Wyświetlono posty wyszukane dla frazy: Słowa Jezusa na krzyżu

Altruizm

W kwestii owego "chrzescijanskiego altruizmu" (pomagania sierotkom itd)
ostatecznie chodzi o spontanicznosc. Wlasnie takie pomaganie na zasadzie
mruczenia ... "lewa reka nie wie, co czyni prawa" !


Mysle, ze bardziej chodzi o nieswiadome dzialanie niz o spontanicznosc.
Co z tego, ze spontanicznie najdzie nas pokusa komus pomoc, jesli i tak mamy
swiadomosc "gromadzenia skarbu w Niebie".

Ale tak w ogole slowo altruizm mi tu nie pasuje. Chrzescijanin jest daleki
i
od egoizmu i od altruizmu. "Kochaj blizniego jak siebie samego", a nie -
"... bardziej niz siebie samego". Jezus wcale nie byl altruista.


Po pierwsze: Przypowiesc o "Dobrym Samarytaninie" - niepodwazalnie ow
Samarytanin byl altruista.
Po wtore: Jaki widzisz "interes" Jezusa w jego dzialalnosci. Raczej
bezinteresownie umarl za nas na krzyzu. Raczej tez bezinteresownie uzdrawial
ludzi...

Natomiast przyznaje racje, ze byc Chrzescijaninem i altruista jest (w

np. nad Ojcem Pio).

Pozdrawiam!
Piotr

 » 

Które konto jest ważniejsze...

Użytkownik z-type

| Widzialne i niewidzialne styka się gdy widzialny kapłan podnosi Hostię, a
| niewidzialny Jezus Chrystus pod postaciami chleba i wina ofiaruje się w
| sposób bezkrwawy Ojcu niebieskiemu, tak jak ofiarował się na Krzyżu w
sposób
| krwawy, dla przebłagania za grzechy nasze.

Ale bełkot.


Typeiro, rozmowa z gosciem chorym z urojenia to nie rozmowa, to belkot.
odpusc, szkoda slow i czasu.
  pzdr - maryjan

odkupienie grzechu pierworodnego ?


W religii Rz.Kat. Jezus umarł na krzyżu za nasze grzechy ?
Jeżeli się gdzieś mylę będę wdzięczny za sprostowanie.
Jakie grzechy w ten sposób odkupił i wobec kogo ? Przecież sam jest
właśnie
tym Bogiem. Odkupił je więc u siebie ?


To nie jest wiara Kościoła. Była niegdyś pewna sekta, która twierdziła, że
Jezus to Ojciec, ale nie cieszyła się popularnością i wymarła. Przeciwko
niej pisał Tertulian. Nazwy nie pamiętam, ale jeżeli to jest sprawa życia
lub śmierci, to obiecuję szukać. W każdym razie sprawdzają się moje słowa:
kiedy się chce coś skrytykować, to trzeba przedmiot krytyki poznac i dopiero
z nim walczyć.

Przecież jako wszechwiedzący musiał wiedzieć już jak stworzył ludzi, że
wygna ich z raju i nastąpi potrzeba odkupienia tych grzechów u siebie
samego
? Co to za abracadabra ?


Jak widać tylko abracadabra.
I jeszcze raz powtarzam: tu na appa walczy się za często z wiatrakami. A co
wychodzi z czytania Biblii jako podręcznika, to widać w postach obok. Ja
sobie mogę pisać, że ewolucja w żaden sposób nie wpływa na wiarę, Kościół
może sobie mówić, ale tu i tak będzie się wmawiać herezje lub bzdety i
podciągac pod nie katolicyzm. Taka to już specyfika.

ktos


       ktos
        bar
        dzo
 czuly zszedl z krzyza
dotknal moich brudnych
        ust
         i
        ...
       znik
        nal
        ...

Przepraszam wszystkich, ze ja tak tu do Was wtargnelam.
Prosze o jakies slowo. Pocieszenia, wspolczucia, wzgardy (tylko i wylacznie na temat
tego, co wyzej).


Czy ja wiem?...
Mnie przeszkadza "ktoś bardzo czuły".
Nawet św. Paweł powiedział o Jezusie, ze nie  był On ani
mężczyzną ani kobietą.
Ja nazywam to: osiągnięciem punktu przekraczającego płeć.
Może "ktoś bardzo czysty" byłoby właściwsze?

Pozdrawiam
marco

 » 

ktos






czuly zszedl z krzyzadotknal moich brudnych        ust         
i        ...       znik        nal        ...| Przepraszam wszystkich, ze ja
tak tu do Was wtargnelam.Prosze o jakies slowo. Pocieszenia, wspolczucia, wzgardy
(tylko i wylacznie na temattego, co wyzej).Pozdrawiam.Agnieszka.Cześć Agnieszko :-
)Przepraszam, że jeszcze raz ale przemyślałem sobieTwój wiersz i uwazam, że byłby

zszedł z krzyżadotknął moich czystych        ust         i        ...       znik        

nie był ani mężczyzną ani kobietą, więc nie mógł być "czuły",co jest okresleniem dość
seksownym.Więc z krzyża, przed którym stoi PeeLka nie schodzi Jezus, tylkoktoś zupełnie
inny! (oczywiście nie chodzi o Golgotę tylkoo krzyz chociażby ustawiony na ROZSTAJNEJ
drodze)Dotykając jej czystych ust zostawia na nich piętno pokusy,pragnienie czegoś
więcej.Zamieniając "brudnych" na "czystych" otrzynujem naprawdęświetny wiersz,
niekoniecznie z graficznym układem krzyża boto wynika z tekstu.Pozdrawiammarco

witaj marco!
i jeszcze raz chce podziekowac, tak, rzeczywiscie, teraz sie zgadzam.
pozdrawiam czule :)

Bobry

Wisi Jezus na krzyzu i krzyczy "sio bobry sio bobry"
Nagle krzyz peka i spada na ziemie
Jezus wkurzony mowi "ach te jebane bobry"


trochę to nie tak było...

Zamiast dowcipu coś z real world:

Lekcja polskiego, nauczyciel pyta gościa z Sienkiewicza, a ten nic, ani
słowa nie powie. No to ten mu kolejne pytanie, uczeń znów milczy. Nauczyciel
zrezygnowany:
- No to powiedz mi chociaż, czy wiesz co to znaczy "Quo vadis"?
Uczeń z nadzieją w głosie:
;
;
;
;
;
;
;
;
;
;
;
- Ogniem i mieczem?

Robercik.

Szukam tytulu dosc starej piosenki


Slyszalem ja jakis czas temu w radio, slow za bardzo nie pamietam. Ze
sluchu to bylo cos takieg:

Toora Toora Toora
I will spend with you to night
lub
I will give you this to night

Ooooh, all night
lub all right

Google nie pomoglo, ale jak ktos kojarzy to bede niezmiernie dźwięczny


http://winetoo.wrzuta.pl/audio/nail1jlYHH/numero_uno_-_tora_tora_tora

TAX:

Klęczy sobie moherowa babinka w kościele. Nagle podnosi oczy i widzi
jak w aurze tajemniczości i świetlistej poświacie Jezus Chrystus
zstępuje z krzyża, uśmiecha się do niej , podchodzi i kładzie jej rękę
na głowie.
- Oto córko doświadczasz cudu...
A babinka wystraszonym głosem:
- Ale Ojciec Dyrektor wydał na to zgodę?...

morr

brak słów

Anna Izabela:

Urban uważa jednak, że powrót kar cielesnych do szkół bardzo pomógłby w
wychowaniu. - Kary cielesne były stosowane przez tysiąclecia i nikt nie
uważał ich za coś złego.


I niemycie zębów też było przez tysiące lat i jedzenie palcami.
I niewolnictwo i pańszczyzna. Trzeba przywracać dobre tradycje.

Gazeta: - Czy Panu Bogu na pewno spodobałoby się bicie dzieci?
Urban: - A czy Jezus nie wziął bicza do ręki i nie przepędził przekupniów
bezczeszczących świątynię?


Hehe, chyba się naczytał opowiadań o inkizytorze Mordimerze[*]
i mu się na mózg rzuciło.

Pozdrawiam
A.R.

[*]"Akcja książek Piekary rozgrywa się w alternatywnym świecie, w krórym
Jezus zszedł z krzyża i razem z Apostołami, ukarał niewiernych ogniem i
żelazem. W tym świecie zmienione są nawet słowa modlitwy "Ojcze Nasz",
która kończy się | ... i daj nam siłę , abyśmy nie przebaczyli naszym
winowajcom..<<"

na Boze Narodzenie AD 2002


    Panowie, czy aby czasami nie przesadzacie? Rozumiem, że można być
wyznawcą innej religii, być osobą niewierzącą w ogóle (i uznawać ten
rytuał za dziwaczny) czy nawet można nie tolerować osoby, która swoje
życzenia świąteczne sformułowała w ten hmm... specyficzny dla siebie
sposób, ale *nie oznacza to*, że takie komentarze jak powyższe powinny się
pokazać.


A co zlego w moim komentarzu? Nie stwierdzilem ze Jezus sie nie urodzil

jedynie kilka slow na temat prawdziwego zrodla swiat Bozego Narodzenia.
Nie mam zamiaru obrazac uczuc religijnych kogokolwiek, jezeli jednak tak sie
stalo to przepraszam. Jedyne na co chce zwrocic uwage to fakt ze nie tylko
BN ale tez inne swieta i tradycje chrzescijanskie wywodza sie z czasow
przedchrzescijanskich. Nawet krzyz nie jest chrzescijanskim znakiem. Krzyz
podobnie jak swastyka to symbol Slonca. Chrzescijanskim symbolem byla(jest)
ryba. To sa poprostu fakty, wiec nie wiem o co sie "burzysz".

Raz czy dwa razy w roku z okazji największych świąt religijnych
(uznawanych przez świeckie państwo,


Polska swiecka? Wybacz ale raczysz zartowac.

Do Filipa

Bardzo przepraszam To moje słowa:
Syn to karzdy Chrześcijanin, a naszą Matką jest Maryja

"Testament z krzyża

A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona
Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok
Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: <<Niewiasto, oto syn Twój|
Następnie rzekł do ucznia:<<Oto matka Twoja| ."
J 19,25

Pozdrawiam
Szymon

Wiara w przeznaczenie i los ludzki...

Czy miał wybór? Naprawdę? Nie jestem pewien, czy się nie mylę, ale przecież
Bóg zanim nawet Jezus zjawił się na tym świecie zapowiedział jego przyjście
i to że wyzwoli ludzi tzn. że tak naprawdę tę decyzję podjął za Niego ktoś
inny ( w tym przypadku Bóg, bo czy mógł mu odmówić?)


Tak, mial wybor. Byl bowiem czlowiekiem, a kazdy czlowiek jest wolny i ma
wybor. Jezus mogl rownie dobrze odmowic Ojcu, jak kazdy syn moze odmowic Ojcu.
Ale nie odmowil. I Bog sie chyba takiej decyzji spodziewal.
Mysle, ze Bog jednakowo kochal Syna, jak i kazdego z nas.
Gdyby Jezus-czlowiek nie chcial spelnic woli Ojca (slowo "wola" nie oznacza
woli narzuconej, ale wole jako zyczenie), to ani ty ani ja nie bylibysmy
zbawieni, nie mielibysmy szans na Niebo, na uzyskanie Pelni Bostwa, dokladnie
takiej, jaka uzyskal Jezus.
Nie wolno wiec bezmyslnie bredzic, ze Bog-Ojciec nie kochal Syna, skoro krzyz
stal sie przeznaczeniem Syna i musial przejsc przez straszna, neludzka smierc
na nim, trzygodzinne konanie w mece i cierpieniu.

Jesli bowiem oskarzysz Boga Ojca o bezdusznosc i okrucienstwo, to znaczy, ze
wolalbys nie byc zbawiony.

Cyprian Korneliusz Peter

o ubustwie

Tak - to dyskusja na grupę religia.
Proponuje zakończyc tę dyskusję bo ona do niczego nie prowadzi.

Jako jedna z wielu wzajemnych sprzeczności przytoczę jedynie ostatnie słowa
Jezusa na krzyżu, według ewangielii Św. Marka oraz według ewangelii Św.
Jana.

Nic już więcej nie dodam.

Pozdrowienia KT

o ubustwie


Tak - to dyskusja na grupę religia.
Proponuje zakończyc tę dyskusję bo ona do niczego nie prowadzi.

Jako jedna z wielu wzajemnych sprzeczności przytoczę jedynie ostatnie
słowa
Jezusa na krzyżu, według ewangielii Św. Marka oraz według ewangelii Św.
Jana.


Konczac dyskusje dodam tylko ze te slowa nie wykluczaja sie wzajemnie, a
uzupelniaja. Mowilismy natomist o sprzecznosciach a tych w slowach Jezusa
nie ma.
pzr
Rafal

Nic już więcej nie dodam.

Pozdrowienia KT


o ubustwie



| Tak - to dyskusja na grupę religia.
| Proponuje zakończyc tę dyskusję bo ona do niczego nie prowadzi.

| Jako jedna z wielu wzajemnych sprzeczności przytoczę jedynie ostatnie
słowa
| Jezusa na krzyżu, według ewangielii Św. Marka oraz według ewangelii Św.
| Jana.

Konczac dyskusje dodam tylko ze te slowa nie wykluczaja sie wzajemnie, a
uzupelniaja. Mowilismy natomist o sprzecznosciach a tych w slowach Jezusa
nie ma.


Przynosze wam nie pokoj lecz wojne? Powstanie syn przeciwko ojcu i brat
przeciwko bratu? Niektorzy uwazali to za dowod na to ze poczatkowo
chrzescijanie byli bardzo wojownicza sekta i dopiero pozniej zlagodzono
przeslanie...

o ubustwie

Dla mnie nie jest tożsama wypowiedź Jezusa na krzyżu:

"Boże, Boże dlaczego mnie opuściłeś"
oraz
"Dopełniło się"

Może się mylę, ale te dwa zdania umieszczone w ewangeliach maja zupełnie
inne znaczenie.
Co więc w końcu Jezus powiedział na krzyżu ??????? Czy słowa zwątpienia czy
słowa triumfu ???

o ubustwie


Dla mnie nie jest tożsama wypowiedź Jezusa na krzyżu:

"Boże, Boże dlaczego mnie opuściłeś"
oraz
"Dopełniło się"

Może się mylę, ale te dwa zdania umieszczone w ewangeliach maja zupełnie
inne znaczenie.
Co więc w końcu Jezus powiedział na krzyżu ??????? Czy słowa zwątpienia
czy
słowa triumfu ???


Dopelnilo sie nie sa slowami triumfu, ale stwierdzeniem faktu, ze wszystko
co pisali o Nim prorocy oraz Zbawienie wlasnie sie dopelnia. Natomst co do
psalmu do, ktorys z postow wyzej podaje pelny text wiec polecam przeczytac.
I radze nie doszukiwac sie sprzecznosci w Biblii bi ich nie ma :-))

pzr
Rafal

Bezbożny Plus

Jak donosi (bardzo ładne słowo, zwłaszcza w stosunku do tej gazety) "Nasz
Dziennik":

"Najnowszą reklamę GSM Plus określić można najkrócej - antykatolicka
prowokacja. Umieszczona we wczorajszej "Gazecie Wyborczej" przedstawia
ludzkie ramię z wytatuowanym sercem, otoczonym cierniem. Średnio
wykształcony Polak od razu zidentyfikuje pasyjny symbol Najświętszego Serca
Pana Jezusa. Niestety, jak się okazuje, nie należą do nich pracownicy
"GW".(...)Jest to serce otoczone cierniami z kilkoma płomykami na górze. W
chrześcijańskiej ikonografii serce otoczone cierniami jednoznacznie kojarzy
się z Pasją, czyli Męką Pańską. Najczęściej spotkać je można na obrazkach
pasyjnych lub w kościołach.(..)Wydaje się również, że nieprzypadkowy jest
wybór czasu obrazoburczej promocji produktu "Plusa". Czerwiec jest bowiem
miesiącem, w którym odprawiane są popularne nabożeństwa do Najświętszego
Serca Pana Jezusa.
- Przerażające jest to, jak nisko mogą spaść ludzie motywowani pychą i
chciwością - powiedział Jurek."
Całość artykułu dostępna jeszcze na http://www.naszdziennik.pl/po02.html
(cały dzień serwer lezał). No cóż, dojdzie do tego, że ojciec Dyrektor
orzeknie, że w logo Plusa jest odwórcony krzyż, a "Wyborcza" to gazeta
satnistyczna (bo przecież z okazji świąt puszczono bluźniercze reklamy
jakichś dżinsów i Norwich Union, a teraz znów taka wpada).
Pzdr !
Szyba

Bog


Nie takim znowu zwyklym, wszak posiadal calkiem nie male boskie moce.


No wiesz, to nie byly boskie moce - boskie moce sa znacznie wieksze.
Jezus do czasu zmarchwywstania musial prosic Ojca o pomoc, bo sam
nie posiadal jeszcze takiej mocy... O tym swiadcza chociazby
jego slowa na krzyzu "Boze(Ojcze) wybacz, bo nie wiedza, co czynia ..".

Niby tak, ale z punktu widzenia innego dogmatu chrzescijanskiego o trojcy
swietej, mozna tu sie doszukac braku spojnosci, w co zreszta religia ta
obfituje.


Jesli sam Jezus mowil "Ojcze..." to chyba On mial racje,
kto jest kim, niz czlowiek i jego logiczne spojrzenie na swiat ;)

| A po 3 Jezus byl(jest) synem Boga, a nie Bogiem...
Jak uczy sie na religii, Bog jest jeden, ale w 3 osobach: Bog Ojciec, Syn Bozy
i Duch Swiety. Czyli Jezus i Bog to rozne przejawy tej samej istoty.


Teraz masz racje, ale wtedy bylo inaczej. Wtedy Jezus dopiero sie narodzil,
a Bog w trzech osobach pojawil sie dopiero po Jego smierci i zmarchwywstaniu.

Bog


| Nie takim znowu zwyklym, wszak posiadal calkiem nie male boskie moce.

No wiesz, to nie byly boskie moce - boskie moce sa znacznie wieksze.
Jezus do czasu zmarchwywstania musial prosic Ojca o pomoc, bo sam
nie posiadal jeszcze takiej mocy... O tym swiadcza chociazby
jego slowa na krzyzu "Boze(Ojcze) wybacz, bo nie wiedza, co czynia ..".

| Niby tak, ale z punktu widzenia innego dogmatu chrzescijanskiego o trojcy
| swietej, mozna tu sie doszukac braku spojnosci, w co zreszta religia ta
| obfituje.

Jesli sam Jezus mowil "Ojcze..." to chyba On mial racje,
kto jest kim, niz czlowiek i jego logiczne spojrzenie na swiat ;)

| A po 3 Jezus byl(jest) synem Boga, a nie Bogiem...

| Jak uczy sie na religii, Bog jest jeden, ale w 3 osobach: Bog Ojciec, Syn Bozy
| i Duch Swiety. Czyli Jezus i Bog to rozne przejawy tej samej istoty.

Teraz masz racje, ale wtedy bylo inaczej. Wtedy Jezus dopiero sie narodzil,
a Bog w trzech osobach pojawil sie dopiero po Jego smierci i zmarchwywstaniu.


Drogi Xaltutonie, jestes tak bieglym dyskutantem i tak znamienitym znawca tej
pasjonujacej tematyki, ze nie pozostaje mi nic innego jak przyznac ci calkowita i
absolutna racje... :-)

Pozdrawiam
Ascorti

Trzecia tajemnica fatimska

NIe wyliczylem.
Takie wnioski wyciagam po lekturze mow Jezusa i niektorych wypowiedzi Jego
uczniow.


Czyli innymi slowy masz takie wrazenie. Coz, ja mam inne. I taka wlasnie jest
cecha tak niescislego slowa jak "bliski". Ze wzgledu na swoja niescislosc
powoduje ono rozbieznosci w interpretacji wiec nie moze sluzyc do
udowadniania/obalania czekogolwiek.

Sklaniam sie do hipotezy o omdleniu Jezusa na krzyzu, wiec i
zmartwychwstania nie bylo.


Nie szkodzi. Tak czy owak przyjmujesz ze po domniemanej smierci mogl jeszcze
dzialac. Zatem jesli zmienil zdanie na temat zakresu odbiorcow swoich nauk,
ktore zdanie przyjmujesz - sprzed domniemanego zmartwychwstania, czy pozniejsze?

Masy szly za glosem ksiezy, biskupow, przywodcow.


Wlasnie. A nie za glosem cesarza i jego ludzi.

Skad wiesz co to slowo znaczylo w ustach Jezusa ?


Wlasnie probuje pokazac ze obaj nie wiemy.

Piotr

Życie po życiu?

Użytkownik Michał Orliński <

Czlowieku,jak zdazyles chyba zauwazyc....masz na grupie wielu wrogow...


Mylisz sie! Czy ty jestes moim wrogiem?

A wiesz dlaczego nikt prawie cie nie lubi???


Tylko dziecko pragnie aby go wszyscy lubili. Gdyby Jezusa wszyscy kochali
nie przybiliby Go do krzyza.

Poniewaz prawie kazde nasze slowo
osmieszasz,to juz nie jest kulturalna wymiana pogladow,lecz,spowodowana
przez ciebie,chamska walka...Chcialbym ci jakos pomoc,bo i tak nie wygrasz
w
tej walce.


Nie rozumiem cie zupelnie.

Nie mowie,abys od razu zmienil swoje poglady (to z czasem),ale


Ja juz je zmienilem. Pisalem juz tutaj dziesiatki razy ze 10 lat stracilem
na takie pierdoly, jakie sa rozstrzasane na tej grupie. Sam zakladalem
Towarzystwa Psychotroniczne we Wroclawiu. Ale nie bede sie juz powtarzal.
Przeczytaj sobie archiwalne posty.


osmieszal
wszystkich na grupie....(przez to osmieszasz samego siebie,co latwo
zauwazyc
po opinii o tobie na grupie)!!!


Osmieszasz sie sam piszac podobne bzdury.


Ardzuna Petric


Życie po życiu?


| Tylko dziecko pragnie aby go wszyscy lubili.

Ale tu jest problem:::Nie lubi cie wiekszosc!!!


Jezusa tak lubiono, ze az przybito go z nienawisci do krzyza. Giordana Bruna
tak lubiono ze az spalono go na stosie. Slowa prawdy nigdy nie budza
sympatii. Stado baranow jest zawsze w wiekszosci i zawsze przeciwko.

Ardzuna Petric

Życie po życiu?

Jezusa tak lubiono, ze az przybito go z nienawisci do krzyza. Giordana
Bruna
tak lubiono ze az spalono go na stosie. Slowa prawdy nigdy nie budza
sympatii. Stado baranow jest zawsze w wiekszosci i zawsze przeciwko.


Z tego co widze,to ty chcesz zeby cie nielubiano...sprawia ci to
przyjemnosc,czy co???A moze uwazasz sie za Jezusa i chcesz sie do niego
upodobnic???

podroze w czasie cd


| Jezus mieszka w kazdym czlowieku. "Wiele jest czlonkow, ale jedno
cialo...."
| Wszyscy stanowimy cialo Jezusa Chrystusa. Oczywiscie ci ktorzy chca sie
don
| przylaczyc. Przymusu nie ma.

| Ardzuna PETRIC

A zanim sie narodzil Jezus, to ludzie z jakiego "ciala" pochodzili i jaka
dusze nosili?


Znowu uzyles niewlasciwego slowa. Slowo ZANIM ma sens jedynie dla czlowieka
zanurzonego w rzeke czasu. Dla ludzi "paza czasem" nie ma sensu takie slowo.
A zatem rownie dobrze dotyczylo to ich. Lotr na krzyzu byl pierwszym
zbawionym czlowiekiem. Nastepnym mogl byc ktos, kto zyl 100 lat przed nim.
Naucz sie zyc i patrzec "pozaczasowo".

aaa no tak ;o)) pewnie wtedy byli przekleci, alvo .... Jezus byl zawsze -
to
oczywiste!!! i jakie wygodne!!


Dlaczego gadasz takie glupoty? Pomysl zanim cos powiesz....

sector


Ardzuna PETRIC

O Rinaldo

Jeszcze jedno.

Tak. Jezus udal sie do piekla BEZ CIALA. Przywalony naszymi grzechami
poszedl na samo dno piekiel. I stamtad wyszedl jako zwyciezca. Nawet dla


O ile dobrze rozumiem - pieklem byla meka. Wiec nie poszedl bez ciala. A
jesli zas pieklo ma oznaczac dusze bylo po smierci na krzyzu, to jak to sie
ma do slow, ktore wymowil na krzyzu do jednego ze zbrodniarzy wiszacych
razem z nich "Zaprawde powiadam ci, dzis jeszcze bedziesz ze mna w raju"?

Witek

O Rinaldo

| Fajna historyjka. Sam wymysliles?


a'propos:

Tak. Jezus udal sie do piekla BEZ CIALA. Przywalony naszymi grzechami
poszedl na samo dno piekiel. I stamtad wyszedl jako zwyciezca. Nawet dla


Jesli pieklo ma oznaczac ze Jezys po smierci poszedl "na samo dno" (Jego
dusza), i przebywala tam do czasu zmartwychwstania, to jak to sie
ma do slow, ktore wymowil na krzyzu do jednego ze zbrodniarzy wiszacych
razem z nich "Zaprawde powiadam ci, dzis jeszcze bedziesz ze mna w raju"?

WR

Prałat Jankowski pedofilem/pedałem?



|


|


| | Cos czuje gosciu, ze bedziesz musial to odszczekac

| Cos czuje, ze niekoniecznie...
| Za duzo FAKTOW zostalo ujawnionych...

| Gdzie sa te fakty?

| ???

W twojej i dzienikarskiej imaginacji?


Skoro jestes taki żądny informacji - poszukaj, poczytaj...
Wszystko trzeba Ci podstawic pod nos?
Oczywiscie nie czytaj SuperExpressu, Faktu, ani FiM....
Siegnij do prasy ktora jest powazna, ma wiele do stracenia
w przypadku pomowienia i kazde slowo waży dwa razy...
Polecam zatem Polityke, Przegląd, Newsweek, Wprost itd...
Tam szybko, o ile potrafisz wyciagac wnioski, zrozumiesz
ze to wszystko to tajemnica Poliszynela - wszyscy wiedzą,
nikt się nie odezwie...

Czy Ty tez nalezysz do ludzi deklarujących swoją wiarę
poprzez zapieprzanie co niedzielę o 9.00 do kosciola (by
odbębnić dzień święty) i wozisz rozaniec lub Jezusa na krzyzu
porzymocowanego do lusterka wstecznego, ktory dynda tam
jak choinka zapachowa? Bo takich ludzi jest multum.....

pz.

Prałat Jankowski pedofilem/pedałem?

| Gdzie sa te fakty?

| ???

| W twojej i dzienikarskiej imaginacji?

Skoro jestes taki żądny informacji - poszukaj, poczytaj...
Wszystko trzeba Ci podstawic pod nos?
Oczywiscie nie czytaj SuperExpressu, Faktu, ani FiM....
Siegnij do prasy ktora jest powazna, ma wiele do stracenia
w przypadku pomowienia i kazde slowo waży dwa razy...
Polecam zatem Polityke, Przegląd, Newsweek, Wprost itd...
Tam szybko, o ile potrafisz wyciagac wnioski, zrozumiesz
ze to wszystko to tajemnica Poliszynela - wszyscy wiedzą,
nikt się nie odezwie...

Czy Ty tez nalezysz do ludzi deklarujących swoją wiarę
poprzez zapieprzanie co niedzielę o 9.00 do kosciola (by
odbębnić dzień święty) i wozisz rozaniec lub Jezusa na krzyzu
porzymocowanego do lusterka wstecznego, ktory dynda tam
jak choinka zapachowa? Bo takich ludzi jest multum.....


Nie, jestem ateista (niepraktykujacym:))
A co do Jankowskiego to nadal nie widze aby gdziekolwiek
ktokolwiek ujawnil jakiekolwiek fakty.

Grzyby

niutoN
------------
| sprawia, iż ten tekst jest niczym więcej niż obleśnym szowinistycznym
kiczem

| Wiesz dlaczego nie pisze o takich rzeczach, omijam je?

bo brak odpowiednich liter w Twoim alfabecie ;-P
bo nie jesteś w stanie zbudować z nich _odpowiednich_  słów
metafor, klimatów? boś tchórz?


Nie - ponieważ poznałem, że wszystkie takie wiersze to kicze
przy tym, co się wtedy przeżywa i czuje. Zresztą, prawdopodobnie
każdy kiedyś przekona się o tym w ten czy inny sposób na własnej
skórze i zrozumie, co mam na myśli. Na razie jesteśmy jak dzieci,
które znalazły w lesie niewypał i nie wiedząc co je czeka - rozpalaja
na nim ognisko. Do zobaczenia - powiedział Jezus na krzyżu - a nie:
pozdrawiam.

Pozdrawiam,
nN

medytacja

| I jestem na razie za słaby na to, by nie wku...rzała mnie dupkowata
| pewność siebie niektórych.

Wyrzucaj  to uczucie za każdym razem kiedy się pojawia ,a zrozumiesz
pojęcie
| nieskonczonej miłości <.
Nadszedl czas powstrzymania zlych uczuc w sobie za każdy m razem kiedy się
pojawiają.


Temat wydaje się bardzo ciekawy. Szanowny LB- w żadnym razie się nie zgadzam

pojawiają się złe myśli, odczucia etc- to należy je...trudno znaleźć czasem
dobre słowo- chyba "oswoić" odda to, co chcę przekazać. W żadnym razie nie
wolno z nimi walczyć (wyrzucać). Skądś się one wzięły- czyż nie? Podam
przykład: jeśli widziałem człowieka, który z samochodu wywalał śmieci na
pobocze- krew mnie zalewała. Jednego razu podniosłem śmieci- dogoniłem
klienta i wrzuciłem mu na powrót...to nie było mądre- ale było...Kiedy
zacząłem tę złość tłumaczyć na zasadzie: to bliźni, błądzi, robi źle- może
należy upomnieć, podejść z miłością- tak naprawdę tłumiona złość wychodziła
ze mnie na różne inne sposoby i w z pozoru obojętnych sytuacjach. Dopiero
jak zacząłem się zastanawiać i medytować- odpowiedź przyszła i złość minęła
całkiem...po prostu- patrzyłem na siebie bardzo dawno temu i nie
akceptowałem tego gościa sprzed lat...

"Jeśli kto chce pójść za Mną,
niech się zaprze samego siebie,
niech weźmie krzyż swój
i niech Mnie naśladuje"
Mt 16,24


Jednak - jak mi się zdaje- Pan Jezus z wielką pasją wywalił precz kupczących
w świątyni. Gniew i taki prosty sposób jego wyrażenia może być ok. Choć nie
zawsze.
pozdrawiam

Chiron

medytacja


| |

| | I jestem na razie za słaby na to, by nie wku...rzała mnie dupkowata
| | pewność siebie niektórych.

| Wyrzucaj  to uczucie za każdym razem kiedy się pojawia ,a zrozumiesz
| pojęcie
| | nieskonczonej miłości <.

| Nadszedl czas powstrzymania zlych uczuc w sobie za każdy m razem kiedy
się
| pojawiają.
| Temat wydaje się bardzo ciekawy. Szanowny LB- w żadnym razie się nie
zgadzam

| pojawiają się złe myśli, odczucia etc- to należy je...trudno znaleźć
czasem
| dobre słowo- chyba "oswoić" odda to, co chcę przekazać.

Zła nie należy oswajać .Na zło trzeba reagować zgodnie z zasadami zdrowego
rozsądku i
bez niepotrzebnych emocji .Niestety najwięcej zła wyrządzamy sami sobie
tolerancją
dla swoich złych zachowań  :(

W żadnym razie nie
| wolno z nimi walczyć (wyrzucać). Skądś się one wzięły- czyż nie? Podam
| przykład: jeśli widziałem człowieka, który z samochodu wywalał śmieci na
| pobocze- krew mnie zalewała. Jednego razu podniosłem śmieci- dogoniłem
| klienta i wrzuciłem mu na powrót...to nie było mądre- ale było...Kiedy
| zacząłem tę złość tłumaczyć na zasadzie: to bliźni, błądzi, robi źle- może
| należy upomnieć, podejść z miłością- tak naprawdę tłumiona złość
wychodziła
| ze mnie na różne inne sposoby i w z pozoru obojętnych sytuacjach. Dopiero
| jak zacząłem się zastanawiać i medytować- odpowiedź przyszła i złość
minęła
| całkiem...po prostu- patrzyłem na siebie bardzo dawno temu i nie
| akceptowałem tego gościa sprzed lat...

| "Jeśli kto chce pójść za Mną,
| niech się zaprze samego siebie,
| niech weźmie krzyż swój
| i niech Mnie naśladuje"
| Mt 16,24

| Jednak - jak mi się zdaje- Pan Jezus z wielką pasją wywalił precz
kupczących
| w świątyni. Gniew i taki prosty sposób jego wyrażenia może być ok. Choć
nie
| zawsze.
| pozdrawiam

| Chiron


polecam pl.sci.psychologia ;)

Które konto jest ważniejsze...


Przeżycie religijne jest w swojej głębi doświadczeniem mistycznym, dającym
przeczucie stykania się dwóch światów, widzialnego i niewidzialnego.


Prosiłbym o coś więcej niż Twoje słowa na potwierdzenie istnienia tych
dwóch światów. Że ten widzialny istnieje to widzę, co do drugiego nie
mam już tego przekonania.

Widzialne i niewidzialne styka się gdy widzialny kapłan podnosi Hostię, a
niewidzialny Jezus Chrystus pod postaciami chleba i wina ofiaruje się w
sposób bezkrwawy Ojcu niebieskiemu, tak jak ofiarował się na Krzyżu w sposób
krwawy, dla przebłagania za grzechy nasze.


Ale bełkot.

Widzialne i niewidzialne styka się gdy w widzialnym Kościele przystępujemy
do Sakramentów świętych, a nad nami rozwierają się niewidzialne Niebiosa,
zstępuje na nas Duch Święty i napełnia nas wzajemną miłością i dobrocią.


Może podasz coś bardziej przekonującego, niż Twe słowa na
potwierdzenie, że tak się dzieje w istocie. :)

Dzięki misterium, życie ludzkie staje się bogatsze w odniesienia i trwałe
relacje, a przede wszystkim - otwarte na rzeczywistość, która przewyższa
człowieka..


A co to jest rzeczywistość, która przewyższa człowieka?

Pieniędzy zgromadzonych na koncie nie zabierzemy ze sobą na Sąd Ostateczny.
Zabierzemy natomiast Ducha Świętego zgromadzonego w duszy dzięki modlitwie,
postom, jałmużnie i innym dobrym uczynkom.


Hmm, może nudny jestem, ale poproszę o jakieś argumenty, że taki sąd
się odbędzie.

Gra (katolicka)

Użytkownik "f":

| Oto panaceum na kłopoty życiowe przeciętnego barana
| wchodzącego w skład katolickiej trzody: Anioł Stróż!

Tak Jorg, a najlepsze jest chyba to:

" Gra posiada imprimatur"


Ja myślę, że najlepsze dopiero przed nami.

Ponieważ dróżka została już przetarta, tylko czekać, aż pojawią się na rynku
inne gry w rodzaju: "Mały ewangelizator" czy "Mały Inkwizytor", obie
opatrzone słowem wstępnym Rafała Ziemkiewicza, naczelnego odbrązawiacza
krwawej historii Kościoła katolickiego...
Zapewne równym powodzeniem będzie się mogła cieszyć inna pozycja, tym razem
z gatunku gier ekonomiczno-handlowych pt. "Utrzymaj swojego proboszcza"
wydana w limitowanym nakładzie przez Salezjan... czy "KleroCity" z enginem
zaczerpniętym jako żywo z SimCity, z tą jednak różnicą, że teatrem działań
będzie hipotetyczny Watykan II, na terenie którego będzie można stawiać
kościoły, katedry, bazyliki, kapliczki, pomniki JPII, matki boskie płaczące
bądź nie, krzyże w różnym asortymencie itd, itp. Jednostką monetarną będzie
"1 taca" a scenariusze rozgrywane będą m.in. we wrogiej scenerii plączących
się tu i ówdzie świadków Jehowy, ateistów, satanistów i innej swołoczy,
których natychmiast trzeba będzie wyłapać pod groźbą wyburzenia przez nich
naszych stawianych w pocie czoła monumentalnych budowli ku większej chwale
Pana naszego jedynego, Jezusa Chrystusa...
Jako towar eksportowy z przeznaczeniem docelowo na rynek amerykański (Boston
i okolice), można by pomyśleć nad inną jeszcze grą, mniej ambitną, nie
wymagającą żmudnego główkowania (wiadomo - nadmiar wiedzy szkodzi młodym
wyznawcom Trójjedynego), w rodzaju zręcznościówki polegającej na ucieczce
przed pojawiającym się znienacka księdzem (najczęściej w randze arcybiskupa)
przez sterowanych przez nas małych chłopczyków z wyeksponowanymi, różowymi
odbytnicami, przedmiotem porządania najbardziej nawet twardych i
zorientowanych hetero funkcjonariuszy katolickiej mafii.

Pod rozwagę imprimaturowcom poddaję również pomysł pełniejszego
zagospodarowania "rynku" dla najmłodszych... Informuję, że mam pewne
pomysły, które mógłbym w celu rozruszania tego nowego rynku sprzedać,
hehehe...

Pozdr
Jorg

Pielgrzymka?

Witam !

Przed chwila widzialem w swoim rodzinnym miescie ciekawe zjawisko. Otoz po
calym centrum przechadzala sie grupa moze z osmiu mlodych ludzi. Dzwigali
wielgachny... "rekwizyt", pielgrzymkowa szczekaczke oraz mikrofon. Chodzili
z tym wszystkim, szczekaczka glownie przerazliwie piszczala, ale oprocz tego
dobywal sie z niej kompletnie niezrozumialy belkot. Slowo belkot jest na
miejscu. I nie tylko dlatego, ze chlopcy sobie kompletnie nie radzili z
dzwiganym sprzetem naglasniajacym, przez pewien czas szedlem rowno z nimi i
probowalem sie wsluchiwac w to, co dwaj panowie wykrzykiwali na przemian do
tego mikrofonu. To po prostu byl belkot. "Spiewane" piesni ("artysci"
hiphopu czy rapu by na nich patrzyli z zawiscia) na przemian z jakimis
tekstami, odezwami i haslami, przy czym jedno przechodzilo w drugie czesto w
pol zdania.
W zasadzie sprawa bylaby prosta. Gdyby oni wzywali do jedzenia marchewki,
wolali wolnosc dla eskimosow, kazdy by pomyslal, ze gromada mlodych ludzi
troche za duzo wypila czy przycpala i znalezli sobie rozrywke. Ale sek w
tym, ze owym rekwizytem byl ogromny (niosly go dwie osoby) krzyz, owe piesni
byly nabozne, a w haslach co chwila przewijal sie Jezus, zmartwychwstanie
itede.
Tak to wygladalo, naprawde, wiem, ze jako ateista nie jestem tu obiektywny,
ale z tego co widzialem, nikt na ulicy nie podchodzil do nich ze
zrozumieniem, nawet swiecie wygladajace babiny nie zegnaly sie na ich widok,
a raczej przechodzily na druga strone ulicy i to tak jakos nerwowo.
Przypuszczam, ze jakas grupa oazowa postanowila cos robic, wyjsc do ludzi,
dzialac, nawracac, pokazac wszystkim, ze Jezus zyje, i tym podobne, ale czy
wy oazowcy naprawde jestescie juz tak zdesperowani? I czy nie mozna tego
bylo zorganizowac jakos tak, zeby to dla ludzi bylo cos naprawde
atrakcyjnego a nie odstraszajacego? Cos, co by przyciagnelo zainteresowanie?
No i na litosc boska (he he) czy w tej oazie, ktora to organizowala sa same
oszolomy o wygladzie oszolomow? Przeciez ci ludzie autentycznie zachowywali
sie, jak nacpani.
Zaprawde, oazom musi sie juz palic solidnie grunt pod nogami. I w sumie sie
nie dziwie. Za czasow mojej szkoly sredniej czy podstawowki dzialalnosc w
czyms takim byla zwykle powodem do dumy, laczyla sie zwykle z jakas opozycja
wobec "sily przewodniej narodu". Obecnie wsrod mlodych ludzi (przynajmniej
wsrod moich znajomych) nawet jesli ktos jest wierzacy, nie afiszuje sie z
tym, a aktywna dzialalnosc jest raczej wstydliwie skrywana. I sam kosciol
gorliwie zapracowal na taki swoj wizerunek.

Pajac na krzyzu, katolikozerstwo - wyjasnienia

[w odpowiedzi na list Freemena - re: szukam ...]

Kazdy ma prawo do wlasnej interpretacji dziela
artystycznego, ale wobec kontekstu ja widze
w pajacu przewodniczacego SLD w Lodzi
ktory chyba uwaza ze swiat by sie zawalil gdyby
krzyza nie bylo w sali obrad (a w kazdym razie
zawalily by sie uklady SLD z KK).
W zadnym zas razie nie widze w pajacu Jezusa Chrystusa.

Co do tworczosci "bezpruderyjnej" to mialem na
mysli to ze na obrazach mojego kolegi
pojawiaja sie elementy z punktu widzenia katolickich
cenzorow pornograficzne, (czasem takze razem z elementami
symboliczno-religijnymi), ktore moim zdaniem sluza
tylko pokazaniu odklamanej natury czlowieka
na przykladzie naszych narodowych "okolicznosci" kulturowych
i moze pewnemu manifestowi politycznemu.

Nie dopuszczam zadnej innej formy, jak mowia prawicowcy narodowi
"walki z religia" jak:
1. walka niektore prawa czlowieka ktore dla mnie sa zasadami moralnymi
2. gloszenie wlasnego swiatopogladu
a takze kieruje sie zasada szacunku dla wolnosci swiatopogladowej
jednostki niezaleznie jak zle bym myslal o danej religii.

Katolikozerstwo - uwazam rowniez za co zlego, ale
chodzilo mi o to ze jest to zagranie pod publiczke
i do tego calkowicie falszywe bo naprawde
Urban popiera polityczne "status quo" m.in. z dominacja
KK nad innymi religiami/swiatopogladami
i zbrodnicza indoktrynacja religijna dzieci

Taka poza "katolikozercy" Urbana jest o wiele wygodniejsza
niz bycie obronca wolnosci sumienia, wiec pewnie
glos Urban bedzie zawsze lepiej slyszany w opinii
publicznej niz moj albo np. redakcji "Bez Dogmatu"

A tak w sumie
- nie widze obrazania uczuc religijnych w tworczosci mojego
  kolegi
- widze mozliwosc dopatrzenia sie tegow NIE
  bo czesc wulgarnosci w nim nie sluzy niczemu
jednak bede protestowal przeciwko ewentualnemu zamknieciu
NIE ze wzgledu na wolnosc slowa
tak jak protestuje teraz przeciw odcieciu mojego
kolegi od publikowania i wystaw
dla wolnosci publikowania kazdej tworczosci bez cenzury
(dla jasnosci odpowiedzialnosc cywilna za to, to inna sprawa).

Jesli jest to reklama trudno, na pewno nie jest to kryptoreklama,
nie probuje czegos przemycac wsrod innych tresci.

Lukasz Musolf

Milosc [ot] ale nie calkiem .......


Wszyscy rozkladaja wiersz na czynniki pierwsze, to i ja nie bede gorszy.

Magiczną moc ma słowo miłość.


Tak samo jak zwrot "dzis walimy w druga dziurke"

Każdy kto kocha, nie idzie w nicość.


Kazdy, kto kocha - wali w pupe.

Lecz czym jest Miłość?


Robieniem loda z polykiem.

Znam jedynie jej objawy!


Skurcze, przyspieszony oddech, rumience na twarzy i lzy rozkoszy?

Szybsze bicie serca, niewinne spojrzenia. Człowiek zakochany.


Mylisz z orgazmem!

Gdy matka swym ciałem zasłoni swe dziecię przed złem całego świata.
Śmierć Chrystusa na krzyżu....


O kurwa, ale hardcore!
Czlowieku, nie mieszaj Jezusa do wierszy. On sie slabo rymuje

Miłość - wysoką ma cenę.


Fajnym panienkom daje za darmo.

Miłość - jest często zaborcza.


Dlatego trzeba pieprzyc milosc.

Miłość - jest egoistyczna.


Polecam '69'.
Oboje bedziecie zadowoleni.

Miłość - jest pełna poświęceń.


Fakt, ja nie dochodze zbyt szybko i trzeba nade mna popracowac.

Miłość - pełna wszelakich wyrzeczeń.


Fakt. Czasami kobiecie nie starcza sil na drugiego lodzika.

Chyba znalazłem odpowiedź. Czy dobrą oceńcie sami.


Ke?

PS. Swoim postem chcialem zawyzyc poziom tej grupy, ktory uwazam za
skandalicznie niski!;-)

adwokat diabla

  Ulubionym i najbardziej umiłowanym przez Jezusa uczniem był Judasz.To
nie
ulega wątpliwości. A jednak Go zdradził. Dlaczego? Może dlatego, że aby


odkupić

Ulubionym i najbardziej umiłowanym przez Jezusa uczniem był Jan.
Syn Zebedeusz i brat Jakuba, też apostoła. Był rybakiem z Betsaidy. Był też
pierwszym
w kolejności uczniem, z którym Jezus się zetknął. Niezły długodystansowiec,
 przybiegł pirwszy do grobu. Autor Ewangelii, bezpośredni świadek spod
krzyża.

nasze winy, Jezus MUSIAŁ zginąć. A żeby tak sie stało, ktos musiał go


zdradzić.

Po trzech latach działalności Jezus był tak popularną i znaną postacią w
Judei,
że nie można go było ot tak zwinąć z ulicy na oczach tłumów. Spisek musiał
być wykonany
perfekcyjnie, a do tego potrzeba było znać miejsce pobytu Jezusa w nocy.
W tym sensie zdrajca był Sanhedrynowi na rękę.
Judasz nie tylko zdradził w ostatnim tygodniu, ale zdradzał CIĄGLE, chodząc
z Nauczycielem
i donosząc ludziom ze Świątyni o każdym kroku i słowie (na ile to było
możliwe bez komórki ...).
Jezus oczywiście o tym wiedział, ale musiał go tolerować.
Judasz nie tylko zdradzał, ale kradł, cudzołożył i dawał fałszywe
świadectwo.

Judasz kochał Chrystusa, dlatego podjął się tego, nie zważając, iż przez
następne tysiąclecia będzie znienawidzony.


Ten kto kocha, nie pragnie cierpienia kochanej osoby. To pewnik
bezdyskusyjny.
Jezus cierpiał bardzo mając u swego boku taką osobę.

   Tak samo jest z Bogiem i Szatanem. Dobro nie istnieje bez zła.


To błędna teza. Królestwo niebieskie zamieszkują tylko święci i potrafią się
jakoś obyć bez zła.




drugiej strony. Anioł,

który najbardziej Boga kochał,podjął sie bycia złym. I wywiązuje sie


najlepiej

Powiedziałbym, że nie kochał, ale zazdrościł.

jak potrafi.
   Cieszę się, że szatan istnieje, bo dzięki niemu ja jestem bliżej Boga.
Dlatego podjąłem się funkcji bronienia go.

 adwokat diabła


Eee, nie piszesz tego serio.....

audiotele

Było?
ogłaszam nowy konkurs audiotele.
Czy Jezus zginął na krzyżu,na skrzyżowaniu,czy zabili
go Krzyżacy?
Nagroda:2-dniowa piesza wycieczka z Helu
 do Częstochowy dla całej rodziny.


taaaak nie jestem co prawda ani zdewocialym grybem ani nawet specjanie
wierzac ( ze o praktykowaniu niewspomne) ale IMHO bylo to niesmaczne i
bezdennie glupie

tax:

Co to za zawód, którego przedstawicielka:
 1. Pracuje w bardzo dziwnych godzinach (często wieczorami i w nocy)
 2. Ma wielu różnych klientów
 3. Pytana o zawód najczęściej wymyśla historie o tym, że robi zupełnie co
 innego

 4. Za usługi jej firmy trzeba dużo zapłacić
 5. Jest dobrze wynagradzana, ale jej szef zabiera jej większość pieniędzy
 6. Wynajmuje się ją na godziny, ale za dopłatą można wynająć na kolejne
 godziny
 7. Nie jest dumna z tego co robi
 8. Musi spełniać najdziwniejsze zachcianki klientów
 9. Nawet jeśli ma rodzinę, to widzi się z nią rzadko, a jej dzieci
 najczęściej wychowuje babcia lub wynajęta niania
 10. Jej przełożony wcale nie jest mądrzejszy od niej, a jeździ najlepszymi
 samochodami jakie są na rynku
 11. Jeśli coś jest nie tak - szef może ją zwymyślać lub nawet wyrzucić z
 pracy
 12. Kontakty towarzyskie ogranicza prawie wyłącznie do przedstawicieli
tego
 samego zawodu
 13. Czasami musi swoją pracę wykonywać w domu klienta, a czasem w hotelu,
w
 którym tenże przebywa (ale wtedy klient płaci za hotel, a czasem nawet
 stawia drinki)
 14. Stosuje różne środki (np. Red Bulla czy nawet narkotyki) aby utrzymać
 się w formie
 15. Ma luksusowe mieszkanie, ale bywa w nim bardzo rzadko
 16. Wychodząc do klienta wygląda wspaniale, wracając - w najlepszym
 przypadku jest wymięta
 17. Nawet jeśli jest wściekła na klienta - musi się do niego uśmiechać i
być
 dla niego uprzejma
 18. Codziennie po kilka razy powtarza sobie - "muszę z tym wreszcie
skończyć
 i zacząć normalne życie"
 19. Swoje wypowiedzi ubarwia słowami powszechnie uznanymi za obraźliwe i
 jest zupełnie bezpruderyjna
 20. Po całym dniu roboty najczęściej upija się, aby o wszystkim zapomnieć

 Oczywiście chodzi o pracownicę działu sprzedaży z firmy internetowej.

Konsekwencje nieistnienia kosmitow


Hipotetyczni kosmici nie moga byc na tym samym poziomie co ludzie, bo
nie mogliby swobodnie poruszac sie w kosmosie.


Poziomie rozwoju technicznego? Czy poziomie wynikającym z natury istoty?

To musza byc istoty o dwojakiej naturze materialno-duchowej. Ich
pojazdy dematerializowalyby sie po starcie i znowu materializowalyby
nad inna planeta.


Telekineza...?

Czyzby przejscie na poziom 4, integracja czesci duchowej z fizyczna
wiaze sie z powstaniem jakiejs dysfunkcji organizmu?


Może raczej odblokowanie tego, co ludzie mają zablokowane. Innymi słowy --
ludzie w czasie projektowania genetycznego musieli zostać okaleczeni z pewnych
rzeczy -- ot choćby telepatii.

Opisy kosmitow sa dziwne- boja sie Biblii i znaku krzyza, modlitwa ich
zniecheca, wsciekaja sie na wzmianke o Jezusie, znaja mysli, lubia
energie generowana cierpieniem ludzkim. Toz to cechy demonow, istot
bezcielesnych.


W tej mieszance biegnie granica pomiędzy tym, czego faktycznie się boją, a tym
co jest propagandą. Propaganda jest konieczna aby ukryć faktyczne słabości.

A jednoczesnie posiadaja statki kosmiczne wypalajace slady na trawniku.


Nie ma sprzeczności:

-- istnienie może być na wielu poziomach -- fizyczny, astralny, duchowy --
różnie filozofie to klasyfikują; z tego co widzę dla ciebie jest to poziom 1, 2,
3 (ludzie) i np. 4 czwarty

-- w obrębie jednego poziomu (np. trzeciego) mogą żyć cywilizacje mniej lub
bardziej rozwinięte;

Te dwie rzeczy musimy odróżnić:

-- przykładowo "Pan tego świata" może oznaczać istoty, które istnieją tylko na
poziomach 1-4 ale rządzą nawet ludźmi przez odcięcie ich od poziomów 5-... i
niezwykłe zaawansowanie techniczne

-- "bezduszny" -- to właśnie może być ktoś kto nie istnieje na poziomach od 5 w górę

PRYMITYWIZM wiary w reinkarnacje


A ja sie bronie przed narzucanie mi jedynie slusznej ideologii
chrzescijanskiej opartej wylacznie na emocjach .


Chrzescijanstwo nie polega na narzucaniu czegokolwiek. Ci ktorzy tak
posteopuja, nie sa chrzescijanami. Za Jezusem szly tlumu, gdyz karmil
glodnych, uzdrawial chorych i tredowatych, wskrzeszal, slepym wzrok
przywracal i gluchym sluch.
Kiedys bogaty mlodzieniec przyszedl po rade do Jezusa. Jezus polecil mu isc
za soba, czyli Go nasladowac w czynach. Polecil mu tez odwrocic sie od
grzechu i przywiazaniu do sparaw doczesnych ("rozdaj wszystko").
Ale gdy ow bogaty mlodzieniec odszedl, gdyz nie byl w stanie wypelnic
nakazu, Jezus nie pognal za nim i nie nawracal go na sile.
Krew Jezusa gladzi grzechy wszystkich, ale tylko wowczas, gdy ktos zechce z
tego skorzystac. Nie ma nic na sile. Nie ma na sile uszczesliwiania. Tu musi
byc jakis gest ze strony czlowieka, wyciagniecie reki, prosba.....
Jesli nie chcesz skorzystac ze zbawczej ofiary Jezusa na krzyzu i nie chcesz
aby Jego krew obmyla twoje grzechy - to nie korzystasz i jestes POZA. Nie ma
narzucania.
Zupelnie odwrotnie jest dla wierzacych w reinkarnacje. Ich zdaniem, ja
podlegam reinkarnacji czy wierze w to czy nie wierze. Bo nazywaja swoja
wiare PRAWEM i uwazaja ze dotyczy ona wszystkich bez wyjatku. Na sile. Bez
slowa sprzeciwu. Bez dyskusji. Dlatego tez wszyscu wierzacy w to, ze
reinkarnacja jest PRAWEM wspolnym dla wszystkich sa wyjatkowo
nietolerancyjni i bezduszni. Sa fanatykami swej wiary. Stoi to w absolutnej
sprzecznosci z wolnoscia czlowieka.

Czy ja mam Cie uczyc twojej Religii ? Czlowieku zlituj sie - podobno jestes
wszechoswiecony i Milosierny dla wszystkich ...


Tak mnie nazywasz?
Alez ja jestem tylko upadlym i ciagle upadajacym grzesznikiem!

Mania wielkosci ... z Kim Ty sie chcesz rownac .


Co najwyzej z lotrem na krzyzu.

Bluznisz Sam przeciw Sobie

Czyzby?

Pawel Paszczak

Jak myślicie?

A teraz powaznie, pomijam Twoje, delikatnie mowiac

nienajwyzszych lotow wnioskowanie ktore nijak ma sie do zwyklego
zdrowego rozsadku,


Według zdrowego rozsądku Kościoła Katolickiego, dawno powinno już nie być.

Najwyższe loty  mnie nie interesują

ale problemem jest Twoje zachowanie? Jako

katolikowi powinno Ci zalezec na tym aby przede wszystkim nie zrazac
innych do swojej religii


Wybacz , ale tu prawie wszyscy obrzucają Katolików i nasz Kościół błotem, ja
próbuję tylko być dla tych oszczerstw wyraźnym kontrastem

, tymczasem to co wypisujesz na grupe budzi w

wiekszosci przypadkow negatywne emocje,


A powiedz, jaką reakcję wywoływały i nadal wywołują Słowa Pana Jezusa
Nie myśl, że się porównuje, jestem tylko sługą nieużytecznym.

 tworzysz zly obraz

katolicyzmu, jezeli wydaje Ci sie ze w jakis sposob walczysz za swoja
wiare to sie mylisz.


To jest Twoje zdanie, lecz wezmę je oczywiście pod uwagę.

Czas meczennikow minal,


Bardzo się mylisz.

 byc moze czerpiesz z tego

jakas satysfakcje ale wtedy to juz jest grzech pychy,


Żebyś tylko wiedział jak się denerwuję i Ciągle proszę Pana Jezusa o pomoc.

 nie jest moim

zamiarem pouczanie Ciebie


A co robiłeś jak nie pouczałeś mnie

 ale wez troche pomysl nastepnym razem zanim

cos napiszesz tutaj bo jak na razie to wyrzadziles wiecej szkody dla
Twojej religi niz pozytku.


Muszę świadczyć to jest mój obowiązek jako Chrześcijanina.

<<Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie
krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci
je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść
odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę
poniósł?...|
Mt 16,24

Rozumiesz już mnie?

Pozdrawiam
Szymon

Istota chrzescijanstwa?


Nie, poniewaz chrzescijanstwo pierwotnie bylo religia skupiajaca sie na
wprowadzaniu w zycie nauk _zywego_ Chrystusa. Dopiero dzieki Pawlowi zaczeto
wprowadzac teorie odkupienia ludzi poprzez smierc Chrystusa na krzyzu.
Chrzscijanstwo obecne nie jest bowiem tym samym, czym bylo ono do mniej
wiecej III-IV wieku.


1. Nauka o odkupieniu przez śmierć Chrystusa była podana u proroka
Izajasza na setki lat przed narodzeniem się apostoła Pawła:

Ale to Panu upodobało się utrapić go cierpieniem. Gdy złoży swoje życie
w ofierze, ujrzy potomstwo, będzie żył długo i przez niego wola Pana się
spełni.
Za mękę swojej duszy ujrzy światło i jego poznaniem się nasyci.
Sprawiedliwy mój sługa wielu usprawiedliwi i sam ich winy poniesie.
Dlatego dam mu dział wśród wielkich i z mocarzami będzie dzielił łupy za
to, że ofiarował na śmierć swoją duszę i do przestępców był zaliczony.
On to poniósł grzech wielu i wstawił się za przestępcami. Izaj. 53:10-12

2. Sam Jezus wyraźnie to stwierdzał przy wielu okazjach:

Podobnie jak Syn Człowieczy nie przyszedł, aby mu służono, lecz aby
służył i oddał życie swoje na okup za wielu. Mat. 20:28

Ja jestem dobry pasterz i znam swoje owce, i moje mnie znają.
Jak Ojciec mnie zna i Ja znam Ojca, i życie swoje kładę za owce.
Jan. 10:14-15

3. Nie jest więc prawdą, że nauka o odkupieńczej mierci Chrystusa
zaczęła być wprowadzana "Dopiero dzieki Pawlowi".

4. Równie pozbawione podstaw jest stwierdzenie "Chrzscijanstwo obecne
nie jest bowiem tym samym, czym bylo ono do mniej wiecej III-IV wieku.".
Słowo "bowiem", sugeruje jakiś związek z poprzednimi wywodami, tymczasem
Paweł zginął na dziesiątki lat przed końcem I wieku, a jeśli chodzi o
chrześcijaństwo wśród nie-Żydów, to on był jego największym głosicielem
i zbory już od I-szego wieku opierały się na jego nauce (słowie mówionym
i listach).

Paweł

http://www.kki.net.pl/paulos
[Literatura chrześcijańska]

jestescie kupą baranów - cześćVI

ok lecimy dalej bo duzo rzeczy musicie sobie jeszcze uswiadomic
wiem, wiem co mowicie - fatalizm to według was zycie bez sensu bo nie ma
wyboru to jaki jest sens zyc? itp, jednym slowem kupa łajna, bo życie jezusa
było dokładnie zaplanowane i kazdy najmniejszy szczegól, wiec moze tez
powiecie ze jezusa zycie było bez sensu, heheheheh,ale pewnie tak sie nie
odwazycie powiedziec. a jednak zycie jezusa było wartosciowe pomino ze było
zaplanowane i zydzi od dawna dawien wiedzieli o takiej misji - jednak cała
wartosc leżała w cierpieniu, a nie w dokonywaniu wyborów, bo każdy z was
uciekałby od cierpienia gdyby był wolny wybór - barany czy to takie trudne
do zajarzenia , matko boska otworzcie umysły.
ok lecimy dalej z tym prawem wyboru, moja ponizsza teoria powstała na
podstawie 15 letniego poznawania kart i hipnozy i wiem o czym mowie, nie
mowie o dupie maryny ale o mocnej teorii aczkolwiek agnostycznej, apriorii.
a oto ona

Bóg ma wszechwiedze i zawsze ma do niej dostep czyli zawsze wiedział czy Pan
Siurek wybierze studia w warszawie czy w krakowie. Załóżmy ze wszechwiedza
wiedziała od zawsze że Pan Siurek wybierze studia w krakowie,
a Panu siurkowi wydaje sie ze ma wolna wole i postanawił razem z rodzina
naradzic sie jakie miasto do studiowania wybrać i mu sie wydaje ze moze
wybrac warszawe lub kraków. A tak naprawde to gowno prawda. bo od zawsze juz
Bóg wiedział ze to bedzie kraków, wiec warszawa jest tylko wyborek
fikcyjnym, iluzją , tylko mu sie wydaje ze moze wybrac to miasto, tak
naprawde to kraków zawsze był mu przeznaczony. albowiem wszechwiedza nigdy
nie myli:))))))))))))))) i jaki jest wolny wybór, a moze jezus tez mogł
uciec od krzyża, heh heh he

Lotnisko w Denver, Gardner, Teletubbies, gadzianie

 Swoją drogą Maryja jest również świętą, choć nieco "w inny sposób" np.
dla

Templariuszy.
Natomiast w taki sam sposób, jak Gardner wywodzi swoje historie, można
pokusić się o wysnucie hipotezy, że cały ten kościół św. Kolumby, masoni,
templariusze, itp. ma korzenie związane z rasą gadzią, która kiedyś na
ziemi
rządziła i walczyła z innymi siłami o przeciwnej orientacji, do której być
może należał Jezus. Wywodzić to można mianowicie stąd, że wielcy władcy
nazywani byli smokami, pendragonami, a w wielu symbolach znajduje się wąż
lub
smok. Czyż to nie jest dobra podstawa do snucia dalszych wniosków?
I choć może faktycznie było tak jak Gardner opisuje, sprowadzając na
ziemię
aniołów, szatanów, czyniąc z nich zwykłych ludzi, kapłanów, to wcale nie
znaczy, że nie opowiadali się za złymi lub dobrymi siłami. Co jest
zasadnicznym problemem.

Jerzy

--


Moze wynika to z tego ze Ziemie odwiedzaly dwie rasy ( dwa typy ) bogow
i na ziemi obie pozostawily swoja spuscizne w postaci religii ? Jesli tak
bylo
to mielibysmy odpowiedz na pytanie: dlaczego najwieksze wojny maja podloze
religijne ? Nie rozwiazuje to naszej zagadki gdyz zawsze jest tak, ze jesli
sa
dwie strony konfliktu to kazda mowi ze jest dobra i ma racje.
Jesli przyjmiemy ze jedna strona jest Kosciol Katolicki a druga Masoni to
przyjmujac slowa "Po owocach ich poznacie" bilans Kosciola Katolickiego
jest zly.W imie krzyza wyrzynano cale narody, prowadzono wojny,
przesladowano
ludzi inaczej myslacych oraz blokowano rozwoj nauki co cofnelo nas w rozwoju
na
kilka stuleci. Masonom zarzuca sie z drugiej strony tworzenie rewolucji, np.
Francuskiej
chociaz brak na to dowodow.Jesli sie dobrze zastanowic to aby byla rewolucja
musi
byc zawsze jakies olbrzymie niezadowolenie spoleczne, jakas krzywda ludzka,
dopiero
wtedy i z poparciem mas moze sie ona udac.Nie wiem czy rewolucja musi byc
zla.
Nie bronie Masonow, zbyt malo o nich wiem i nie o to mi chodzi.
Staram sie w miare obiektywnie i "z boku" spojrzec na niektore sprawy.
To wszystko.

Pio

PS. Symbole smoka mozna spotkac na calym swiecie.Na ogol
maja one przedstawiac latajacych ( przybywajacych z nieba) bogow.

kto tam?


Chodzilo mi o to, ze nie niedociera do mnie kwestia, iz Jezus umarl za
grzechy nas wszystkich na krzyzu. Ja tego nie rozumiem.
Czy mozesz mi to wytlumaczyc?


sprobuje;
zacznijmy od poczatku (no , prawie poczatku)
Bog chcial (i nadal chce) dobra ludzi (co nie zawsze jest rownoznaczne ze
szczesciem w naszym rozumieniu) i stwarzajac ich dal im to, czego
potrzebuja, by bylo im dobrze; ale tu zadzialal szatan i czlowiek wybral
zlo (zlo jest zawsze ciekawsze i bardziej pociagajace :-), za to zlo ktos
musial zaplacic zyciem; powinien to byc czlowiek, a skutek tego bylby taki,
ze wszyscy ludzie nalezeli by do szatana i po smierci jemu byliby oddani;
Bogu zal bylo ludzi (w koncu stworzyl ich z milosci), ale nie mogl odwolac
swojego slowa (bylby niekonsekwentny, nie byloby podstaw zeby Mu zaufac,
nie bylby autorytetem, bylby goloslowny itd. - jest na to jakies jedno
slowo, ale nie moge sobie przypomniec, moze ktos wie?); ale Bog ma Syna,
zrodzonego "przed wszystkimi wiekami" (i tego sie nie da zrozumiec, a
przynajmniej ja nie umiem , trzeba to przyjac i uwierzyc), On wlasnie
zgodzil sie umrzec za ludzi, aby oni nie musieli ginac; slal sie
czlowiekiem i zostal przez ludzi zabity (paranoja :-); to byla jedyna (tak
sadze) rzecz, ktora mogla odkupic ludzkosc; gdyby zrobil to jakis czlowiek,
nic by to pewnie nie dalo, ale Jezus jest Bogiem i to chyba cos wielkiego,
dowod ogromnej milosci, kiedy Bog umiera za czlowieka; powinno byc raczej
na odwrot - to czlowiek powiniem dziekowac Bogu, przepraszac Go i skladac
Mu ofiary, a tu Bog daje siebie w ofierze, zeby uratowac czlowieka, ktory
swoim zachowaniem wcale nie zacheca do poswiecen dla swojej osoby;
Jezus umiera jako Bog i jako czlowiek: Bog sie poswieca, ale czlowiek
cierpi, tym barzdziej, ze caly czas wie co Go czeka (conajmniej przez ponad
30 lat, jesli nie przez wiecznosc); Jezus jest Bogiem i z mozliwoscia
dokonania takiego czynu nie bulo problemu, problem byl raczej w decyzji, bo
z punktu widzenia Boga (jesli moge sie tu wypowiadac) jestesmy strasznie
niewdzieczni;
i to chyba na tyle; jesli moge w czyms jeszcze pomoc to bardzo chetnie; a
jesli dalej tego nie rozumiesz to przykro mi - na tym polega wiara; ja tez
"tylko" wierze, bo umysl ludzki (a przynajmniej moj) jest zbyt niedoskonaly
zeby pojac Boga;
wszystkich chetnych zapraszam do dyskusji na temat powyzszy i nie tylko...

papa :-)
                                                   agatka

Pozdrawiam,
Paweł Klimaszewski

ICQ UIN: 8757954


FORMA ? - LIST DO PAPIEŻA


Wiem o co chodzi w tym wierszu, bo dzień wcześniej wytłumaczyłem
go loli :-)
 /spójrz do archiwum Henia w kwietniu i zobacz jak to wygląda/
O człowieku, któremu nietolerancyjni nie pozwalają widzieć koloru
niebieskiego.
Dlatego mówi do swojej dziewczyny : no to cześć, zielonooka - bo
nie widząc niebieskiego nazywa ją inaczej, po nowemu.
U loli dzień później "jezus umiela"

A, że wyszedł Jej wiersz genialny?
Może dlatego, że pisała do mnie "marco, bezlitosny geniuszu" :-)
Dziś jestem tylko prymitywem, bo wspomniałem o Jezusie na popasie.
A daleko temu wierszowi do owego popasu? :

*******************************

Nadawca:
 "lola" (12 Wrzesień 1999)
Temat:
 skojarzenia do krzyża 1999

ukrzyżuję cię
za pomocą jedwabnego szala
pomiędzy poręczami łóżka

**********************************

Dla mnie, to wszystko to są tanie zagrywki sięgające po Autorytet
/Jezus, Lewińska, Papież, jutro Ktoś Inny/

mógłby żyć i jaśnieć własnym genialnym podmiotem lirycznym. W takiej
postaci
uważam go za obrażający moje uczucia moje religijne.
Gdybym pisał wiersze typu:

        ***********

    kiedy niechcący
    zapalono światło
    zrozumiałem dlaczego Jahwe
    tak wstydliwie chował twarz
    w najciemniejszym kącie

        ***********

byłyby to wiersze naruszające czyjeś uczucia religijne.
Gdyby to w dodatku było w Izraelu to by mnie zeloci uciszyli raz dwa :-)
Idąc tropem Jezusa sepleniącego, jak wyobrażasz sobie
jego słowa na przykład do umarłego : "lozkazuję ci wstać" -
a nietolelancyjny tlup : "najpielw naucz się mówić". W takie waliacje
można się zapędzić, dokąd się chce, ale we własnym domu, wśród
/w tym wypadku podobno/ buddystów.
Wybacz, skoro krzyż przeszkadza tylko dlatego bo jest za blisko
o parę metrów od Oświęcimia, to mnie może przeszkadzać
Jezus sepleniący - nie wnikam co chciała autorka przekazać bo
posunęła się za daleko, niech używa imienia Buddy, jak wyznawcom
wszystko jedno.

Pozdrawiam
marco

pasja

Film widzialam wczoraj w gronir 4-osobowym... Po filmie nastala najpierw
przeiciagła cisza, potem dyskusja...  Ale nie o tym chcialam...

Chyba problem w tym że niewierzący recenzenci (łącznie z Tobą) na ogół
nie zajmują się reżyserią, metaforami czy obrazami, ale "wiedzą lepiej"
czy ten film jest oparty na Ewangeliach, czy jest zgodny z nauką Jezusa,
czy jest zgodny z doktryną katolicką, czy jest bezsensownie okrutny, czy
antysemicki i czy gwoździe ni były za mało wygięte. A ja się chichram
jak tchórzofretka przy takich recenzjach, bo sądzę że nieprzypadkowo owi
recenzenci uciekają poza granice swoich kompetencji.

I w zupełnosci sie z nim zgadzam. Bo pomijajac kwestie tego ze jestem osoba
wierzaca, studiuje tez kulturoznawstwo i mam zajecia z wiedzy o filmie,
gdzie ucza nas dostrzegac dobry montaz, gdzie ucza nas wrazliwosci na film
jako tworzywo. I moim skromnym zdaniem ten film jest rezysersko bardzo
przemyslany, czy zwrociłas Kamilo uwage na to, jak ten FILM jest w ogole
skonstruowany. Wszystko, co jest przed modlitwa w Ogrodzie jest opowiadane
jako migawki retrospektywne. Np. scena, w ktorej Chrystus upada pod krzyzem
zestawiona ze scena upadku malego Jezusa i w obu scenach matka biegnaca do
swego dziecka, bedaca mu wspaciem, powtarza te same slowa : "jestem tu".
Albo kiedy Chrystus niosacy krzyz wspomina niedziele palmowa i nagle tlum
wykrzykujacych gapiow zmienia sie w wachlarze palm... moglabym tak jeszcze
wymieniac ale chyba wystarczy, zeby pokazac co mam na mysli. Zdjęcia,
muzyka... osobiscie jestem pod wrazeniem (moze nie od samego poczatku, ale z
rozwojem akcji jest coraz lepiej).

Nie mozna zrobic takiego filmu, bez zawartego w nim wlasnego komentarza. Tak
mi sie wydaje...i kiedy teraz wspominam te wszystkie filmy puszczane w
Wielkanoc, na ktorych Jezus lekko tylko zdyszany podaza droga krzyzowa, nie
dziwie sie ze nie dawaly mi nic do myslenia (chciały byc takie poprawne).
Wiem ze przekraczam teraz te cienka granice mowienia o swiatopogladzie, ale
ten film uswiadamia, ze droga krzyzowa jest poswieceniem, a nie spacerkiem.
Ten film mowi o cierpieniu, o miłosci, o odwadze. Nie stara sie byc
obiektywny. To widac chociazby w sposobie nakreslenia sylwetki Pilata - jak
na moj gust tak go rozumie M. Gibson, tak go widzi... mozemy sie z tym nie
zgadzac, ale to juz jest kwestia naszego osobistego odbioru.

I jeszcze tylko slowko na koniec... Duzo ludzi jest przeciwnych takiej
brutalnosci obrazu, ale sa to na moj gust Ci, ktorzy nie dostrzegaja w tym
filmie nic innego. Ich ogladanie filmu jest ubogie skoro ich celem jest
krytyka za wszelka cene. Jesli ktos chce dostrzec okrucienstwo zobaczy go
duzo, ale nie zobaczy czemu ono sluzy.

mysza

Racje stanów

/niedziela, 29.12.2002/

Nad ranem 27 grudnia śniła mu się kobieta pełna żalu i nienawiści. ,,Jak to, tak się
starałam, wysługiwałam się wam, a teraz mam nic nie dostać!?" Swój żal kierowała
ku mocodawcom, ale nienawiść, co go początkowo zaskoczyło, do niego. Mimo
kruchości kształtów, nosiła w sobie coś demonicznego i obłędnego zarazem, jakby
całe jej jestestwo zbudowane było ze złości, a żal tak przeogromny, że okalająca
przestrzeń wydawała się zajadliwiać.
Pierwszy raz widział ją latem roku dwutysięcznego; zmaterializowała się na ułamek
sekundy w pokoju dziennym, pomiędzy ławą a stołem, w godzinach rannych. Była
zgrabną, szczupłą blondynką z długimi włosami, lat 23 - 32 (to właśnie ten kłopot
z kobietami), słowem - zakochać się można, a raczej można byłoby, gbyby nie czarne,
spróchniałe zęby, szokujące swym kontrastem z tym ucieleśnieniem piękna. Ubrana
była w powłóczystą, dość jasną suknię, ze stonowanie wyzywającym dekoltem karo.
Postać wydawała się unosić nad powierzchnią podłogi, choć trudno zawyrokować,
ponieważ dolne jej partie przesłaniała ława. Natychmiast zrozumiał, że otrzymał
ostrzeżenie, a trzeba ci wiedzieć, że owego czasu korespondował z pewną osóbką
o imieniu eR. Gdyby cofnąć się w głąb, do dawnych, burzliwych lat, można byłoby
odnaleźć ognistą Ka, która miała zwyczaj wychodzić w najmniej oczekiwanych
momentach. Dalej cofał się nie chciał, z uwagi na możliwość popadnięcia w nazbyt
nachalną przerzutnię. Jak by nie było, przyjął że jest to przekaz od życzliwych,
chociaż owego czasu nie wierzył w żadne takie tam.
Drugi raz zobaczył eR we śnie, kilkadziesiąt dni później. Poznać ją mógł tylko
po włosach i rysach twarzy, choć trudno mówić tu o rysach, a raczej kształcie
i zarysie ogólnym figury, ponieważ była to twarz kościotrupa o żółto-fioletowych
przebarwieniach na czerni. Włosy trochę spłowiałe, długie, zakrywające uszy
i swobodnie opadające niżej ramion, niemal proste, choć dawna puszystość i łagodne
falowanie dobrze wyczuwalne, oczodoły puste, szata powłóczysta, ciemna.
eR nachylała się nad nim, jakby chciała zajrzeć w oczy? prosić o dotyk? przestraszyć?
Tak, trochę się przestraszył.

/poniedziałek, 30.12.2002, wieczorem/

27 grudnia, w jakiś czas po przebudzeniu, gdy przymknął na chwilę oczy, ujrzał
niezwykły obraz, będący rzutem z góry. Obserwator umiejscowiony był ponad
zjawiskiem, dosłownie kilka stopni od płaszczyzny widoku, na tej samej szerokości.
W całkowitych ciemnościach mknął pionowo do góry, przybity do krzyża Pan Jezus,
wobec czego krzyż, pod bardzo dużym skosem, był całkowicie widoczny, natomiast
jeśli chodzi o Chrystusa, widoczna była głowa, faliście opadające włosy i rozpięte na
poprzecznej belce, łagodnie ugięte ramiona. Głowa Pana Jezusa nie była pochylona w
stronę klatki piersiowej, lecz ustawiona w płaszczyźnie pionowej. Ramiona silne,
bez śladów zmęczenia, rozpięte na krzyżu symetrycznie. Krzyż i Jezus zbudowani

Racje stanów

z jasnego, białego światła, które jednak wcale nie raziło. Nie wychodziło też ani trochę
poza obszar Chrystusa Ukrzyżowanego, nie było poświat, ani jakichkolwiek
nierówności w rozmieszczeniu światła; panowała całkowita jednorodność. Obraz
pojawił się na dole i zniknął u góry, ale wciąż jeszcze pod obserwatorem. W miarę
zbliżania się obrazu do obserwatora zachowywał on stałą wielkość i niezmienność we
wszystkich szczegółach. Wydawało mu się, że krzyż miał 10-15 cm wysokości, choć
wiedział, że przy braku jakichkolwiek punktów odniesienia jest to tylko subiektywne
wrażenie, wynikające z domniemanej szerokości widoku przy patrzeniu w dół,
choć oczywiście nie widział siebie ponad zjawiskiem. Po sekundzie całe zjawisko
powtórzyło się, a łączny jego czas nie przekraczał 4 sekund.
I jeszcze jedno: Pan Jezus nie miał korony cierniowej.
Przy opisywaniu widzenia zastanawiał się, dlaczego nie dostrzegł choćby skrawka nóg
wystających poza obszar krzyża, co wedle jego przekonania byłoby jak najbardziej
zgodne z rzeczywistością. Sprawdził, poprosił syna, sprawdził raz jeszcze.
Chyba nie muszę ci pisać o zaskoczeniu.

/1.01.2003, 21:00/

Poszli do kaplicy klasztornej na godz. 12-tą. Tym razem prosił o siebie, aby udało mu
się nie używać słów ostrych i suchych. Po raz pierwszy znalazł sens w Litanii
Loretańskiej do N.M.P., choć sformułowanie "Domu Złoty" raziło nadal.
Przy zamkniętych oczach pojawiło się dość niepokojąca świadomość możliwości
widzenia bocznego, ale nie wiedział, czy to nie efekt za lekko domkniętych powiek,
ponieważ czucie boczne nie zgadzało się z rzeczywistością po otwarciu oczu.
Hostia smakowała jak nigdy dotąd; w ustach zrobiło się iście niebiańsko <może to
efekt miejsca, może prośby noworocznej, może posylwestrowej pokuty schodkowej?
a może "miłości z Panem Bogiem na ustach". Maleńki jej skraweczek przykleił się
do podniebienia i pozostawał tam przez kilka minut (co było bardzo ciekawe i przyje-
mne)

: ' ' ' :   Eurythmix - Miłości to cud
: ' ' ' :   Czemu więc czytasz nie jakby nie było tak
: ' ' ' :   Tina Turner - It's only love
: ' ' ' :   Yazzo - Happy people
:':          " ... przyniesie wszystkim i każdemu z osobna wszelką pomyślność.
             Szczęść Boże."
: ' ' ' :    " oni grają, a my też gramy "

- jednak uczucie nie znikło razem z nim; utrzymywało się przez długi czas.[Choć Nie
Miał Wielkiego Doświadczenia W Przyjmowaniu Komunii Świętej Wiedział Że Jest
To Coś Wyjątkowego I Niepowtarzalnego]. {iniepowtórzyłosięnigdywięcej. jakdotąd}

Czekam na diabla (takiego katolickiego)

Użytkownik "Jorg":

Kolejny weekend - i nic :o(

W związku z tym, pozwoliłem sobie (a co mi tam) wysłać majla do Wielce
Szanownego Pana Doktora Od Diabłów, ks Kocańdy:

"----- Original Message -----

przychodziły na skrzynke].opoka.org.pl
Sent: Wednesday, February 11, 2004 1:32 PM
Subject: Diabeł

Zwracam się do Pana Doktora o krótką informację, gdzie i kiedy mógłbym
spotkać diabła, oraz co mam uczynić, aby zostać opętanym, bowiem na
własnej
skórze chciałbym się przekonać o rzeczywistej sile Jezusa Chrystusa
działającego za pośrednictwem księży egzorcystów. Zdaję sobie sprawę z
tego,
iż tym dramatycznym krokiem zamykam przed sobą ścieżkę kapłańską na wieki
(pochodząca z IVw recenzja | Liber de ecclesiasticis dogmatibus<<
Gennadiusza bezwzględnie zabrania udzielania święceń kapłańskich każdemu,
kto kiedykolwiek wpadł w szaleństwo lub cierpiał prześladowany przez
diabła - co potwierdzały kolejno synody w Orange (441r.) i Orleanie
(538r.),
a ów antyczny pogląd Kościół zdaje się podziela do dzisiejszego dnia).
Jednak gotów jestem ponieść ten ciężar w imię prawdy.

Proszę również o rozwianie moich wątpliwości dotyczących następujących
kwestii:

- czy wręczanie zaraz na pierwszym spotkaniu śrubek i pinezek tapicerskich
zaproszonemu diabłu/diabłom nie będzie działaniem niemile przez niego/nich
widzianym?
(skądinąd wiadomo, iż wśród rodu czarciego panuje spory deficyt ww
przedmiotów, który to deficyt spowodowany jest radosną działalnością
księży
egzorcystów, w tym również Pana Doktora). A ja chciałbym, aby na pierwszym
spotkaniu przybyły diabeł/diabły odniósł jak najkorzystniejsze wrażenie,
co
być może będzie miało wpływ na dalszy kontakt, który w moim zamierzeniu
miałby zaowocować przyszłą, ścisłą współpracą.

- czy w czasie podejmowania diabła może być obecna moja żona? Pewne obawy
wzbudza we mnie fakt ich [diabłów] częstego obcowania z ziemskimi
kobietami,
co wg św. Augustyna zostało potwierdzone przez wielu prawowiernych
chrześcijan.

- czy prawdą jest, że za swoje usługi księża egzorcyści nie pobierają
absolutnie żadnych gratyfikacji, w tym również ukrytych, przeniesionych na
osoby z nimi współpracujące, np na katolickich psychologów posiadających
"zmysł rzeczywistości duchowej"?
Nie pochodzę ze specjalnie bogatej warstwy polskiego społeczeństwa, a
skala
bogactwa Kościoła katolickiego jest dość przytłaczająca i już samo to
wzbudza we mnie słuszne obawy dotyczące samej możliwości uregulowania
swoich
zobowiązań wobec jego pasterzy.

- jakie są pierwsze objawy opętania przez diabła? Nie ukrywam, że chodzi
mi
o poszerzeznie tematu zainicjowanego znakomitym dziełem "Malleus
Maleficarum" (w wolnym tłumaczeniu "Młot na Czarownice") autorstwa
bogobojnych dominikaninów, Jakuba Sprengera i Heinricha Kramera.

- jak wygląda (od strony technicznej) samo spisywanie paktu z diabłem?
Można
to zrobić z pomocą zwykłej kartki, czy wymagane są jakieś szczególne
materiały (pergamin, papier kredowy etc., gęsie pióra miast zwykłego
długopisu)?

Chciałbym również skorzystać przy okazji z porady Pana Doktora... Czy
Ojciec
myśli, że można byłoby przyczynić się do zmniejszenia liczby wypadków na
skrzyżowaniach odpowiednio je przebudowywując, kierując się zdaniem
Nauczyciela Kościoła Cyryla Jerozolimskiego, który mówił "Krzyż wzbudza
przerażenie wśród demonów [...]. Wpadają one w trwogę, gdy tylko widzą ów
znak"?
Wiem, że koszty owego przedsięwzięcia byłyby spore, ale korzyści, jakie
odnieślibyśmy z faktu właściwej reakcji na słowa Nauczyciela, znacznie by
je
przewyższały, wziąwszy pod uwagę dziesiątki i setki tysięcy ocalonych
każdego roku, w tym również katolików oraz potencjalnych katolików.
Mnie się wydaje, że jest o co walczyć, bowiem (wg ks egzorcysty Gabriela
Amorthana ) na 2000 ludzi na świecie przypada jeden opętany - to daje
wielkość +/- 30 mln opętanych ludzi, z których większość, niestety, ale
zmuszona jest przejeżdżać codziennie przez akrzyżowania, z których
najczęstsze są te w układzie dwóch krzyżujących się pod kątem 90 stopni
dróg.

Uprzejmie dziękuję za uwagę i proszę o jak najszybszą odpowiedź, którą nie
omieszkam opublikować bądź na stronie internetowej, bądź na którejś z list
polskiego usenetu.

Z należnym szacunkiem dla Pańskiego wykształcenia
Jorg


dOstateczny Sąd

Marco:

|   sąd udał się na spoczynek

|     na dróg rozstaju ludzie z siebie sami
|     na kolanach przed tobą tkwili godzinami
|     jezu z nazaretu

|     czas wydarzenia goni tabunami
|     tu starzy modlą się bądź zawsze z nami
|     jezu z nazaretu

|     gdy dzieci za nogi o mur głowami
|     tu się chowałeś całymi latami
|     jezu z nazaretu

Ładne,


Zdumiales mnie swoja reakcja/.

ale na moim PL nie poznałeś się.
Trzeba było spojrzeć z Krzyża
a nie patrzeć Na,


Piszesz to, nie zwazajac na mnie, piszesz
bo akurat Ci tak pasuje do Twojego sonetu
ponizej. Ale po co mnie targac?  Nie patrze
ani "na" ani "z". Mojzesz i Chrystus dla mnie
sa starymi kolegami, bliskimi kumplami.

jak w tej "Kapliczce"
poniżej:

Kapliczka

Tutaj, gdzie droga w akacje schowana
mała kapliczka pilnuje spokoju,
roszponka niebo zniża do kolana -
niebieska struga wiatrem przebiegana;

Przystają baby wiejskie, spracowane
ręce unosząc przez chwilę do czoła:
pod chmury pną się "pobłogosław Panie" -
wiecznie zielona, kwitnąca jemioła.

Tu zło nie sięga, więc podchodzą nocą
sarny i dziki a płochliwe sowy
na drzewach puszą ogromniaste głowy;

Skądś dziwne głosy zaklęcia mamroczą
i nie wiesz - śnisz gdzieś, że tu jesteś właśnie,
wszedłeś do baśni czy też w ciebie... baśnie?


Podoba mi sie. mam silne wrazenie, ze juz Twoj
sonet czytalem. wtedy tez mi sie podobal. Umiesz
sie bawic poezja i to non-stop.  Ja tylko czasem,
i chyba rzadko, moze nigdy z taka lekkoscia.

Pozdrawiam, tak jak to lubisz wierszami
i tym razem - podchwytliwymi pytaniami do nich
marco

w kółko krzyżyk

na rozstaju Bóg i Szatan
w nieskończoność grają w kółko i krzyżyk
o kurwa, remis! - piekli się Szatan
a Bóg czyni co w boskiej mocy

aby nie nauczyć się przeklinać

Pytanie: Jak uzasadnić tytuł w kontekście treści wiersza?


Nic w tym pytaniu podchwytliwego, choc nie spodziewaj sie,
ze wielu czytelnikow Ci odpowie. I tak w poezji nie chodzi
o lamiglowki, co najwyzej w rozrywce.

Jak wiadomo klasyczne "kolko i krzyzyk" jest gra/ remisowa,
a wiec pokojowa/, chrzescijanska/. Innymi slowy stale czyli
w kolko wygrywa krzyzyk czyli chrzescijanskosc. Nic dziwnego,
ze Szatan klnie. Tylko zakonczenie dla mnie juz czysto
zabawne, ze Bog z trudem wytrzymuje towarzystwo Szatana,
az trudno mu sie powstrzymac samemu od przeklinania.
Zachowanie Szatana jednak mocno Go wknerwia.

Mila, urocza zabawka. Tym razem marco-logik zakasal rekawy :-)

lilaróż

roztrzaskana o mur głowa
kula w plecy i nóż
wszystko nosi w sobie Boga
jak lila róż

nie zgadzamy się na to
a ta niezgoda już
nosi w sobie Boga
jak lila róż

więc choć to tylko chwila
i nic nie znaczy cóż
kocham cię moja Lila

Twój Róż

Pytanie: Czy różowy świat z odcieniem Lila - lilaróż  - jest kolorem
bolesnym?


Zalezy. Utwor jako wiersz podoba mi sie.
Jako poglad jest dla mnie bez znaczenia.
Wazne, ze mamy wiersz, bo nardziej o to chodzi
niz o filozofie w poezji. Tautologia -- la-la-la :-)

równy znak nierównosci

kitwaszą się obłoki
o krok od Nieba na niebie:
popatrzę się w nie, zapatrzę
do ciebie popłynę czy Ciebie?

tak blisko leżycie siebie,
tak samo to dźwięczy, brzmi:
jak drzwi płynące Bugiem,
jak Bóg płynący przez drzwi


Marco, dopracuj 2' zwrotke :-)

Pytanie: Jeśli mówiliśmy o jakimś człowieku
ze współczuciem: nieborak - to czy po śmierci,
cofając się pamięcią wstecz, powinniśmy mówić o nim:
Nieborak, nieboRak czy NieboRak?


Chyba Szczesciarz.

Pozdrawiam,

    Senna Jawa (wlod(ek))

Ulotka Marii Gurgul z LPR

Znalazlem to na forum GW.

----------------------------------------------------------------------
----------
MARIA GURGUL
KANDYDATKA DO SEJMU
LIGA POLSKICH RODZIN LISTA nr 10

Pochodzę z rodziny chłopskiej, wielodzietnej (7-mioro dzieci)

Ujanowicach, Limanowej, Polsce. Ślub kościelny brałam w Jaworznej.
Zawarłam związek małżeński z Janem Gurgulem w obecności
cudownego Jezusa.
Dwa lata w szkole pdstawowej uczyła mnie siostra zakonna
Wałecka Maria. Pierwszą Komunię Świętą przyjęłam w
Ujanowicach. Przygotowywał nas ks. Kaczmarek, późniejszy biskup.
W rodzinie mam Kapłanów (ks. Krawczyk, ks. Jabłoński, ks.Tokarz,
zmarły ks.Prof. dr Stach). Siostra Lidia Gurgul długo ofiarnie
pracowała w zakonie Albertynów. Wybudowała dom w którym
obecnie mieszkają siostry zakonne Albertynki w Wadowicach.
Siostra zakonna Lidia Gurgul jest rodzoną siostrą mego męża.
Moje rodzone 3 siostry i ja obrałyśmy sobie zawód nauczycielski
od którego żadna z nas nie odeszła. Obecnie jestem wdową. Mam
2-je dzieci. Grażynka studentka uczelni Katolickiej, syn Sławek
zdobył zawód elektryka, odbył wojsko. Ciocia moja
Anna Kleśta z Koźla jest matką chrzestną dzwonu Bazyliki budowanej
przez ks. Makulskiego. Szkołę średnią D.L.P. ukończyłam w Limanowej.
Religię prowadził ks. Ryś. Ucząc się w Liceum mieszkałam w
suterynach, gdzie w zimie paliłam w piecu tylko 2 razy. Szłam też 2
razy w tygodniu po chleb i mleko do rodziców. Brat Ludwik
dowoził mnie również na rowerze. Nakaz pracy otrzymałam w woj.
Wrocław pow. Milicz, otrzymałam z 3-ma koleżankami mieszkanie
na organistówce. Teren Milicza bardzo był podminowany.

Prowadziłam ciągłą penetrację czy mogę iść na wycieczkę do lasu.
Znajdowałam tam pokrwawione noże, odłamki pocisków. Zosia,
Irena i ja mieszkałyśmy w jednym pokoju. Dwie koleżanki
nauczycielki spały razem na jednym łóżku, a ja na walącej się
starej pryczy. Przeprowadziłam 15 lekcji pokazowych na Śląsku.
Za wyróżniającą pracę typowano mnie na studia artystyczne do
Opola. Otrzymałam na jeden rok płatny urlop na dokończenie
studiów. Jestem Polką - nauczycielką z powołanie. Kiedy wiele
zrobiłam na Śląsku przez 17 lat, z tęsknoty za rodziną wróciłam
w rodzinne strony. Udało mi się przedostać do Tarnowa a już
uzyskałam stopień magistra w WSP w Krakowie. Prasa zamieszczała
artykuły o prężnej mojej działalności w Klubie M-2 w Tarnowie.
Tu skupiało się najwięcej honorowych dawców krwi. Otrzymałam
patronat na Domem Spokojnej Starości przy ulicy Szpitalnej
również w Tarnowie. Ofiarnie również pracowałam w Brzesku
w Liceum Ogólnokształcącym. W pomieszczeniach gdzie
pracowałam stale wisiał krzyż. Władze komunistyczne
pozbawiły mnie pracy ponieważ ukazywałam olbrzymie
marnotrawstwo mienia państwowego. Inspektor szkolny z
Tarnowa zaproponował mi wysokie stanowisko, ale też
postawił szpetny warunek. Miałam więc wyznaczony
termin i podany nr pokoju na górze w Wydziale Oświaty.
Powiedział że mam się rozebrać i zgodzić na niemoralny czyn.
Ponieważ się nie zgodziłam pracy nie dostałam pomimo że
robiłam badania do pracy doktorskiej którą ukończyłam, i w
dniu 1.VI 1979 r. tj Międzynarodowy dzień Dziecka nadano
mi stopień Doktora Nauk Humanistycznych w Opolu. Maż
mój również był doktorem do historii. Równoważę swoją wiarę
religijną z wiedzą naukową. Pracowałam w Tarnowie za 1000 zł
co dziś wynosi 10 gr. Przenieśliśmy się do Krakowa.
Tu ukończyłam Na Szklanych Domach Seminarium w Odnowie
w Duchu Świętym, a później Na Wzgórzach zdobyłam wyróżnienie
w Konkursie z wiedzy Pisma Świętego. Prowadzę konkursy
plastyczne na Jarze i podczas Familiad. Należę do Różańca
przy kościele który budowałam ze swoimi dziećmi. Nigdy nie
należałam do PZPR. Mieszkam z rodziną w jednym pokoju z
kuchnią. Wykłady w U.J. rozpoczynałam modlitwą. Uratowałam
6 cioro dzieci które się topiły a opiekowali się nimi inni wychowawcy.
Mam Prawo Jazdy. Nigdy nie hańbiłam ojczyzny za granicą.
Nigdy tam nie pracowałam. Umiem wybaczyć i pracować w
warunkach bardzo trudnych. Pracuję nad wynalazkami dla szkół.
Nigdy nie Paliłam papierosów i nie piłam alkoholu. Mam własne
zdanie. Dotrzymuję słowa. Gdziekolwiek jestem reaguję na zło.

Reflesyjnie, na te Święta Wielkanocne Anno Domini 2006...

"Jak wam sie wydaje, dlaczego chrześcijanie potrafią być  tak
krwiożerczy?
Mam na ten temat własną teorię i zaraz ją wam przedstawię, a potem, gdy już
ie bedę musiał stać tu przed wami i mleć ozorem chętnie wysłucham, co wy
macie na ten temat do powiedzenia. Cały problem ma charakter czysto językowy
i może zostać rozwiązny w zadziwiajaco prosty sposób, jeśli zgodzą się na to
kaznodzieje chrześcijańscy. Każą oni słuchaczom kochać się nawzajem,
bliźniego swego i tak dalej. Ale miłość to naprawdę za silne słowo na
określenie zwykłych, codziennych stosunków międzyludzkich. Miłość to dobre
dla Romea i Julii.
(...)
    Chętnie powtarzam sobie, ze Jezus tak naprawdę powiedział po aramejsku:

Szanujcie się wzajemnie<. Wtedy jest to dla mnie znak, ze On naprawdę


chciał nam pomóc nie tylk w życiu wiecznym, ale i doczesnym.
    I pomyślmy jak szerokie spectrum uczuć wiąże się nam automatycznie z tym
słowem. Jeśli nie da się kochać bliźniego, można go chociaż lubić. Jeśli się
nie da go lubić, można się nim nie przjmować. Jeśli się nie da nie
przjmować, to trzeba go nienawidzić, prawda? Wyczerpaliśmy wszystkie inne
możliwości. Całókiem szybko dotarliśmy w tym łańcuszku do nienawiści, co? A
wszystko zaczeło się od miłości, wszystko bardzo logicznie, podobnie jak
logiczny jest łańcuch od rozpalone do białości< do zimne jak lód< (...)
Powtórzę jeszcze spectrum uczuć, wiążących się ze słowem kochać: kochać,
lubić, nie porzejmować się, nienawidzić.
W ten właśnie sposób tłumaczę sobie skąd tyle nienawiści w cęści świata
zdominowanej przez chrześcijaństwo. Zaludniają ją istoty ludzie, którym każe
się kochać, kochać i jeszcze raz kochać. Większości z nich to się nie udaje.
Nic dziwnego bo kochać jest bardzo trudno. (...) A kiedy dzień w dzień, rok
w rok, nie udaje się imkochać logika języka skłania ich do nieuniknionego
wniosku, że trzeba nienawidzić. A stąd oczywiście już tylko krok do
zabijania w źle pojętej obronie własnej.
    Szanujcie się wzajemnie<. To natomiast jest jak najbardziej wykonalne
dla każdego człowieka w miarę zdrowego na umyśle - i to dzień w dzień, rok w
rok, ku zadowoleniu wszystkich zainteresowanych. Szanowanie nie sugeruje
całego łancucha możliwości, z których część może być bardzo niebezpieczna.
Szanować to ak wyłącznik światła - jest albo włączony albo wyłączony. Jeśli
przestajemy kogoś szanować wcale nie mamy ochoty go zabić. Nasza reakcja
jest bardziej powściągliwa. Po prostu chcemy, zeby się czuł jak śmieć.
    Porównajcie sobie życzenie, zeby ktoś się czuł jak śmieć z apokalipsą
czy trzecią wojną światową.
    I na tym polega mój plan przemiany chrześcijaństwa, które na tylu ludzi
sprowadziło tak straszną śmierć. Mogłoby się stać cymś trochę mniej
zabójczym, gdyby słowo kochać< zamienić na szanować<. Jak już
powiedziałem, brałem udział w bitwie przciwko ludziom, którzy cali byli
obwieszeni krzyżami, i to wcale nie wydawało mi się zabawne.
    Nie żywię zbyt wielu nadziei, ze ta prosta reforma zyska sobie
jakiekolwiek poparcie za mojego zycia czy nawet moich dzieci. Króciutka
droga jaką w chrzścijaństwie przebywa się od kochać do nienawidzić, jest
naszym głównym źródłem rozrywki. Możemy ją nazwać: I Znów Chrześcijaństwo
Nie Działa.
Wielu z nas wychowano tak, abyśmy widząc, że nie działa, czuli głęboką
satysfakcję.(...)"

K.Vonnegut: Losy gorsze od śmierci.

liczba 666


sorry, ze sie wcinam, ale wlasnie nie za bardzo rozumiem czemu Crowley to
Bestia 666 itp.. fakt, ze go tak ludzie nazywali, ale.. no nie wiem
wlasciwie czemu - czytalem jego Teorie i Praktyke Jogi i w sumie nie
znalazlem tam niczego diabelnego a juz na pewno nie na tyle aby cos sie
laczylo z antychrystem. Umie to ktos wyjasnic?


Niedobrze, ze czytales jego ksiazke... Jego "dziela" sa wrecz przepelnione
satanizmem i naukami sprzecznymi z Chrzescijanstwem.

Satanizm Crowleya w Ksiedze IV moze nie jest az tak widoczny, za to doskonale
widac go w tzw. "Ksiedze Prawa" i przede wszystkim "Magii w teorii i praktyce".

Ta pierwsza, ktora rzekomo podyktowal mu Aiwaz, czyli Szatan, Bafomet, wyraza
nowe, satanistyczne prawo, nazywane Thelema - "Czyn cokolwiek zechcesz, do tego
sprowadza sie cale prawo". Prowadzi to do calkowitej anarchii i bezprawia,
bowiem "kazdy czlowiek ma prawo wypelnic swoja wlasna wole bez obaw, ze moze to
klocic sie z wola innych; albowiem jesli on znajduje sie we wlasciwym dla
siebie miejscu, inni ponosza wine za wchodzenie mu w droge".

Magii..: "By uzyskac mozliwie najwieksze duchowe dzialanie, nalezy odpowiednio
wybrac ofiare, ktora zawiera w sobie najwieksza i najczystsza sile. Dzieci plci
meskiej o doskonalej niewinnosci sa najbardziej zadowalajaca i odpowiednia
ofiara... Dla niemal wszystkich celow ofiara z ludzi jest najlepsza".

A jaki jest jego stosunek do Chrzescijanstwa?

"Swoja glowa Sokola dziobie oczy Jezusa zwisajacego na krzyzu."
"Niechaj nietknieta Maria lamana bedzie kolami: niechaj w jej imieniu wszystkie
cnotliwe kobiety zostana wsrod was do cna wzgardzone!"

Oprocz tego Crowley zalozyl satanistyczny Zakon Srebrnej Gwiazdy. Podam moze
jego definicje za Slownikiem Prekursorzy Nowej Ery:

"A.'.A.'.
Skrot tajnego brytyjskiego stowarzyszenia Argentum Astrum, czyli Srebrna
Gwiazda albo Zakon Srebrnej Gwiazdy. Organizacja ta jest wewnetrznym filarem
Zakonu Wielkiego Bialego Bractwa. Zewnetrznym filarem tego zakonu byla Golden
Dawn, czyli -Zlota Jutrzenka. Argentum Astrum, zalozone przez A. -Crowleya,
uwaza sie za organizacje satanistyczna i stawia sobie za cel zniszczenie
chrzescijanstwa. (Utworzone z kropek trojkaty przy literach skrotu oznaczaja,
ze Argentum Astrum jest tajnym stowarzyszeniem zainteresowanym tajemna wiedza."

Crowley byl rowniez szefem innej satanistycznej organizacji - Opactwa Thelemy.
Dzialalo ono na terenie Wloch, jednak z czasem dzialalnosc jego zostala
zakazana, gdyz odprawiano tam rytualy czarnej magii, czyli poswiecone szatanowi
czarne msze, oraz skladano ofiary z dzieci.

Z pewnoscia mozna by jeszcze duzo o nim pisac, jednak sadze, ze to wystarczy by
uzmyslowic Ci zagrozenie plynace ze strony zwolennikow mysli Crowleya -
czlowieka, ktory w holdzie Szatanowi przez cale zycie nazywal sie Bestia 666.

"Potem ujrzalem inna Bestie, wychodzaca z ziemi: miala dwa rogi podobne do
rogow Baranka, a mowila jak Smok. I cala wladze pierwszej Bestii przed nia
wykonuje, i sprawia, ze ziemia i jej mieszkancy oddaja poklon pierwszej Bestii,
ktorej rana smiertelna zostala uleczona. I czyni wielkie znaki, tak iz nawet
kaze ogniowi zstepowac z nieba na ziemie na oczach ludzi. I zwodzi mieszkancow
ziemi znakami, ktore jej dano uczynic przed Bestia, mowiac mieszkancom ziemi,
by wykonali obraz Bestii, ktora otrzymala cios mieczem, a ozyla. I dano jej, by
duchem obdarzyla obraz Bestii, tak iz nawet przemowil obraz Bestii, i by
sprawil, ze wszyscy zostana zabici, ktorzy nie oddadza poklonu obrazowi Bestii.
I sprawia, ze wszyscy: mali i wielcy, bogaci i biedni, wolni i niewolnicy
otrzymuja znamie na prawa reke lub na czolo i ze nikt nie moze kupic ni
sprzedac, kto nie ma znamienia - imienia Bestii lub liczby jej imienia. Tu jest
[potrzebna] madrosc. Kto ma rozum, niech liczbe Bestii przeliczy: liczba ta
bowiem czlowieka. A liczba jego: szescset szescdziesiat szesc."
(Ap 13:11-18)

...

p.s.
Jezeli uwierzyles w choc jedno powyzsze slowo - coz... padles ofiara kawalu
masono-iluminata w mojej skromnej osobie :)))
..choc podziekowania za inspiracje naleza sie wielce_szanownym_dominikanom i
ks. Jeffreyowi Steffonowi za jego cudowny 'Satanizm jako ucieczka w absurd'
;)

A tak bardziej powaznie...
Wedlug jednej z wersji 666 ma byc swieta liczba Slonca. Jego symbolem ma byc
litera Shin, ktora z kolei jest utworzona z trzech liter Vau. Wartosc liczbowa
litery Vau wynosi 6, stad 666.
666 jest to rowniez wartosc liczbowa Theriona - Bestii.
Jak wynika z nauki Kabaly, jesli jakies dwa wyrazy maja te sama wartosc
numeryczna [btw - jak na przyklad Velhma, czyli Thelema - Wola i Agape, czyli
Milosc], to sa dwoma aspektami tego samego...
Oprocz tego, zeby bylo jeszcze ciekawiej 666 to numer katalogowy tzw. Steli
Objawienia z kairskiego muzeum... :)

Niech kazdy sobie wyciagnie z tego wnioski jakie tylko zechce :))

SPALIĆ Z DALA OD DOMOSTW


ciekawe co wam z tego spisu wydaje się najśmieszniejsze


jak cytowac to wsycko :P

Należy odrzucić wszystkie formy wróżbiarstwa: odwoływanie się do Szatan lub
demonów, wywoływanie zmarłych lub inne praktyki mające rzekomo odsłaniać
przyszłość. Korzystanie z horoskopów, astrologia, chiromancja, wyjaśnianie
przepowiedni i wróżb, zjawiska jasnowidztwa, posługiwanie się medium są
przejawami chęci panowania nad czasem, nad historią i wreszcie nad ludźmi, a
jednocześnie  pragnieniem zjednania sobie tajemnych mocy. Praktyki te są
sprzeczne z czcią i szacunkiem - połączonym z miłującą bojaźnią - które
należą się jedynie Bogu

            KKK 2116; Pwt 18, 10; Jr 29, 8

    Wszystkie praktyki magii lub czarów, przez które dąży się do opanowania
tajemnych sił, by posługiwać sie nimi i osiągać nadnaturalną władzę nad
bliźnim - nawet w celu zapewnienia mu zdrowia - są w poważnej sprzeczności z
cnotą religijności. Praktyki te należy potępić tym bardziej wtedy, gdy
towarzyszy im intencja zaszkodzenia drugiemu człowiekowi lub uciekanie się
do interwencji demonów. Zasługuje również na naganę noszenie amuletów.
Spirytyzm często pociąga za sobą praktyki wróżbiarskie lub magiczne. Dlatego
tez Kościół upomina wiernych, by wystrzegali się go. Uciekanie się do tak
zwanych tradycyjnych praktyk medycznych nie usprawiedliwia wzywania złych
mocy ani wykorzystywania łatwowierności drugiego człowieka.

            KKK 2117

     Bałwochwalstwo (grzech przeciw pierwszemu przykazaniu) nie odnosi się
tylko do fałszywych kultów pogańskich. Pozostaje stała pokusą wiary. Polega
na ubóstwianiu tego, co nie jest Bogiem. Ma ono miejsce zawsze wtedy, gdy
człowiek czci i wielbi stworzenie zamiast Boga, bez względu na to, czy
chodzi o innych bogów czy o demony (na przykład satanizm), o władzę,
przyjemność, rasę , przodków, państwo, pieniądze itd. "Nie możecie służyć
Bogu i mamonie" - mówi Jezus (Mt 6, 24). Wielu męczenników poniosło śmierć
za to, że nie oddawało czci "Bestii", odmawiając nawet udawania kultu.
Bałwochwalstwo odrzuca jedyne panowanie Boga; przeto jest nie do pogodzenia
z Boską komunią.

            KKK 2113; Ap 13-14; Ga 5, 20; Ef 5, 5

IDŹ PRECZ SZATANIE!
NIE KUŚ MNIE KU MARNOŚCI!
ZŁE JEST TO CO PODSUWASZ!
SAM PIJ TRUCIZNĘ!

KRZYŻ ŚWIĘTY NIECH BĘDZIE MI ŚWIATŁEM!
SMOK NIECH NIE BĘDZIE MI PRZEWODNIKIEM!

prosze zwrocic uwage na ostania linijke, wg zasad autohipnozy,afirmacj itp
podswiadomosc nie pojmuje slowa NIE :-) wszyscy znajacy hune wiedza jaka
mieszanke wybuchowa moga stanowic 2 ostanie linie ;-)

tutaj znajduje sie mirror strony, ktora z powodu swojej popularnosci
przekroczyla limity na republice ;-)
metal.eu.org/fun/swiatlo_zycie/

pozdr.

Kim byl Jezus?

Czy rzeczywiscie byl?
Czy prawda jest to, co o nim wypisuje sie w ksiazkach?

Co do tego, czy Jezus naprawde byl jest sporo watpliwosci. Bowiem nie
pozostawil po sobie doslownie niczego - ani kawalka zapisku, ani nie ma
jego grobu, badz uwaza sie, ze on nie istnieje.

Skad czerpiemy glowne informacje o Jezusie?
Wszyscy wiedza, ze podstawowym zrodlem informacji sa ewangelie... ale
czy one oddaja cala prawde o Jezusie? Warto pamietac, ze sa spisane nie
za zycia Jezusa, ale kilkadziesiat lat po jego smierci.

Istnieje wiele niescislosci i kontrowersji co do tego, kiedy np. Jezus
sie narodzil. Wiadomo na pewno, ze nie w roku 0, czy tez 1 n.e.
Problematyczna jest takze data jego urodzin, przyjmowana jako 25
grudnia... brak jakichkolwiek przeslanek z innych zrodel.

Rownie niespojna jest data jego smierci i hipotetycznego
zmartwychwstania. Jak wiadomo, jest to data ruchoma...
W ewangeliach bardzo malo miejsca poswieca sie samemu zmartwychwstaniu,
koncentrujac sie przede wszystkim na mece i ukrzyzowaniu.

Na tym ewangelie koncza swoja w miare spojna calosc, potem zaczynaja sie
niedociagniecia i ewidentne bledy i interpretacje.

Juz w opisie smierci Jezusa na krzyzu pojawiaja sie rozbieznosci. Jak
konkretnie brzmialy ostatnie slowa Jezusa na krzyzu?
Wystarczy spojrzec do ewangelii, aby zobaczyc roznice.

Kolejna sprawa jest to, jak stwierdzono rzekome zmartwychwstanie. Ile
konkretnie kobiet udalo sie do grobu, i co tam zastaly.

Pewne przeslanki posrednie pochodza ze zrodel "zaslyszanych" - podawane
tutaj przyklady Flawiusza i innych - nie sa zrodlami bezposrednimi, nie
pochodza od naocznych swiadkow.
W ogole - jesli chodzi o naocznych swiadkow - jest ich totalny brak.
Pojawiaja sie jakies wzmianki, marnej jakosci.

Dodatkowo - np Zydzi nie uwazaja Jezusa za kogos szczegolnego, dla nich
byl raczej jednym z wielu wedrownych prorokow/nauczycieli. Sprawa z meka
i ukrzyzowaniem mogla miec podloze bardziej polityczno-spoleczne, niz,
jak usiluja to sugerowac zrodla chrzescijanskie - mistyczne.
Niewatpliwie sama postac Jezusa jest ciekawa w sensie tego, ze pojawilo
sie wiele nawiazan i interpretacji zwiazanych z jego osoba. Pierwszym
byl niejaki Pawel z Tarsu, Zyd "nawrocony", ktory z zazartego "anty"
stal sie zagorzalym propagatorem idei. Zarazil ta idea chylace sie ku
upadkowi cesarstwo rzymskie, ktore wchlonelo ideologie - zapewniajac
rownoczesnie jej ekspansje.
Obecna sytuacja jaka ma chrzescijanstwo pochodzi jeszcze z czasow
Konstantyna, ktory uznal ja za religie panstwowa (posluzyl sie nia do
realizacji wlasnych celow).

Dzieki temu tez, stolica panstwa koscielnego miesci sie do dzis w
Rzymie.
Nastapil jednak pewien rozlam, ktory trwa mniej, lub bardziej widocznie
- konkurencja ze strony kosciola tzw. greckiego, grekokatolickiego i
prawoslawnego. Centrum tego odlamu chrzescijanstwa bylo Bizancjum, ktore
konkurowalo w pewien sposob z Rzymem o wplywy na swiecie.

Cywilizacja tzw. "zachodnia" oparla sie na rzymskim modelu
chrzescijanstwa, wplywy Bizancjum zaznaczyly sie bardziej wyraznie we
wschodnio-poludniowej czesci Europy (Turcja, Bulgaria, Rosja itp.).

Chrzescijanstwo nie ma wiele wspolnego z osoba Jezusa. Oparte zostalo na
adaptacji i integracji wielu kultur i kultow poganskich - z czego
najwazniejszym byl kult boga Slonca, Mitry i wielu zwyczajow poganskich.

Kulty te zaznaczaja sie np. w kwestii obchodzenia swiat bozego
narodzenia w dniu 25 grudnia, ktory oznacza odrodzenie sie, jest to
dzien po przesileniu zimowym, kiedy dni staja sie dluzsze (na polkuli
polnocnej oczywiscie).
Dzien ten wczesniej poswiecony byl wlasnie bogowi Mitrze - bogowi
swiatla i slonca i zostal tylko zaadaptowany do chrzescijanstwa.

Zrodla tego ruchu sa do dzis niejasne, ale mozna stwierdzic, ze
podwaliny calemu chrzescijanstwu dal Pawel z Tarsu, ktorego teksty
stanowia zasadnicza czesc nowego testamentu.

Istnieja jeszcze inne swiadectwa o Jezusie, pochodzace ze zrodel mniej
oficjalnych.
Te swiadectwa moga rzucic nieco inne spojrzenie na jego historycznosc i
przypisywane mu cechy.

       Szanowanko
         McKey
Forum Nowej Cywilizacji
** Wkrotce strona Forum Nowej Cywilizacji **
http://fnclub.amuz.wroc.pl

A propos Experta... - czyli fizyk teoretyk Jacyna-Onyszkiewicz

Jeden profesor medycyny pisze o paleoastronautyce...
... tymczasem drugi profesor, fizyk-teoretyk, pisze o modelach Jezusa w
fizyce...

http://www.staff.amu.edu.pl/~zbigonys/wyklad_ianuguracyjny.html
Stosowne kilka cytatów (autor, przypominam, jest FIZYKIEM TEORETYCZNYM):

Jezus głosił, że narodził się po to, aby dać świadectwo prawdzie.
Prawdę te można streścić w trzech słowach: Bóg jest miłością (1J 4,
8.16). Haniebna śmierć Jezusa na krzyżu jest świadectwem tej
niepojętej miłości, ponieważ "Nikt nie ma większej miłości od tej,
gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich" (J 15, 13). "Po tym
 poznaliśmy miłość [Boga], że On oddał za nas swoje życie" (1J 3,
16).


(...)
Reszta tutaj:
http://www.staff.amu.edu.pl/~zbigonys/wyklad_ianuguracyjny.html

I drugi:

Rzekł Bóg: "Uczyńmy człowieka na Nasz obraz podobnego Nam" (Rdz
1,26). "Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go
stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę" (Rdz 1, 27). Człowiek
(mężczyzna i niewiasta) jest więc w pewnym sensie "modelem Boga"
czyli niepełnym Jego odzwierciedleniem. Podobnie jak model na
przykład Ziemi, czyli globus, tylko częściowo oddaje cechy oryginału,
 tak człowiek jest tylko niedoskonałym odwzorowaniem Boga. Wiadomo,
że stopień podobieństwa modelu do jego pierwowzoru w decydującej
mierze zależy od skali redukcji pierwotnych wymiarów. Korzystając z
tej analogii, o ile tak można powiedzieć, człowiek jest modelem Boga
w skali 1 do nieskonczonosci. Bóg bowiem nieskończenie góruje nad
człowiekiem. Poza jednym wyjątkiem. Wyznajemy, że człowiek Jezus z
Nazaretu jest, o ile tak to można wyrazić, "modelem Boga w skali 1:
1". Uznajemy Go jako: "obraz Boga niewidzialnego" (Kol 1,15) i
"odblask Jego chwały i odbicie Jego istoty" (Hbr 1,3). Modelem w tym
sensie, że nieogarniona istota Boga w Jezusie z Nazaretu została
"zrzutowana na płaszczyznę" ograniczonej natury ludzkiej. Jezus jest
ikoną transcendentnego Boga. Jego postać i Jego czyny są kluczem do
świętej i niezgłębionej tajemnicy Boga. Zawierająca wszystko
rzeczywistość Boga otrzymuje w Nim historyczne oblicze. Jezus jest
obecnością Boga w osobie Syna Człowieczego.

Powstaje pytanie, czy rozpoznając w Jezusie z Nazaretu prawdziwego
człowieka i prawdziwego Boga, celowe jest tworzenie jakichkolwiek
innych modeli Boga ?


http://www.staff.amu.edu.pl/~zbigonys/model_boga.html

(przypominam, że autor jest FIZYKIEM TEORETYKIEM)

W sumie nic szczególnego... ale kwantowy model Jezusa oraz relatywizm
niepokalanego poczęcia staną się wkrótce podstawowymi tematami prac
naukowych na polskich uniwersytetach na wydziałach fizyki teoretycznej.
A może już się tak stało?