Wyświetlono posty wyszukane dla frazy: śląskiego oddziału NFZ

Freelancerzy, a ubezpieczenie



to chyba zależy od sprawności urzędniczek: ja załatwiłam w pół
godziny.


Zgadza się - u mnie było podobnie.

Musisz mieć przy sobie tylko dowód; ważne jest czy mialaś jakąś
przerwę w ubezpieczeniu, bo od stycznia tego roku się okropne karniaki
płaci, jeśli przerwa wyniosla więcej niż 3 miesiące, więc może warto,
żebyś wzięła też ze sobą jakieś pismo cy cuś z poprzedniej pracy,
potwierdzające, że byłaś ubezpieczona.


Tak, ode mnie zażądali świadectwa pracy. I trzeba podać NIP, a nie każdy
swój pamięta...

Na miejscu wypełniasz wniosek, zostawiasz go i po paru dniach idziesz
raz jeszcze podpisać umowę.


Ja dostałem umowę pocztą i odesłałem po podpisaniu (śląski oddział NFZ).

Pozdrav

 » 

NFZ

Gdzie moge znalezc jakis konkretny opis (po ludzku) przesylu danych z
programu Computerlandu. "Pakiet Świadczeniodawcy" do NFZ.


www.nfz-katowice.pl
zakładka System Start
Jest instrukcja do programu, wprawdzie dot/śląskiego oddziału ale większość
się zgadza.

NFZ w Sosnowcu

Delegatura NFZ przy Rzeźniczej od 1 stycznia
(sz)
Z Biura Poselskiego Posła Jarosława Pięty otrzymaliśmy informację, że utworzenie delegatury Śląskiego Oddziału Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia w Sosnowcu jest już właściwie przesądzone.

Od 1 stycznia mieszkańcy Sosnowca nie będą już jeździć do delegatury NFZ w Dąbrowie Górniczej. Siedzibą sosnowieckiej delegatury ma być biurowiec przy ul. Rzeźniczej, w którym m.in. działa Powiatowy Urząd Pracy.

NFZ odniósł się bardzo przychylnie do propozycji posła Jarosława Piety – zadeklarował już wyposażenie placówki w odpowiedni sprzęt oraz sfinansowanie wynagrodzenie zatrudnionych w niej pracowników.

źródło www.sosnowiec.info

PS. A jednak da się coś zrobić;)

Śląsk narkoza

O NFZ możesz zapomnieć. Na pewno takie zabiegi wykonują w Katowicach w DentalService - pogotowiu stomatologicznym na Krasińskiego , w Rudzie Śląskiej na Pokoju obok pogotowia (nazwy nie pamiętam) i Gliwice na Toszeckiej 17. Wpisz w Google usuwanie zębów w narkozie i wyświetli Ci szczegóły tych adresów. A Chirurgia Szczękowa na Buchenwaldczyków to już historia, bo oddział zlikwidowano

 » 

Jak zdobyć szybko pompe dla 3 letniego dziecka (bezpłatnie)?

Najlepiej zadzwonić lub napisać do Fundacji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i dowiedzieć się o wszystko osobiście, tel. 022/ 852-32-14 lub 022/ 852-32-15 ul. Niedźwiedzia 2A 02-737 Warszawa. Co do refundacji osprzętu do pompy to zależy od oddziałów NFZ ( śląski z funduszy własnych podobno do maja refunduje)

Zgorzelcki szpital.

Witam wszystkich,
nie chcę ganić czy chwalić władz zgorzeleckiego szpitala. Mam wrażenie że problem jest o wiele bardziej skomplikowany.
Ciekawe jak wiele osób zna model finansowania placówek służby zdrowia czyli ustaw powołujących NFZ-y (czy poprzednio KCh) czy sposób wyceny procedur medycznych (tzw. "produktów") i sposób ich kontraktowania ? To jest dopiero paranoja Tym gorsza że powoduje (na zasadzie reakcji) różne, czasem bardzo kontrowersyjne, sposoby reperowania budżetów placówek służby zdrowia - dotyczy to zarówno placówek publicznych jak i prywatnych.
Zaznaczam że nie chcę nikogo bronić a chciałbym sprowokować głębszą refleksję nad kolejnymi reformami polskiej służby zdrowia. Ciekaw jestem co Wy na to ? Dalej będziemy głosować na populistów obiecujących złote góry ?

Nie chciałbym wygłaszać opinii na temat lekarzy (ogólnie) by nie być posądzonym o niechęć i uprzedzenia

BTW. Czy ktoś wie jak wyglądają oddziały NFZ-u na Dolnym Śląsku ?
Mam na myśli oddziały w Legnicy, Jeleniej Górze i we Wrocławiu
Piękniejsze niż zgorzelecki szpital

17 śląskich miast chce się połączyć w Silesię

w tej dyskusji podzielam zdanie Yeti-ego. Coyote pytasz co gliwice by stracily...oj stracily by. sadze, ze jestesmy drugim po katowicach miescie na slasku pod wzgledem ekonomicznym. jesli polaczymy sie w jedno to wszystko co zarobilismy, co wychodowalismy na swojej ziemi bylo by wspolne. pomagalibysmy mniejszym miastom, ktore nie sa w tak dobrej sytuacji jak nasza. masz przyklad NFZ. nasza kasa chorych jest jedna z najsilniejszych w polsce. przez to, ze jest jeden centralny nfz nasz slaski oddzial zrzucal sie na te mniejsze i biedniejsze. nie ma w tym nic zlego...bo w biedzie i chorobie trzeba sobie pomagac. ale chcialem tylko pokazac na tym przykladzie, ze czasem robienie czegos wspolnie mniej sie oplaca niz robienie czegos dla siebie. gliwice sa na tyle silna miejscowoscia, ze nie powinno nam zalezec na utworzeniu silesii bo ci silni tylko na tym straca. tym mniejszym i slabszym powinno na tym zalezec. nie widze zadnych plusow utworzenia silesii.

***Letnie Mamusie 2005 część 9***

Sarko jesteś kochana , ale jesteśmy już w domu - nie przyjęłi nas - powód - biurokracja

Nie wiem czy wiecie ale w woj. śląskim żeby dostać się do szpitala czy zarejestrować nawet do zwykłego lekarza to trzeba mieć kartę magnetyczną NFZ
Niestety ja tą kartę Bartusia zgubiłam prawdopodobnie na początku tego mies. jak byłam po recepty na mleko - wtedy miałam ją i widziałam ostatni raz .
Dziś przewróciłam dom do góry nogami , objechałam wszystkie apteki w ktorych kupowalam mleko - karta wsiąkła
Dzwoniłam do centrum zdrowia dziecka czy nas przyjmą bez tej karty - powiedzieli że tak - na miejscu w Katowicach okazało sie że bez karty nie mamy tam czego szukać i nie pomogły tłumaczenia że 2 godziny wcześniej dzwoniłam i że dziecko zapisane było na dziś od ponad 2 miesięcy i że jest tam już jedna jego kartoteka bo leżał na ich oddziele 8 miesięcy wcześniej
taki jest cholerny przepis że ma być karta i koniec - nie ważne czy jesteś chory czy nawet miałbyś zejść stego świata to ważniejsza jest karta niż człowiek

No i co - musieliśmy wrócić do domu i teraz mąż pojechal złożyć podanie o nową kartę - termin czekania na nią to ok. 3 tyg. do miesiąca .
Czyli nasz pobyt w klinice znowu odwlecze sie o jakieś 2 mies. bo musimy czekać aż będzie miejsce dla Barta

Jestem wnerwiona na maxa

Aktualności

W przyszłym roku szpitale szybciej dostaną pieniądze za leczenie pacjentów poza ich miejscem zamieszkania. NFZ wydaje rocznie 2 mld zł na pokrycie kosztów świadczeń udzielonych przyjezdnym pacjentom. Chorzy z innych województw najchętniej wybierają leczenie w mazowieckich i śląskich klinikach.
W 2008 roku szpitale, w których wykonuje się dużo świadczeń zdrowotnych pacjentom z innych województw, zarobią dodatkowo. To wynik zmiany sposobu dzielenia środków między poszczególne oddziały Narodowego Funduszu Zdrowia. Nie będzie już tzw. wskaźnika migracyjnego (odgórnie ustalonego i jednakowego dla wszystkich województw). Poszczególne oddziały funduszu będą mogły rozliczać koszty leczenia przyjezdnych pacjentów bezpośrednio między sobą. Spowoduje to, że szpitalom będzie zależało na przyjmowaniu chorych z innych regionów, bo dostaną za to dodatkowe pieniądze. Będą więc o nich konkurować.
Do każdego oddziału NFZ trafią dodatkowe pieniądze na sfinansowanie leczenia chorych z innych województw. Nie będą one tak jak teraz ujęte w ogólnych kontraktach, jakie świadczeniodawcy podpisują z funduszem. Skrócić to ma czas rozliczenia wykonanych świadczeń. Dzięki temu, szpitale szybciej dostaną pieniądze. W przypadku, jeżeli do konkretnego województwa przyjedzie więcej chętnych, niż przewidział to oddział, to nie będzie on miał prawa odmówić im leczenia. Taka osoba zostanie wpisana do szpitalnej kolejki. Gdyby oddziałowi NFZ skończyły się pieniądze z puli przeznaczonej na pokrycie kosztów świadczeń dla tej grupy pacjentów, to będzie musiał je wygospodarować z ogólnych środków w swoim budzecie.

Źródło: Gazeta Prawna

Rzym 2008

Kolejna sprawa z którą zwracam się do towarzyszy podróży - Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego - wypadałoby mieć coś takiego, jest darmowa ale trzeba wypełnić formularz i zawieźć do oddziału NFZ w Zabrzu (przynajmniej w wypadku Rudy Śląskiej)
Mimo wszystko gdyby coś nam się stało w czasie podróży bez tej karty wszelkie koszty leczenia będziemy pokrywać z własnej kieszeni

Śląskie dziewczyny :)

cześć dziewczyny

Ja też jestem ze Śląska, przez wiele lat mieszkałam w Katowicach, a kilka lat temu wyprowadizłam się na wieś, mieszkam teraz w Siemoni (to przy drodze na Pyrzowice).

Co do szpitala, to mogę z czystym sumieniem polecić szpital w Świętochłowicach - rodziłam tam rok temu, opieka była super, położna po prostu rewelacyjna, oddział jest nowy i ładny, więc ma nowe łóżka z normalnymi materacami, czyste łazienki z ciepłą wodą itd. (w przeciewieństwie np. do słynnej Bogucickiej).

Teraz też zastanawiam się nad państwowym ginekologiem... Przychodnia na Żelaznej chyba nie ma umowy z NFZ na normalną opiekę ginekologiczną?

A czy dr Bochenek ma na miejscu USG? Czy długo się czeka na wizytę (nie w sensie terminu, tylko jak już przyjdziesz, w sensie koleji przed gabinetem)? Niestety mając malutkie dziecko w domu nie mogę sobie pozwolić na spędzanie połowy dnia na wizycie u lekarza...

kradna w murowancu....

>> I ta cała wielka dyskusja tylko z tego powodu, że komuś podpieprzono mapnik. Normalna sprawa - człowiek nie miał mapy i był w potrzebie np. chciał rozwiązać zagadkę topograficzną. Więcej wyrozumiałości dla ludzkich słabostek, drogie koleżanki i koledzy!

Tak a ktos miał taką słabostkę ze były mu potrzebne moje 300 zł, 200 koron słowackich, 100 czeskich, dwie karty platnicze, dowód i karta chipowa NFZ oddział śląski.

Dziwne, ale jakoś wcale nie ma dla niego wyrozumiałości !

Pozdrowienia.

Basia

litotrypsja

Witam.

Prawdę mówiąc nie wiem jak w tej chwili wygląda sytuacja, bo swego czasu litotrypsja nie była refundowana, ale coś się miało zmienić w tym zakresie.
Najlepiej będzie jeśli zadzwoni Pani do swojego oddziału NFZ i zapyta jak to jest rozwiązane na ich terenie, z którymi ośrodkami mają podpisane umowy o refundację i od jakiego lekarza potrzebuje Pani skierowanie.

Telefony informacyjne w oddziałach NFZ
1. Dolnośląski (71) 94-88, poniedziałek-piątek, w godzinach 8-16
2. Kujawsko-Pomorski (52) 94-88, poniedziałek-piątek, w godzinach 8-16
3. Lubelski (81) 94-88, poniedziałek-piątek, w godzinach 8 - 16
4. Lubuski (6 94-88, poniedziałek-piątek, w godzinach 8 - 16
5. Łódzki: (42) 94-88, poniedziałek-piątek, w godzinach 8 - 16
6. Małopolski (12) 94-88, poniedziałek-piątek, w godzinach 8 - 16
7. Mazowiecki (22) 582-84-40 do 43, poniedziałek-piątek, w godz. 8-16
8. Opolski (77) 94-88, poniedziałek-piątek, w godzinach 8 - 16
9. Podlaski (85) 94 88, poniedziałek-piątek, w godzinach 8 - 16
10. Pomorski (5 321-86-26, 321-86-35, pon-piątek, w godzinach 8 - 16
11. Podkarpacki (17) 94-88, 0-801-339-903, pon-piątek, w godz. 8 - 16
12. Śląski (32) 94-88, poniedziałek-piątek, w godzinach 8 - 16
13. Świętokrzyski (41) 94-88, poniedziałek-piątek, w godzinach 8 - 16
14. Warmińsko-Mazurski (89) 94-88, pon-piątek, w godzinach 8 - 16
15. Wielkopolski (61) 94-88, poniedziałek-piątek, w godzinach 8 - 16
16. Zachodniopomorski (91) 94-88, pon.-piątek, w godzinach 8-16,
(91) 464-50-45 informacja całodobowa "Gdzie się leczyć"

Seks przed i po zawodach

No to jak juz "grzejemy" ten temat to napiszcie w jakich ciekawych miejscach sie bzykaliscie, przeciez nie jestesmy az tak pruderyjni, nie



takie co mi się najszybciej przypomniało.... ale w sumie nie wiem jak określic "ciekawe" miejsce

bo przymierzalnie, laski, knajpy, to takie w sumie standardowe.... a sam lodzik też sie liczy? bo to zwiększa ilośc miejsc

ciekawe miejsca to może tak: rowerek wodny na Pogorii, oczywiście tłumy na brzegu, i w sumie najfajniejsze to gabinet dyrektora śląskiego oddziału NFZ, łącznie z jego łazienką. Krzyś miał w Sylwetra nockę......

PRYWATNY SZPITAL PIASECZNO

Rozmowy na temat przejęcia piaseczyńskiego szpitala przez spółkę EMC Instytut Medyczny dobiegają końca i jeszcze w tym miesiącu najprawdopodobniej zostanie podpisana stosowna umowa – zdradził „NW” wicestarosta Marek Gieleciński.

Notowana na giełdzie firma prowadzi szpitale m.in. w Ząbkowicach Śląskich, Kamieniu Pomorskim oraz we Wrocławiu (ta ostatnia placówka kilkukrotnie wygrywała rankingi na najlepszą niepubliczna placówkę szpitalną w Polsce). W Piasecznie EMC – po podpisaniu umowy dzierżawy na 25 lat – zamierza wyremontować i znacząco rozbudować szpital m.in. na działce sąsiadującej z istniejącą placówką. W ten sposób powstanie obiekt z około 100 łóżkami, z oddziałami internistycznym, chirurgicznym, ginekologicznym i dziecięcym. Pacjenci będą mogli również korzystać z całkowicie wyremontowanej przyszpitalnej przychodni specjalistycznej. Wartość inwestycji zapowiadanych przez EMC w Piasecznie sięga kilkudziesięciu milionów złotych. Roboty mają ruszyć w przyszłym roku.

Pacjenci z powiatu piaseczyńskiego będą leczeni w szpitalu nieodpłatnie, w ramach kontraktu z NFZ. EMC przejmie personel obecnej placówki i będzie współpracować ze szpitalem przy Wołoskiej, który aktualnie sprawuje opiekę nad mieszkańcami powiatu.

źródło: Nad Wisłą nr 20 (262) - 23 października 2008r

Mamy środki finansowe!

Członkowie sejmowej komisji zdrowia chcą do Brukseli

* BE/Rynek Zdrowia
* 2009-04-05 16:19:00

Posłowie Tadeusz Cymański i Jolanta Szczypińska mają być kandydatami PiS z Pomorza w wyborach do Parlamentu Europejskiego.

Ostateczną decyzję o jej kształcie pomorskiej listy podejmie zarząd główny PiS. Znalazł się na niej również Mirosław Górski, b. dyrektor pomorskiego oddziału NFZ. Za nim – na czwartym i piątym miejscu pomorskie PiS ulokowało Szczypińską i Cymańskiego.

Dodajmy, że w sobotę, za sprawą informacji podanej w Dzienniku „odżyła” kandydatura na europarlamentarzystę Ewy Kopacz. Wicepremier Grzegorz Schetyna występując w TVN24 nie zaprzeczył, ani też nie potwierdził przypuszczeń Dziennika. Przypomnijmy, że o tym, iż Ewa Kopacz będzie numer jeden listy PO na Mazowszu, mówi się już od jesieni.

Czy doradca Pani Minister Jacek Szarek też kandyduje ??? Może numer jeden na Śląsku ???

REFUNDACJA

Ja należę do Śląskiego Oddziału NFZ i składałam indywidualną prośbę o refundację osprzętu, w tym samym czasie poradnia, w której leczę syna też złożyła w imieniu wszystkich dzieci i została ona rozpatrzona pozytywnie na okres 2 miesięcy. W roku 2003 dostawaliśmy refundację na osprzęt.

Refundacja podkłuć do pomp?!

Pod koniec września dzwoniłam do śląskiego oddziału NFZ i powiedzieli mi że refundują do 300 zł., natomiast z początkiem października dostałam pismo z kliniki w Ligocie ze zwrócili sie do ŚONFZ z wnioskiem o zajęcie stanowiska w tej sprawie- o zajętym stanowisku rodzice zostaną powiadomieni pismem z kliniki.

Drogi Witoldzie - starszy kolego

ale ten sam pan profesor, podobno (zaznaczam, bo ja z nim wywiadu nie pisałem), nie wnioskował ( a, ma takie prawo), o wpisanie naszej choroby do grupy tych, których leczenie jest refundowane.
Podobne zdanie znalazło się zresztą we wczorajszym materiale Telewizji Katowice, o operacji naszych kolegów.
Jacek Kopocz ze sląskiego oddziału NFZ, poweidział wprost cytuję: nie ma wpisanej tej choroby do odpowiednich procedur medycznych. Ten wpis zależy od opinii Krajowego Konsultanta ds. okulistyki.

Będziemy na Śląsku czekać na sanatorium prawie 2 lata

Najdłużej w Polsce, aż 21 miesięcy - wkrótce tyle będą musieli czekać pacjenci w województwie śląskim na wyjazd do sanatorium. Tak wynika z prognoz Narodowego Funduszu Zdrowia. Tymczasem skierowanie lekarskie traci ważność po roku, co oznacza, że wszystkie nowe skierowania do sanatoriów, wpływające do oddziału NFZ, tak naprawdę nieważne są już w dniu przyjęcia.
W sanatorium w Goczałkowicach Zdroju dr Anna Pałdyńska-Borecka bada pana Mariana Kozioła. Na kolejne leczenie prawdopodobnie będzie musiał czekać 21 miesięcy.

- Jeżeli skierowanie straci ważność, odsyłamy je do lekarza kierującego pacjenta na leczenie, który musi raz jeszcze zweryfikować zasadność jego wystawienia i z powrotem je do nas odesłać - przyznaje Danuta Balas, kierownik wydziału leczenia uzdrowiskowego śląskiego oddziału NFZ. (DZ)

Bezczelny ginekolog w Istebnej !!!

Nieuprzejmy pan doktor nie rozumie najwyraźniej że jest pracownikiem służby zdrowia. Palenie papierosów w gabinecie pozostawiam bez komentarza !!! Lekarz - szczególnie ginekolog - powinien wykazać wiele taktu wobec nas pacjentek. Ja na szczęście nie korzystam z wizyt u tego pana ale podpowiadam wszystkim zainteresowanym że najlepiej złożyć skargę do Rzecznika Praw Pacjenta który funkcjonuje przy Śląskim Oddziale NFZ w Katowicach.
Podaję dokładny namiar:

Biuro Rzecznika Praw Pacjenta Śląskiego OW NFZ
ul. Kossutha 13, 40-844 Katowice, tel. 032/ 735 17 07

http://www.nfz-katowice.pl/

Uwaga: Budynek ośrodka zdrowia jest wprawdzie własnością pana Hampla ale świadczenie usług medycznych opłacane jest przez państwo. I jeszcze jedna podpowiedź. A może by tak wybrać innego doktora ? Ten chamski zostanie wtedy bez pacjentek i ... bez pieniędzy...

Pozdrawiam

Trawienie

Popieram zdanie Zenobiusa. Lepiej walczyć ze znanym sobie przeciwnikiem.

Tak kombinuję, że przecież dzisiaj nie jesteś przypisana tylko do jednego miasta lub jednego oddziału NFZ. Popytaj w śląskim NFZ jak to wygląda. Bo jeżeli nie ma z tym większego zachodu, to mogłabyś kolonoskopię zrobić w Opolu. Pociągiem lub samochodem z Rybnika, to jest godzinka jazdy. Badanie w dobrych warunkach i w pełnym znieczuleniu. Super kadra lekarzy i pielegniarek. Po znieczuleniu ja nigdy żadnych problemów nie miałem, całość zajmowała mi max 3 godz. Ja tak zawsze robię i wszystkim polecam. Skierowanie wypisuje mi mój lekarz prowadzący i on to badanie w Centrum Medycznym wykonuje. Ja nigdy nie czekałem na badanie dłużej niż 2 tygodnie. Mój lekarz przyjmuje również prywatnie. Wizyta kosztuje 60 zł. Kolonoskopia i znieczulenie jest za friko (tzn. na NFZ). Jezeli uznasz, że to dobry pomysł to pisz na pw.

Problem z PTH

Ja też mam problem z PTH, u mnie wynosi 2000. Przeczytałam ostatnio ten wątek i dowiedziałam się o leku mimpara. Zapytałam lekarza czy mógłby napisać wniosek do NFZ o refundację mimpary. Odpowiedział, że spróbuje coś załatwić. Po czym, przy następnej wizycie powiedział, że w NFZ powiedziano mu, że od trzech lat nie refundują tego leku .
Czy może ktoś wie, czy to oddział NFZ decyduje o refundowaniu mimpary?? Ja jestem ze śląska.

NFZ - nasz wróg czy sojusznik?

Śląski Oddział NFZ zawiesił możliwość rejestracji nowych zakładów pielęgnacyjno - opiekuńczych oraz nie podpisuje umów z pielęgniarkami chcącymi rozpocząć praktykę środowiskowo-rodzinną.
Nie wolno również zatrudniać nowego personelu.

Pacjenci niech sobie radzą jak chcą, niech czekają aż Fundusz odblokuje zawieranie kontraktów.

NFZ w Sosnowcu

Witam,

Wpadł mi w oko ciekawy temat. Ciekawe czy się uda??

Janusz Lewanda
W związku z działaniami podjętymi przez posła Jarosława Piętę na rzecz utworzenia w Sosnowcu delegatury Narodowego Funduszu Zdrowia, dyrektor Śląskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ, Zygmunt Klosa, odniósł się bardzo przychylnie do propozycji sosnowieckiego posła.

- Zgadzam się z Pana argumentami przemawiającymi za wprowadzeniem udogodnień dla mieszkańców Sosnowca i przyległych miejscowości. Najlepszym rozwiązaniem, które znacznie przybliży w czasie otwarcie takiego punktu, będzie wskazanie przez władze miasta odpowiedniego lokalu. Ze strony NFZ jesteśmy gotowi zapewnić wyposażenie placówki w odpowiedni sprzęt, wynagrodzenie pracowników itp. - zapewnia dyrektor Klosa i przewiduje otwarcie delegatury w przyszłym roku, oczywiście pod warunkiem zaangażowania wszystkich zainteresowanych stron.

Jarosław Pięta zwrócił się już do prezydenta Sosnowca, Kazimierza Górskiego, o wskazanie miejsca dla delegatury NFZ. Poseł sugeruje uwzględnienie budynku po byłym szpitalu nr 2 przy ul.3 Maja.
Powiedzieli dla sosnowiec.info.pl:

Wiceprezydent Sosnowca, Zbigniew Jaskiernia: Władze miasta bardzo życzliwie traktują pomysł posła Pięty. Jako jedna z zainteresowanych stron dołożymy wszelkich starań, by delegatura powstała jak najszybciej i by została zlokalizowana w optymalnym dla mieszkańców miejscu.

Radny Karol Winiarski: Odnoszę się zawsze przychylnie do inicjatyw, które ułatwiają mieszkańcom Sosnowca życie. Delegatura NFZ w Sosnowcu to strzał w dziesiątkę.

Radny wojewódzki Piotr Zarzycki, przewodniczący Komisji Zdrowia: Znakomita inicjatywa, która nie może się nie udać. Staramy się, by zakres działalności sosnowieckiej delegatury był pełny.


źródło www.sosnowiec.info.pl

DTŚ - wszystko w sprawie odcinka zagłębiowskiego

@ krawiec

Związane jest to przede wszystkim z targami Inframeeting EXPO. Dlatego w Sosnowcu. Ciekawie wygląda program konferencji.

http://www.exposilesia.pl...&page=7&lang=pl

A szczególnie:

Program Konferencji:

Godz. 14.00 Powitanie uczestników konferencji - Tomasz Raczyński, Prezes Zarządu Kolporter Expo
Godz. 14.05 Wystąpienie - Jarosław Pięta - Poseł na Sejm RP
Godz. 14.10 Wystąpienie - Stanisław Dąbrowa, Wicewojewoda Śląski
Godz. 14.15 Wystąpienie - Bogusław Śmigielski, Marszałek Województwa Śląskiego
Godz. 14.20 Przedstawienie tematyki konferencji oraz postępu prac Sejmowej Komisji Infrastruktury - Janusz Piechociński - Poseł na Sejm RP, wiceprzewodniczący Sejmowej Komisji Infrastruktury

Wystąpienia i Prezentacje:

"Drogi krajowe" - wystąpienie przedstawiciela Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych
i Autostrad, Oddział w Katowicach
"Drogi wojewódzkie" - wystąpienie Zbigniewa Tabora - Dyrektora Zarządu Dróg Wojewódzkich w Katowicach, członka prezydium Konwentu Dyrektorów Zarządów Dróg Wojewódzkich"Międzynarodowy Port Lotniczy Katowice w Pyrzowicach. Stan obecny i perspektywy" - wystąpienie Artura Tomasika - Prezesa Zarządu Górnośląskiego Towarzystwa Lotniczego S.A.
"Modernizacja i inwestycje na liniach kolejowych na terenie województwa śląskiego" - wystąpienie Janusza Pluty - Naczelnego Dyrektora Polskich Linii Kolejowych, Oddział Regionalny w Katowicach
"Organizacja transportu publicznego województwa śląskiego, jako największej aglomeracji w Polsce" - wystąpienie Krzysztofa Morusia Naczelnika Wydziału Analiz Ekonomicznych i Strategii Komunikacyjnego Związku Komunalnego Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego
"Międzynarodowe Centrum Logistyczne Euroterminal w Sławkowie, realizacja inwestycji
i perspektywy rozwoju"- wystąpienie Marioli Legierskiej, Dyrektora ds. handlowych Oddziału Euroterminal w Sławkowie, Centrali Zaopatrzenia Hutnictwa S.A. w KatowicachDyskusja na temat perspektyw i rozwoju "Śląskiego węzła transportowego" z udziałem zaproszonych posłów, przedstawicieli samorządów województwa śląskiego, służb utrzymania ruchu i firm wykonawczych.

Będzie też wystapienie posła Pięty. Ciekawe czy pofatyguje się aby zadbać o sprawy Zagłebia. Bo ostanio zajmuje się tylko pierdołami w stylu obowiązek jazdy na światłach i NFZ

Dziecko chore na białaczkę - PROŚBA !!

Witajcie

Piszę ten temat w imieniu mojego bardzo dobrego kolegi, który walczy o życie swojego 6 letniego synka Maksymilian jest chory na białaczkę limfoblastyczną i konieczny jest przeszczep szpiku kostnego.
Wojtek wraz ze swoją żoną Agnieszką postanowili z małżonką wystąpić o prośbę finansową.

Proszę zapoznajcie się z poniższą prośbą i pamiętajcie że każda złotówka może pomóc.

Jeżeli to możliwe, to proszę moderatorów o podwieszenie tematu.

Dziękuje serdecznie i Pozdrawiam

Tymoteusz Pilor

PROŚBA O WSPARCIE FINANSOWE

Jesteśmy rodzicami 6 letniego syna Maksymiliana. Syn nasz od dwóch lat choruje na białaczkę limfoblastyczną i przebywa w Szpitalu Klinicznym Matki i Dziecka
w Katowicach-Ligocie na Oddziale Chemioterapii.
W obecnej chwili przechodzi ciężką chemioterapię, lecz nie wszystkie leki są finansowane przez NFZ. Poza tym syn kwalifikuje się do przeszczepu szpiku, co jak wszyscy wiemy jest bardzo kosztowne i również nieopłacane przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Całkowity koszt takiego przeszczepu i leków osłaniających może wynieść kilkadziesiąt jak nie kilkaset tysięcy złotych. Nie jesteśmy w stanie ponieść całkowitych kosztów tego ratującego życie naszego syna zabiegu. Dlatego też zwracamy się z gorącą prośbą o jakąkolwiek pomoc finansową dla naszego kochanego syna.
Chcielibyśmy, aby Maksymilian był wśród nas zdrowy i mógł cieszyć się swoim dziecięcym życiem.
Jeżeli państwo wyrażą chęć pomocy jesteśmy w stanie przedstawić szpitalne dokumenty potwierdzające stan leczenia i jego rokowania wystawione przez ten szpital.
Każda złotówka może przyczynić się do uratowania Życia naszego Maksia.

Z góry serdecznie dziękujemy za jakąkolwiek pomoc dla Maksymiliana.

Osoba kontaktowa
Agnieszka Spernol
Tel. 601 146 042

"Dla Maksymiliana Spernol"
Nr konta w ING BANK ŚLĄSKI:
30 1050 1588 1000 0023 0342 1412
Fundacja "ISKIERKA"
ul.Prosta69
00-838 Warszawa
NIP 5272493999
KRS 0000248546

Taka gorąca prośba do tych co są skłonni pomóc, aby odesłali potwierdzenie i zgodę o umieszczenie ich nazwiska na poniżej załączonym linku:

http://www.czest.biz/pomoz_maksymilianowi/

Pojawi się tam lista z waszymi nazwiskami.

Z góry dziękuje

Tymon

[Polecam] Polsko-Amerykańskie Kliniki Serca w Tychach

Rozruszniki serca dla tych pacjentów, którzy nie mogą czekać w kolejkach (M. Zawała - POLSKA Dziennik Zachodni)

Gdyby Polsko-Amerykańskie Kliniki Serca istniały w Tychach kilka miesięcy temu, Lech Wałęsa nie musiałby wyjeżdżać na operację wszczepienia kardiowertera-defibrylatora do USA - mówiono wczoraj podczas otwarcia nowej, dziesiątej już w kraju, placówki medycznej PAKS. Oprócz diagnostyki i leczenia choroby niedokrwiennej serca, klinika, dzierżawiąca pomieszczenia w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym, świadczyć będzie przede wszystkim usługi z dziedziny elektrokardiologii.

- Zaburzenia rytmu serca, które nie kurczy się z właściwą częstością mogą prowadzić do nagłej śmierci. Stymulatory serca analizują jego rytm i, kiedy to potrzebne, wysyłają impulsy pobudzające je do skurczu. Dzięki tym urządzeniom pacjenci mogą normalnie funkcjonować - wyjaśniał prezes PAKS dr. hab. n.med. Paweł Buszman. To on w 1995 roku, wówczas jako lekarz Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu, wszczepiał pierwszy na Śląsku rozrusznika serca. Dziś, poza Zabrzem, takie zabiegi wykonuje się przede wszystkim w Górnośląskim Centrum Kardiologii w Katowicach-Ochojcu, w klinice kierowanej przez prof. Włodzimierza Kargula, która kształci znakomitych specjalistów. Jednym z nich jest ordynator kliniki PAKS w Tychach dr Maciej Pruski. - Tyski oddział liczy 10 łóżek. Na początku zamierzamy wykonywać ok. 500 zabiegów rocznie. Chcemy podpisać kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia. Klinika to nie konkurencja dla akademickich ośrodków, ale alternatywa dla tych pacjentów, którzy nie mogą czekać, czasem nawet rok, na planowane zabiegi, bo ich nie dożyją - twierdził dr Pruski.

- Wielu pacjentów po wszczepieniu by-passów powinno otrzymać kardiowertery, bo one ratują im życie. Póki co, nie dla wszystkich starczało tego typu urządzeń. W PAKS z pewnością je otrzymają- podkreślał prof. Andrzej Bochenek. PAKS świadczą usługi w ramach kontraktów z NFZ i prywatnej odpłatności. W planach otwarcie oddziału kardiochirurgii.

Wykaz oddziałów NFZ

Oddziały NFZ w Polsce:

Dolnośląski Oddział Wojewódzki NFZ
Departament Medyczny dział Sanatoryjny
Tel.: 0* 71 374 72 21 (dla dzieci), 0* 71 374 72 23 do 26 (dla dorosłych)

Kujawsko-Pomorski Oddział Wojewódzki NFZ
Wydział Uzdrowisk
tel.: 0* 52 325 27 23

Lubelski Oddział Wojewódzki NFZ
Zespół ds. Lecznictwa Uzdrowiskowego
tel.: 0* 81 531 05 14 , 531 05 41, 531 06 05, 531 06 06

Lubuski Oddział Wojewódzki NFZ
Wydział Rehabilitacji Medycznej, Lecznictwa Uzdrowiskowego i Promocji Zdrowia
tel.: 0* 68 328 76 08

Łódzki Oddział Wojewódzki NFZ
Wydział Lecznictwa Uzdrowiskowego
tel.: 0* 42 633 37 04 , 633 35 33

Małopolski Oddział Wojewódzki NFZ
Biuro Obsługi Ubezpieczonego
tel.: 0* 12 630 37 00 (centrala)

Mazowiecki Oddział Wojewódzki NFZ
Informacja uzdrowiskowa
tel.: 0* 22 572 61 23 , 572 61 26, 572 61 17, 572 61 14

Opolski Oddział Wojewódzki NFZ
Sekcja ds. Realizacji Umów Lecznictwa Uzdrowiskowego
tel.: 0* 77 402 01 38 , 402 01 39

Podkarpacki Oddział Wojewódzki NFZ
Dział Lecznictwa Uzdrowiskowego
tel.: 0* 17 852 86 71

Podlaski Oddział Wojewódzki NFZ
Dział Uzdrowisk
tel.: 0* 85 745 95 23

Pomorski Oddział Wojewódzki NFZ
Biuro Lecznictwa Uzdrowiskowego
tel.: 0* 58 511 02 57

Śląski Oddział Wojewódzki NFZ
Wydział Lecznictwa Uzdrowiskowego
tel.: 0* 32 254 23 52 , 735 17 30

Świętokrzyski Oddział Wojewódzki NFZ
Wydział Lecznictwa Uzdrowiskowego
tel.: 0* 41 364 62 42 , 364 62 41
e-mail: sanatoria@nfz-kielce.pl

Warmińsko-Mazurski Oddział Wojewódzki NFZ
Lecznictwo Uzdrowiskowe
tel.: 0* 89 532 74 10 , 539 99 25

Wielkopolski Oddział Wojewódzki NFZ
Wydział Lecznictwa Uzdrowiskowego.
tel.: 0* 61 850 61 89 , 850 61 30, 850 61 32

Zachodniopomorski Oddział Wojewódzki NFZ
Wydział ds. Lecznictwa Uzdrowiskowego.
tel.: 0* 91 425 10 75 do 77

Piotrek nie żyje

Witajcie,

Z Twojego "mniej dni", dla nas niestety oznacza to "więcej dni" - jak się okazuje jest taka masakryczna ilość roboty papierkowej związanej z załatwianiem, że w głowie się nie mieści... Na dodatek w USC powiedzieli nam, że załatwienia mogą potrwać nawet do miesiąca czasu (bo to śmierć za granicą i więcej dokumentów, tłumaczeń). Mamy jednak nadzieję, że wszystko pójdzie sprawnie. i szybko... Sił już brak... Po prostu czekajcie cierpliwie - gdy tylko coś ustawi się na prostą, dam Wam znać.

Teraz kilka refleksji, po głębokim oddechu...

Więcej optymizmu tchnie w nas Magda. Lekarze wypowiadają się pozytywnie, mamy cały czas nadzieję, że Magda wyjdzie z tego...

Dopiero teraz na spokojnie człowiek docenia trud tych ludzi, którzy przyczynili się do tego, że Magda żyje i - co tu dużo pisać - czuje się dobrze. Po pierwsze lekarze z prywatnego pogotowia Falck - bez nich Magdy nie byłoby w Krakowie i trudno powiedzieć jak jej los potoczyłby się na Słowacji... Jeśli tego jeszcze nie zrobiliśmy, to w imieniu rodzin Magdy i Piotrka składam serdeczne podziękowania na ręce dyrektora Waszkiewicza i jego ekipy (oddział śląski - Katowice). Bez Was nie byłoby Magdy z nami. Ovnersi pamiętajcie - jeśli służba zdrowia Wam nie pomoże, a NFZ zasłoni robotą papierkową, są ludzie na świecie, którzy czekają na Wasz jeden telefon i są gotowi jechać z pomocą nie tylko na drugi koniec Polski... I wbrew nazwie "pogotowie prywatne" nie zedrą z Was ostatniego grosza, bo taka jest prawda.

Podziękowania również dla wszystkich lekarzy ze szpitala Rydygiera - wszyscy mamy spokojne serce, że Magda jest pod najlepszą opieką. Doceniamy trud i fakt, że zależy Wam tak samo jak i nam.

Przepraszam Was za refleksje... Dopiero teraz opadają nerwy, adrenalina odchodzi... przychodzi smutek i wielka pustka w sercu...

newsy 2007

Rozmawiali o najważniejszych problemach Wałbrzycha

W poniedziałek, 16 kwietnia, z inicjatywy prezydenta Wałbrzycha Piotra Kruczkowskiego odbyło się spotkanie parlamentarzystów ziemi wałbrzyskiej - Izabeli Katarzyny Mrzygłockiej, Zbigniewa Chlebowskiego, Romana Ludwiczuka, Mieczysława Szyszki i Waldemara Wiązowskiego. Tematem spotkania były bieżące sprawy dotyczące rozwoju Wałbrzycha i regionu.
Uczestnicy spotkania wyrazili swoje obawy w związku z planami stworzenia holdingu łączącego Wałbrzyskie Zakłady Koksownicze „Victoria” SA z przedsiębiorstwami Górnego Śląska. Koksowania jest bardzo ważnym zakładem pracy dla Wałbrzycha. Jako ostatnie w mieście przedsiębiorstwo przemysłu górniczego wyróżnia się doskonałymi wynikami finansowymi, jedną z najwyższych liczebnością zatrudnienia oraz wykwalifikowaną kadrą pracowniczą. W związku z tym najlepszym rozwiązaniem w zakresie zmian kapitałowych w spółce będzie jej prywatyzacja giełdowa. Uczestnicy spotkania zobowiązali się aktywnie wspierać taki kierunek rozwoju spółki.

Dyskutowano również na temat możliwości pomocy dla Fabryki Porcelany „Książ”. Uznano, że najkorzystniejsze będzie utrzymanie działalności przedsiębiorstwa z możliwością zaangażowania kapitałowego Agencji Rozwoju Przemysłu. Parlamentarzyści wraz z prezydentem miasta podejmą wszelkie starania zmierzające do realizacji takiego rozwiązania.
Ponadto uczestnicy spotkania wyrazili swoje obawy wobec możliwości ograniczenia kompetencji lub nawet likwidacji Delegatury Oddziału Dolnośląskiego Narodowego Funduszu Zdrowia w Wałbrzychu. Spowoduje to utrudnienia dla świadczeniodawców z regionu wałbrzyskiego w terminowych rozliczeniach z NFZ i dostępie do bieżących informacji. W związku z tym uczestnicy spotkania wystosowali pismo protestacyjne do prezesa NFZ, Andrzeja Sośnierza, w którym zdecydowanie opowiedzieli się za powstrzymaniem zmian organizacyjnych w Delegaturze NFZ w Wałbrzychu i pozostawieniem jej kompetencji na dotychczasowym poziomie.

UM Wałbrzych

Dolnośląska służba zdrowia

[Legnica]

Neonatologia na najwyższej półce



Oddział neonatologiczny w legnickim szpitalu otrzymał trzeci stopień referencyjności. Oznacza on większe pieniądze z NFZ i prestiż.
Od marca legnicki oddział neonatologii jest jedynym z dwóch na Dolnym Śląsku z trzecim stopniem preferencyjności (obok kliniki Akademii Medycznej). O taki status legnicka neonatologia starała się ponad dziesięć lat.

- To wielki sukces wszystkich lekarzy i pielęgniarek, którzy przez te wszystkie lata pracowali na oddziale – cieszy się Wojciech Kowalik (na zdjęciu), ordynator oddziału neonatologicznego.

Dzięki uznaniu Narodowego Funduszu Zdrowia i krajowego konsultanta do spraw neonatologii, legnicki oddział może liczyć na kontrakt większy o 20 procent.

- Wypełnienie warunków otrzymania najwyższego stopnia referencyjności nie jest łatwe. Trzeba posiadać odpowiednią kadrę specjalistów i sprzęt. Dzisiaj mamy na tym oddziale dziewięciu lekarzy i 53 pielęgniarki – mówi dyrektor legnickiego szpitala, Krystyna Barcik.

Na legnickim oddziale leczy się m.in. noworodki z wrodzonymi wadami serca, niewydolnością oddechową oraz wcześniaki, nawet te ważące poniżej kilograma.

Zdaniem doktora Wojciecha Kowalika wyższy stopień referencyjności dla jego oddziału jest szansą na poprawienie fatalnych statystyk Dolnego Śląska jeśli chodzi o umieralność noworodków. W legnickim szpitalu procent umieralności wynosi co prawda tylko 15 promila, ale województwo dolnośląskie pod tym względem jest na niechlubnym przedostatnim miejscu w kraju.

http://fakty.lca.pl/news,15949,Neonatologia_na_najwyzszej_polce.html#dalej

INFORMACJE RÓŻNE

Działacze SLD i ich rodziny obsadzają coraz to nowe stanowiska w śląskim NFZ. Niedawno szefem delegatury w Gliwicach został specjalista od dróg. - Na pewno jest kompetentny - zapewniają jednak w Sojuszu.

Szefem delegatury funduszu w Gliwicach został Tadeusz Dubarek, członek Rady Powiatowej SLD w tym mieście. Kiedyś był dyrektorem Miejskiego Zarządu Ulic i Mostów, ale go stamtąd zwolniono. Zajmuje się dziś zdrowiem, bo, jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, poparł go jeden z gliwickich posłów Sojuszu. Dubarek zaprzecza: - Po prostu starałem się o pracę.

Nie chce jednak wypowiadać się o swoich kompetencjach.

Inżynier elektryk Zbigniew Janik jest kierownikiem działu organizacji w śląskim NFZ. Jego żona Ewa jest posłanką Sojuszu z Częstochowy. - Nie zawdzięczam pracy żonie - twierdzi stanowczo kierownik. Na pytanie o kwalifikacje odpowiada: - W takiej instytucji jak fundusz w ogóle nie powinni pracować lekarze!

Poza Dubarkiem i Janikiem w śląskim NFZ pracę znaleźli też inni członkowie SLD, m.in. Lesław Bednarski, niegdyś sekretarz Sojuszu w Gliwicach, oraz Zdzisław Nowak, delegat na zjazd partii z Częstochowy.

Posady otrzymali również krewni działaczy SLD: w wydziale rehabilitacji leczniczej pracuje Ewa Szumakowicz-Bożek, synowa posłanki SLD Marii Gajeckiej-Bożek z Zawiercia, a w wydziale kontroli siostra Aleksandry Jakubowskiej - Iwona W. (niedawno było głośno o jej zatrzymaniu w związku z aferą łapówkarską przy ubezpieczeniu elektrowni Opole).

W czasie, kiedy ludzie popierani przez Sojusz dostawali w funduszu pracę, ten zwolnił z powodu oszczędności 150 osób. Rzecznik śląskiego oddziału funduszu Ryszard Stelmaszczyk odmówił komentarza w tej sprawie.

Natomiast szef śląskiego NFZ Marek Piekarski przez cały dzień nie odbierał telefonów. Był akurat w Warszawie i pisał test psychologiczny dla kandydatów na dyrektorów w NFZ, bo ubiega się o powtórny wybór na to stanowisko.

- Nie ma co ukrywać, że niektórzy z tych ludzi mieli protekcję, a nie wszyscy, niestety, zdolności - przyznaje nieoficjalnie jeden ze śląskich działaczy SLD.

Inni twierdzą jednak, że nic o sprawie nie wiedzą. - Nie zajmuję się polityką kadrową w funduszu - mówi szef śląskiego SLD Zbyszek Zaborowski.

Ewa Kwaśnicka, sekretarz Rady Wojewódzkiej Sojuszu, zapewnia, że sama nikomu nie szukała w funduszu posady. - Te decyzje należą do dyrektora Piekarskiego. Wierzę, że podejmował je mądrze.

Ateiści, a tyle wiary w nich. : -)))))))))

Najpierw Janik i Oleksy wierzyli w niewinności kolesi ze świętokrzyskiego, teraz to.

Czerwone zastąpi czarne?

; -))))))

Nidzica złapana w internecie

http://www.mp.pl/kurier/index.php?aid=3 ... D753FD0224

Wojewoda wsparła szpitale
Inne
• POrozumienie Zielonogórskie
• Rozmowy, porozumienie i protesty
• Problemy śląskich szpitali
• Zgoda na przeprowadzkę

inf. wł.
Data utworzenia: 08.10.2007

Wojewoda warmińsko-mazurska Anna Szyszka w trybie pilnym zwołała w piątek posiedzenie Zespołu ds. Monitorowania Sytuacji w Ochronie Zdrowia Województwa Warmińsko-Mazurskiego. Powodem była niepokojąca informacja o tym, że Wojewódzki Oddział NFZ zaproponował warmińsko-mazurskim szpitalom kontrakty na 2008 rok, które są 10-30% mniejsze niż w roku bieżącym.
Wojewoda zobowiązała Dyrektora Warmińsko-Mazurskiego Oddziału NFZ do wyjaśnienia sytuacji, która w jej ocenie jest niezrozumiała i wywołała duży niepokój dyrektorów szpitali i środowiska medycznego. W spotkaniu udział wzięli szefowie lecznic, przedstawiciele samorządu lekarskiego i pielęgniarskiego, związków zawodowych pracodawców, samorządu wojewódzkiego.
Anna Szyszka poinformowała o podjętych działaniach mających na celu doposażenia zakładów opieki zdrowotnej w wysokiej jakości środki transportu sanitarnego oraz w niezbędne aparatury i wyposażenie medyczne. Wojewoda wyasygnowała ze swojego budżetu środków finansowych w wysokości 5 768 762 zł.
Z tej sumy 1 980 000 zł przeznaczono na zakup i modernizację 11 ambulansów medycznych dla następujących placówek:

Wojewódzka Stacja Pogotowia Ratunkowego w Olsztynie,
Wojewódzki Szpital Zespolony w Elblągu,
Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej w Działdowie,
Powiatowy Szpital im. Biegańskiego w Iławie,
Szpital Powiatowy w Kętrzynie,
Zespół Opieki Zdrowotnej w Lidzbarku Warmińskim,
Szpital Powiatowy im. Kajki w Mrągowie,
Zespół Opieki Zdrowotnej w Nidzicy, Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej Szpital Powiatowy w Piszu,
Zespół Opieki Zdrowotnej w Szczytnie,
Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej w Morągu.
3 788 762 zł przeznaczono na doposażenie 9 szpitalnych oddziałów ratunkowych:

Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Olsztynie,
Wojewódzki Specjalistyczny Szpital Dziecięcy w Olsztynie,
Wojewódzki Szpital Zespolony w Elblągu,
Szpital Powiatowy im. Jana Pawła II w Bartoszycach,
Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej w Działdowie,
Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej w Giżycku,
Powiatowy Szpital im. Biegańskiego w Iławie,
Szpital Powiatowy im. Kajki w Mrągowie,
Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej Szpital Powiatowy w Piszu.

Dodawanie noworodka do ksiazeczki rodzinej (zdrowia) babci

karta chipowa jest napewno w woj slaskim-wiem bo sama stad pochodze :). Procedura jest nastepujaca-zglaszasz dziecko do ZUS na druku ZCZA i bierzesz jego kopie, idziesz do oddzialu NFZ wypisujesz wniosek o wydanie karty chipowej i czekasz. Pozdrawiam :)

NASZA MISJA - POMAGAĆ INNYM!!!!

Mateusz Dąbkowski
Ur. 28.06.2004 r.
List kierujemy do wszystkich ludzi dobrej woli
Jestem mamą trzyletniego Mateuszka. Synek urodził się z całkowitym obustronnym rozszczepem wargi i podniebienia. Do tej pory przeszedł już trzy operacje związane z wadą wrodzoną. Jakby nieszczęść było za mało w sierpniu 2007 r. zdiagnozowano u Mateuszka ostrą białaczkę limfoblastyczną. Cały mój świat runął, nie mogłam uwierzyć, że ta okrutna choroba dotknęła moje dziecko.
Ale walczymy z synkiem z całych sił, Mateusz dzielnie znosi badania i chemioterapię oraz wielomiesięczny pobyt na oddziale onkologii Samodzielnego Publicznego Dziecięcego szpitala Klinicznego w Warszawie.
Z leczeniem związanych jest wiele kosztów dodatkowych, które muszę ponieść sama. Chemioterapia, którą do tej pory przyjął Mateusz wpłynęła na bardzo zły stan zębów, które trzeba wyleczyć w znieczuleniu ogólnym przed następnym etapem leczenia. Koszty tego zabiegu są bardzo wysokie. Mateusza czeka też operacja rekonstrukcji kości szczęki, która jest następstwem wady wrodzonej. Ze względu na leczenie białaczki zabieg musi odbyć się prywatnie poza NFZ. Do tych wszystkich wydatków dochodzą jeszcze koszty leków niezapewnianych przez służbę zdrowia.
Walczę o zdrowie synka, dlatego proszę wszystkich ludzi dobrej woli o wsparcie finansowe na czas leczenia Mateuszka.
Za okazane serce i hojność już teraz gorąco dziękuję w imieniu synka,
Mama Mateuszka

Wpłaty można kierować na konto:
Fundacja Spełnionych Marzeń
Ul. Nowogrodzka 6a lok.22, 00-513 Warszawa
ING Bank Śląski 52 1050 1025 1000 0022 6844 0571
Koniecznie z dopiskiem:Dla Mateuszka Dąbkowskiego

jeżeli ktoś chce i może pomoc, to bardzo o to prosze..
Dzięki Pio

PRYWATNY SZPITAL PIASECZNO

Wszystkie gazety o tym piszą

Piaseczyński szpital powiatowy na 25 lat wydzierżawiła firma EMC z Wrocławia. Ma go wyremontować i rozbudować. - Szpital pozostanie jednak naszą własnością - podkreślają samorządowcy.

EMC Instytut Medyczny SA ma w Polsce pięć szpitali (w tym cztery powiatowe) i dziewięć przychodni. Firma w 2007 r. otworzyła przychodnię w centrum Dublina dla emigrantów z Polski. Przez dwa ostatnie lata jej wrocławski szpital zajmował drugie miejsce w rankingu najlepszych placówek niepublicznych organizowanym przez "Rzeczpospolitą".

Do tej pory firma obecna była tylko na Dolnym Śląsku. Wczoraj jej przedstawiciele poinformowali, że od stycznia przejmują szpital powiatowy w Piasecznie przy ul. Mickiewicza. Ma być nadal dostępny dla wszystkich mieszkańców i działać na podstawie kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia.

- Kontrakt z NFZ na 2009 r. będzie dotyczył tych samych świadczeń co dziś. Jednak z czasem rozbudujemy szpital. Dziś ma tylko oddział internistyczny - do 2012 r. powstaną jeszcze pediatryczny, chirurgiczny oraz ginekologiczno-położniczy - zapowiada Marek

Po 2012 r. ma powstać jeszcze stacja dializ i przychodnia rehabilitacyjna. W szpitalu przybędzie też łożek - dziś jest ich 47, ma być 80-100. - Analizujemy, ile jest potrzebnych. Może się okazać, że nawet 120. Będzie nam zależało, żeby kolejka do naszego szpitala była jak najmniejsza, a pacjenci nie wybierali innych lecznic - mówi Kołodziejski.

Piaseczyńska placówka ma współpracować ze szpitalem MSWiA przy Wołoskiej - tu mają być kierowani pacjenci wymagający specjalistycznych zabiegów.

Spółka EMC najpierw utworzy izbę przyjęć, której szpital w Piasecznie dotąd nie miał. Na wszystkie inwestycje firma zamierza wydać kilkadziesiąt milionów złotych.

Stefan Dunin, członek zarządu powiatu piaseczyńskiego, zapewnia, że spółka została dokładnie sprawdzona. - Samorządy, w których EMC działa, wystawiły jej bardzo dobre referencje - podkreśla. - Pojechaliśmy do Ząbkowic Śląskich, gdzie działa szpital, który EMC przejęła, gdy był ruiną. Teraz jest nowoczesny i przyjazny. Takiego chcemy też w Piasecznie.

Do końca 2012 r. EMC będzie płacić 150 tys. zł dzierżawy rocznie, w następnych latach opłata wzrośnie dwukrotnie. - Cena nie była dla nas najważniejsza. Negocjowaliśmy z EMC prawie rok. Zależało nam, żeby zapewnić mieszkańcom opiekę zdrowotną i utrzymać zatrudnienie pracowników - mówi Jan Dąbek, starosta piaseczyński. - Szpital zostanie własnością samorządu. Nie chcemy się go pozbywać. Spłaciliśmy 5 mln jego długów, a w ostatnich latach wydaliśmy 8 mln zł na remonty.

Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna
http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,95190,5893619,Szpital_w_prywatne_rece.html

dobry lekarz

KATOWICE

Stowarzyszenie Niezwykłe Dzieci
kontakt Dorota Dobrowolska tel. 032 323 01 98
Halina Kantor tel. 503 048 898 halina.kantor@adhd.org.pl

Katowice
Oddział Psychiatrii i Psychoterapii Wieku Rozwojowego Akademii Medycznej
dr Małgorzata Janas Kozik-ordynator
mgr Joanna Albert –pediatra psycholog

Katowice
Wojewódzka Przychodnia zdrowia Psychicznego
Powstańców 31 tel. 032 25 53 258
dr Aleksandra Warcholska Lamparska
prywatnie ul. Czerwińskiego tel. 601 963 700
dr Rafał Sołowiów (nastolatki)

Katowice
Przychodnia Neurologiczna
tel. 032 207 17 18
dr Surmacz Kampa

Czeladź
Magdalena Skotnicka
ul. Aleja Róż 12
tel. 501 050 329
kudlatta@poczta.onet.pl

Sosnowiec
Poradnia Psychologiczno Pedagogiczna Nr 1 ul. Sucha 21
działa grupa wsparcia

Sosnowiec
Ośrodek Feniks
ul. Sobieskiego 29
tel. 036 314 40 42

Zabrze
Centrum Organizacji Pozarządowych
ul. Brodzińskiego 4
działa grupa wsparcia

Gliwice
Stowarzyszenie Rodziców i Opiekunów Dzieci i Młodzieży z zespołem ADHD Akceptacja
Inkubator Organizacji Pozarządowych ul. Jagiellońska

Tarnowskie Góry – ośrodek koło Tarnowskich Gór
Pałac w Kamieńcu ul. Polna 2
odpłatne

Tarnowskie Góry
psycholog : Anna Gierad anna.gierad@wp.pl

Tarnowskie Góry
Ośrodek Leczniczo Wychowawczy
Zgromadzenia S.B.M
ul. Zakładowa 8 tel. 032 285 75 94
dla chłopców szkół podstawowych, prowadzony przez siostry

Jastrzębie Zdrój
Stowarzyszenie Na Rzecz Dzieci Autystycznych i z pokrewnymi zaburzeniami rozwoju
ul. Turystyczna 4 tel. 669 97 07 07

Częstochowa
Pedagog-terapeuta Katarzyna Budziałowska 3 Maja 16/3b tel. 0515082229

Orzesze koło Katowic
Ośrodek z nauką, leczeniem, terapią
Orzesze-Zawiść 43-187 ul. Mikołowska 208
www.osrodekterapiinerwic.pl
refundacja z NFZ

Szpitala Psychiatrycznego dla dzieci i młodzieży
www.centrumadhd.pl . Telefon do rejestracji 074-8377000 lub 074-8377001

Ruda Śląska
Psychiatra dla dorosłych
Cezary Lepiarczyk
Ul. Niedurnego (naprzeciwko Huty Pokój) Tel. 032 244 3 777

Cieszyn
Punkt Wczesnej Interwencji
ul. Mickiewicza 13 tel. 033 858 13 64

Grupa wsparcia
PPP ul. Ks Świeżego 6 tel. 033 85224 33

ZABURZENIA OPOZYCYJNO-BUNTOWNICZE

No i tu mam problem, bo w tych okolicach nie bardzo mam co polecić. Poniżej adresy śląska, które posiadam:
KATOWICE

Stowarzyszenie Niezwykłe Dzieci
kontakt Dorota Dobrowolska tel. 032 323 01 98
Halina Kantor tel. 503 048 898 halina.kantor@adhd.org.pl

Katowice
Oddział Psychiatrii i Psychoterapii Wieku Rozwojowego Akademii Medycznej
dr Małgorzata Janas Kozik-ordynator
mgr Joanna Albert –pediatra psycholog

Katowice
Wojewódzka Przychodnia zdrowia Psychicznego
Powstańców 31 tel. 032 25 53 258
dr Aleksandra Warcholska Lamparska
prywatnie ul. Czerwińskiego tel. 601 963 700
dr Rafał Sołowiów (nastolatki)

Katowice
Przychodnia Neurologiczna
tel. 032 207 17 18
dr Surmacz Kampa

Czeladź
Magdalena Skotnicka
ul. Aleja Róż 12
tel. 501 050 329
kudlatta@poczta.onet.pl

Sosnowiec
Poradnia Psychologiczno Pedagogiczna Nr 1 ul. Sucha 21
działa grupa wsparcia

Sosnowiec
Ośrodek Feniks
ul. Sobieskiego 29
tel. 036 314 40 42

Zabrze
Centrum Organizacji Pozarządowych
ul. Brodzińskiego 4
działa grupa wsparcia

Gliwice

Punkt Konsultacyjny Polskiego Towarzystwa ADHD
Iga Gębarowska
Szkoła Podstawowa nr3 w Gliwicach
ul. Daszyńskiego 130/5
44151 Gliwice

Stowarzyszenie Rodziców i Opiekunów Dzieci i Młodzieży z zespołem ADHD Akceptacja
Inkubator Organizacji Pozarządowych ul. Jagiellońska

Tarnowskie Góry – ośrodek koło Tarnowskich Gór
Pałac w Kamieńcu ul. Polna 2
odpłatne

Tarnowskie Góry
psycholog : Anna Gierad anna.gierad@wp.pl

Tarnowskie Góry
Ośrodek Leczniczo Wychowawczy
Zgromadzenia S.B.M
ul. Zakładowa 8 tel. 032 285 75 94
dla chłopców szkół podstawowych, prowadzony przez siostry

Jastrzębie Zdrój
Stowarzyszenie Na Rzecz Dzieci Autystycznych i z pokrewnymi zaburzeniami rozwoju
ul. Turystyczna 4 tel. 669 97 07 07

Częstochowa
Pedagog-terapeuta Katarzyna Budziałowska 3 Maja 16/3b tel. 0515082229

Orzesze koło Katowic
Ośrodek z nauką, leczeniem, terapią
Orzesze-Zawiść 43-187 ul. Mikołowska 208
www.osrodekterapiinerwic.pl
refundacja z NFZ

Szpitala Psychiatrycznego dla dzieci i młodzieży
www.centrumadhd.pl . Telefon do rejestracji 074-8377000 lub 074-8377001

Eutanazja

List z łóżka do sądu
------------------------
Gość Niedzielny 11:42

Rodzice są zmęczeni – powiedział mi Janusz Świtaj (na zdjęciu z ojcem)
(fot. Gość Niedzielny)

Janusz Świtaj, od 14 lat unieruchomiony po wypadku, oddycha za pomocą respiratora. Jego list do sądu o odłączenie aparatury i zaprzestanie uporczywej terapii media nagłaśniają jako pierwsze w Polsce upominanie się o prawo do eutanazji. Dla tych, którzy znają „sprawę Janusza” to nie prośba o śmierć, ale rozpaczliwe wołanie o pomoc.

Na imię mam Janusz, mieszkam w Polsce, jestem również obywatelem tego kraju. W dniu 18 maja 1993 r. uległem wypadkowi komunikacyjnemu, w wyniku którego doszło do zmiażdżenia rdzenia kręgowego i złamania kręgów szyjnych na wysokości C2 i C3 ze złamaniem zęba obrotnika. Doznałem urazu z porażeniem czterokończynowym i niewydolnością oddechową. Krótko mówiąc mam tylko trzeźwo myślącą głowę i od 14 lat żyję biologicznie nienaturalnie, oddychając za pomocą respiratora – można przeczytać na jego blogu. Funkcje opiekunów i rehabilitantów pełnią jego starzejący się rodzice. Mieszka w bloku na szóstym piętrze. ­– Ludzi w takim stanie jest więcej w naszym województwie – potwierdza Jacek Kopocz z śląskiego oddziału NFZ. I w całym kraju. To nie problem jednego Janusza Świtaja. Choć to właśnie on, naciskając ołówkiem zakończonym gumką klawisze swojego komputera, zdecydował się swoją sprawę upublicznić. A 2 lutego podjął dramatyczną decyzję. Napisał list do Sądu Rejonowego w Jastrzębiu Zdroju: „Żą-dam skrócenia swe-go życia. Wyznaczając z góry kryteria wartego i niewartego życia. Taka mentalność akceptuje życie tylko pod pewnymi warunkami, kiedy względnie dobrze funkcjonuje biologicznie, psychicznie, społecznie i ekonomicznie. Ja tych kryteriów nie spełniam”. Uwagę zwracają słowa „taka mentalność”. Wydaje się, że piszący wie, w jakim świecie żyje: wykluczającym z gry takich jak on, pozbywającym się chorych, słabych, starych...
Czytaj całość:
http://media.wp.pl/kat,38202,wid,8753222,wiadomosc.html?rfbawp=1172834887.655&ticaid=13505#czytajdalej
-------------------------------------------------------------------------
Co zrobilibyście w powyższym przypadku, czy żyje człowiek czy maszyna, która oddycha za niego?

Hospicjum

Napiszę coś od siebie, w prawdzie to tyczy się hospicjum na dolnym śląsku, ale myślę, że ten problem dotyka również innych województw.
Moja babcia jakiś czas temu miała udar. Trafiła do szpitala. Tam pod "fachową" opieką lekarzy dostała drugiego udaru. Wtedy dotknął ją paraliż. Nie mogła się ruszać i potrzebowała stałej opieki, której niestety my jej w domu nie mogłyśmy zapewnić. W szpitalu oczywiście stwierdzili, że już nic nie mogą dla babci zrobić i muszą się jej jak najszybciej pozbyć, bo blokuje miejsce innym. I tu się zaczęły schody. Wiadomo, mama chciała mieć babcie jak najbliżej, żeby mogła być u niej jak najczęściej. Szukała więc hospicjum w odległości max 30 kilometrów od domu. Znalazła kilka, w tym tylko 3, które cieszyły się dobrą renomą. Ogólne założenie NFZetu jest takie, iż w hospicjum od pacjenta jest pobierane 80% dochodów. I oczywiście takie jest tylko założenie, bo rzeczywistość jest zupełnie inna. Jasne, można próbować dostać się taką drogą do tego typu ośrodka, ale wtedy jedyne co się usłyszy to to, że wszędzie jest kolejka i najwcześniej miejsce zwolni się za pół roku. I co robić przez te pół roku z osobą, która wymaga stałej opieki? Oczywiście jest też drugie wyjście, mniej oficjalne. Więc... Mama była w 3 hospicjach, w pierwszym usłyszała, że do tych 80% dochodów babci trzeba dokładać co miesiąc tysiąc złotych (i wtedy rzecz jasna miejsce znajdywało się automatycznie), w drugim, że do stawki ustalonej przez NFZ (czyli tych 80%) trzeba dopłacać za wszystkie leki, wyżywienie oraz rehabilitacje, co w sumie dawało również tysiąc złotych. Byłyśmy pewne, że w trzecim ośrodku usłyszymy to samo, ale nie, tu warunki były dogodniejsze. Hospicjum to jest prowadzone przez księdza, pracują tam w większości siostry zakonne, więc wydawać się mogło, że nie powinno być problemu. Poszłyśmy na rozmowę do księdza. Od razu usłyszałyśmy, że nie ma miejsc i jeszcze długo nie będzie, ale w jego wypowiedział dało się odczuć, że chce nam coś zasugerować, ale nie powie tego wprost. Mama więc zaczęła... Spytała czy może nie potrzebne są jakieś figurki do kościoła lub coś w tym stylu. Po kilkunastominutowym wymuszaniu z księdza tego, co cały czas próbował nam zasugerować usłyszałyśmy, że przydałaby się pralka do zachrystii. Nie zastanawiałyśmy się dłużej, kupiłyśmy tą pralkę a dzień później babcia była już w hospicjum. Na opiekę narzekać nie mogę, mimo, iż mają wielu chorych ludzi na oddziale starają się dbać o każdego. Przeraża mnie tylko to, iż nawet ksiądz nie miał oporów przed załatwieniem czegoś za coś.

Likwidacja Górowskiego Szpitala?

W Rawiczu nie ma problemow, ale co sie dziwic, skoro wielkopolski oddzial NFZ placi za te same uslugi niejednokrotnie nawet i dwa razy tyle co dolnoslaski. Zauwaz, ze w podobnej sytuacji jest 95% szpitali na Dolnym Slasku, wiec nie wyglada to na problem szpitali lecz naszych wladz.

1

Katowice

Ludowcy wzięli górnictwo

Choć PSL na Śląsku z kretesem przegrał wybory (z listy ludowców nie wszedł do Sejmu ani jeden poseł!), świetnie poradził sobie z przejmowaniem władzy w strategicznym dla Śląska górnictwie. Waldemar Pawlak uczynił wiceministrem ds. górnictwa Eugeniusza Postolskiego, byłego prezesa Katowickiego Holdingu Węglowego, kolegę z PSL. Po tej nominacji zmiany w spółkach węglowych nastąpiły błyskawicznie. Do zarządu Kompanii Węglowej weszli znajomi Postolskiego: Mirosław Kugiel i Włodzimierz Mikoda (z KHW) oraz Jacek Korski (kolega jeszcze z kopalni Makoszowy). W Kompanii dzięki temu padł rekord, jeśli chodzi o wiceprezesów: obecnie jest ich aż siedmiu (wcześniej było pięciu). Zmiany nastąpiły też w Jastrzębskiej Spółce Węglowej i Polskim Koksie.

Ludowcy sięgnęli po posady w rolnictwie – przejmują ośrodki doradztwa rolniczego, a radny PSL Stanisław Gmitruk został dyrektorem w śląskim oddziale Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Częstochowie. – Nie chcieliśmy robić czystek, bo to wbrew naszej polityce, a okazało się, że PSL nie miało skrupułów i zrobiło to poza nami – przyznaje osoba z władz regionalnych PO. Platforma obsadzała przede wszystkim urzędy. Ma tu swojego marszałka województwa Bogusława Śmigielskiego, radnego PO z Jaworzna, oraz członka zarządu Mariusza Kleszczewskiego, radnego z Myszkowa. Na wicewojewodę Platforma rekomendowała Adama Matusiewicza, odpowiedzialnego za ostatnią kampanię PO na Śląsku. Drugim wicewojewodą jest związany z ludowcami Stanisław Dąbrowa.

Z Platformy pochodzą też Gabriela Lenartowicz, nowa prezes Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska, oraz Zygmunt Klosa, nowy szef śląskiego NFZ. Rekomendację PO mają także Krzysztof Rejman, nowy dyrektor śląskiej Poczty Polskiej, i Krzysztof Stachowicz, członek rady nadzorczej Koksowni Przyjaźń.

Śląscy działacze Platformy mogą jednak czuć się zawiedzeni, bo... prezesem zarządu strategicznej jeśli chodzi o energetykę katowickiej spółki Tauron został Dariusz Lubera z Tarnowa w Małopolsce, skąd pochodzi minister skarbu Aleksander Grad. Lubera był prezesem tamtejszych zakładów energetycznych.

Izabela Kacprzak



Mało ?

Rak piersi



Jutro rozpoczyna się akcja bezpłatnych badań dla tych kobiet, które nie skorzystały jeszcze z możliwości wykonania mammografii na koszt Narodowego Funduszu Zdrowia. To najskuteczniejszy sposób wykrywania raka sutka. Radiolodzy rozpoznają nawet 3 - 4 milimetrowe zmiany.

W Wojewódzkim Parku Kultury i Wypoczynku w Chorzowie stanie mammobus zakupiony przez Instytut Onkologii w Gliwiacach. - Zamierzamy przebadać 60-80 pań. W przyszłym tygodniu ruszymy w region - obiecuje dr Barbara Billewicz z Instytutu. - Aparat jest świetny, bo daje możliwość wykonywania zdjęć cyfrowych, co powoduje, że możemy je dowolnie powiększać i nie narażać pacjentek na kolejne dawki promieniowania.

Śląski oddział NFZ zakontraktował badania jeszcze w pięciu mammobusach. To rekord, bo w ubiegłym roku po regionie jeździł tylko jeden. To była konieczność, bo pracownie mammograficzne, których w województwie jest 45, zlokalizowane są przede wszystkim w dużych miastach. I choć dysponują świetnym sprzętem, którego jakość jest kontrolowana przez specjalistów z ministerstwa zdrowia, to spore odległości zniechęcają mieszkanki wsi oraz miasteczek do skorzystania z profilaktycznych badań.
__________________________________________

Od dwóch lat NFZ finansuje badania kobiet w wieku 50 do 69 lat. W tej grupie zagrożenie nowotworem sutka jest największe.

Jednak z informacji przekazanych przez NFZ wynika, że np. w Jaworznie z bezpłatnej mammografii skorzystała co dziesiąta zakwalifikowana do programu kobieta, zaś w Kłobucku co piąta.

Działania NFZ mają jeden cel: zachęcić panie do kontroli stanu zdrowia. W województwie śląskim lekarze wykrywają rocznie u kobiet 1600 przypadków raka sutka.

Ogółem z bezpłatnej mammografii skorzystało w regionie ok. 160 tysięcy kobiet. Onkologom udało się wykryć raka u 350 badanych. Z danych NFZ wynika, że badaniom w ramach programu powinno się jeszcze poddać 457 tysięcy pań.

Statystyka napawa jednak ekspertów optymizmem.

- Bo oznacza, że w całym województwie z bezpłatnych badań mammograficznych skorzystało już 30 proc. kobiet z największej grupy ryzyka. W krajach takich jak Dania, czy Holandia profilaktyczne badania raka sutka wykonywane są na poziomie 70-75 proc. Ale osiągnięcie tak dobrego wyniku zajęło im 16 lat. Wcześniej było podobnie jak u nas - wyjaśnia dr Jan Hliniak z Instytutu Onkologii w Gliwicach.

Od jutra kobiety będą mogły wykonać bezpłatne badania mammograficzne oraz cytologiczne we wskazanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia kilkudziesięciu zakładach opieki zdrowotnej naszego województwa.

Agata Pustułka

Narodowy Fundusz Zdrowia

Profilaktycznej klapy ciąg dalszy

Pacjentki na Śląsku nie otrzymają na razie zaproszeń na bezpłatne badania profilaktyczne
Dzięki profilaktyce ratuje się zdrowie i życie wielu pacjentów. Szczególnie jest ona skuteczna w przypadku nowotworów raka piersi i szyjki macicy. Im szybciej wykryta choroba, tym lepsze rokowania w leczeniu.

Imienne zaproszenia na mammografię i cytologię miały trafić do 5 mln kobiet w całej Polsce, w tym kilkaset tysięcy na Śląsku. Narodowy Fundusz Zdrowia wstrzymał jednak decyzję o ich wysyłaniu z obawy, że pod koniec roku rzesze kobiet zgłoszą się do przychodni na badania i uniemożliwią ich normalne działanie.

NFZ stara się o to, by pieniądze zaplanowane na realizację programu profilaktyki raka piersi i szyjki macicy mogły być wydawane także w przyszłym roku. Jeśli ministerstwa finansów i zdrowia nie zgodzą się na to, wydrukowane już zaproszenia się zmarnują. Na razie żaden z resortów nie odpowiedział. - Spodziewamy się, że sprawa zostanie rozstrzygnięta najpóźniej do połowy listopada - usłyszeliśmy w funduszu.

Nie ma za to nadziei, że uda się uratować inny program profilaktyczny - wykrywania jaskry. Śląski NFZ przeznaczył na jego realizację prawie 1,5 mln zł. Przebadanych miało być ok. 45 tys. pacjentów, u których występuje ryzyko choroby. Po trzech miesiącach od startu programu (ruszył w sierpniu) okazało się jednak, że zrealizowano go w zaledwie 6 proc. W niektórych placówkach okuliści, choć mają kontrakt na profilaktykę, nie zrobili ani jednego badania, w innych tylko po kilka.

- Liczymy, że w przyszłym roku będzie lepiej. Okulistów powinny zachęcić do tego wysokie stawki za badania profilaktyczne - mówił nam wczoraj Jacek Kopocz, rzecznik śląskiego NFZ.

Zupełnie innego zdania są jednak lekarze. - Fundusz wymaga badania na oftalmoskopie laserowym, choć w przypadku wykrywania jaskry wystarczą inne metody. Kłopot w tym, że tylko kilka przychodni w województwie ma taki sprzęt - mówi dr Barbara Zatorska z Oddziału Klinicznego Okulistyki w Szpitalu Miejskim w Bytomiu.

Zespół Szpitali Miejskich w Chorzowie chciał dla potrzeb programu kupić laserowy oftalmoskop. - Okazuje się, że kosztuje ponad 100 tys. zł. Jeśli wziąć pod uwagę, że pacjentowi trzeba zrobić jeszcze kilka innych badań i za wszystko, łącznie z pracą lekarza, dostaniemy ledwie 50 zł, to się zwyczajnie nie opłaca. Nie mamy zamiaru dopłacać funduszowi - mówi Anna Knysok, wicedyrektor ZSM-u.

źródło

Narodowy Fundusz Zdrowia

Szef NFZ chce zmienić zasady podziału pieniędzy na leczenie, tak by na Śląsk trafiało ich więcej. Chce, by nowe zasady zaczęły obowiązywać już za kilka miesięcy.
Kiedyś pieniądze na leczenie dzielono według liczby mieszkańców - im więcej ludzi w danym województwie, tym więcej dostaje ono pieniędzy. Prawie dwa lata temu ówczesny minister zdrowia Marek Balicki uznał, że to nie powinno być jedyne kryterium. Dodał wiek i dostęp do leczenia, mierzony liczbą porad oraz hospitalizacji. Jerzemu Millerowi, ówczesnemu prezesowi NFZ, propozycje Balickiego nie do końca przypadły do gustu, ale i on stwierdził, że mieszkańcy województwa śląskiego mają zbyt łatwy dostęp do lekarza. Tego, że lekarze na Śląsku przyjmują wielu pacjentów i że stawki za leczenie są najniższe w kraju, nikt z nich nie uwzględniał.

Przyjęto zasady, które sprawiają, że śląski oddział funduszu nie płaci szpitalom nawet za ratowanie życia, a kontrakty na 2007 rok są niższe od zeszłorocznych.

Podobnie dzieje się na Pomorzu i na Mazowszu, gdzie kilka największych szpitali odmówiło nawet podpisania nowych kontraktów.

Zupełnie inaczej jest w Małopolsce. Po zapłaceniu za leczenie wszystkich chorych, przyjętych ponad limity przewidziane w kontraktach, tamtejszemu oddziałowi funduszu i tak zostało jeszcze 70 mln zł.

- Na tych przykładach widać jasno, że obecne zasady dzielenia pieniędzy są niesprawiedliwe i nie uwzględniają potrzeb chorych w różnych regionach kraju. Trzeba je zmienić i uprościć - twierdzi Andrzej Sośnierz, nowy prezes NFZ.

Głównym kryterium podziału znów ma się stać liczba mieszkańców. Decyzja w tej sprawie należy jednak nie do NFZ, ale ministra zdrowia Zbigniewa Religi. - W ciągu kilku tygodni prześlemy do resortu propozycje zmian. Mam nadzieję, że zostaną szybko przyjęte. Jeśli to się uda, nowe zasady zaczną obowiązywać jeszcze w tym roku i według nich będziemy dzielić wciąż rosnące przychody ze składek zdrowotnych - powiedział "Gazecie" Sośnierz.

To dobra wiadomość dla śląskich szpitali. 30 z nich, w tym gliwickie Centrum Onkologii, katowicka Klinika Okulistyki czy Szpital im. Leszczyńskiego, wciąż spiera się ze śląskim oddziałem NFZ o pieniądze za zeszłorocznych chorych. - Jeśli oddział dostanie z centrali więcej niż dotąd, będziemy chyba mogli liczyć na wyrównanie tych rachunków - mówi Włodzimierz Migacz, dyrektor Szpitala im. Leszczyńskiego w Katowicach.

Judyta Watoła - Gazeta.pl Katowice

źródło

W kolejce po wózek

W kolejce po wózek
Poniedziałek, 18 grudnia (06:34)

Nawet rok muszą czekać niepełnosprawni na refundację aparatu słuchowego czy wózka inwalidzkiego. W przyszłym roku będzie jeszcze gorzej, bo NFZ obciął budżet na te refundacje - pisze gazeta "Metro".

Niepełnosprawni, którzy ubiegają się o refundację z NFZ na wózek inwalidzki lub aparat słuchowy, czekają w coraz dłuższych kolejkach. Na Warmii i Mazurach na aparat czeka się rok, a w woj. zachodniopomorskim pół roku. Na wózek inwalidzki na Pomorzu czeka się co najmniej pięć miesięcy.

Dolnośląski NFZ w listopadzie w ogóle wstrzymał refundację, bo zabrakło mu pieniędzy. - W grudniu dostaliśmy dodatkowe środki, ale kolejki są olbrzymie. Ich rozładowanie zajmie kilka miesięcy - mówi Joanna Mierzwińska z NFZ na Dolnym Śląsku. - Musimy powiedzieć: "Proszę czekać".

Petentów ciągle przybywa, a pieniędzy mamy niewiele - potwierdza Małgorzata Koszur z oddziału Funduszu w Szczecinie. Co gorsza w przyszłym roku kolejki nie tylko się nie rozładują, ale będą jeszcze rosnąć. W tym roku na refundację sprzętu dla niepełnosprawnych było 468,9 mln zł. W przyszłym NFZ zmniejszył tę sumę o prawie 4,5 mln zł.

Niepełnosprawni są załamani. - Dostępność tych środków będzie jeszcze bardziej ograniczona - załamuje ręce Marek Plura, sekretarz Konwentu "Sprawnie dla Niesprawnych". A przecież i tak NFZ zwraca tylko 800 zł za wózek, podczas gdy dobry sprzęt może kosztować nawet kilka tysięcy zł - resztę niepełnosprawni dokładają z własnej kieszeni.

źródło: interia.pl-fakty-zdrowie

pomoc dla 3-letniego Mateuszka chorego na białaczkę

Przepraszam jeżeli łamię zasady ale szukam pomocy gdzie tylko mogę.

Jestem mamą trzyletniego Mateuszka. Synek urodził się z całkowitym obustronnym rozszczepem wargi i podniebienia. Do tej pory przeszedł już trzy operacje związane z wadą wrodzoną. Jakby nieszczęść było za mało w sierpniu 2007 r. zdiagnozowano u Mateuszka ostrą białaczkę limfoblastyczną. Cały mój świat runął, nie mogłam uwierzyć, że ta okrutna choroba dotknęła moje dziecko.
Ale walczymy z synkiem z całych sił, Mateusz dzielnie znosi badania i chemioterapię oraz wielomiesięczny pobyt na oddziale onkologii Samodzielnego Publicznego Dziecięcego szpitala Klinicznego w Warszawie.
Z leczeniem związanych jest wiele kosztów dodatkowych, które muszę ponieść sama. Chemioterapia, którą do tej pory przyjął Mateusz wpłynęła na bardzo zły stan zębów, które trzeba wyleczyć w znieczuleniu ogólnym przed następnym etapem leczenia. Koszty tego zabiegu są bardzo wysokie. Mateusza czeka też operacja rekonstrukcji kości szczęki, która jest następstwem wady wrodzonej. Ze względu na leczenie białaczki zabieg musi odbyć się prywatnie poza NFZ. Do tych wszystkich wydatków dochodzą jeszcze koszty leków niezapewnianych przez służbę zdrowia.
Walczę o zdrowie synka, dlatego proszę wszystkich ludzi dobrej woli o wsparcie finansowe na czas leczenia Mateuszka.
Za okazane serce i hojność już teraz gorąco dziękuję w imieniu synka,
Mama Mateuszka
Anna Frączek
Wpłaty można kierować na konto:
Fundacja Spełnionych Marzeń
Ul. Nowogrodzka 6a lok.22, 00-513 Warszawa
ING Bank Śląski 52 1050 1025 1000 0022 6844 0571Koniecznie z dopiskiem: „Dla Mateuszka Dąbkowskiego”

Więcej informacji na stronie http://www.mamamatiego.pl.tl
Liczy się każda pomoc, nawet rozesłanie adresu bądź załącznika z listem po znajomych...

Kultura Sztuka Oświata Teatr Film Głuchych i Słaboszyszącch

Usłyszą dźwięki przez kość skroniową

Złotoryjski szpital jest pierwszym na Dolnym Śląsku, w którym przeprowadzono operację wszczepienia w skroń implantu Baha, który osobom niedosłyszącym niemal całkowicie przywraca słuch.

W kraju takie zabiegi wykonuje już siedem placówek, ale na Dolnym Śląsku żaden szpital nie chciał ich przeprowadzać, bo Narodowy Fundusz Zdrowia nie refundował implantów. Dopiero w lipcu zabieg pojawił się w koszyku usług Funduszu.

- Mamy na razie słowne zapewnienie z NFZ, że zapłaci w całości za wszczepienie implantu - mówi Tomasz Matuszczyk, ortochirurg i ordynator oddziału laryngologicznego złotoryjskiego szpitala. - Mamy nadzieję, że w przyszłym roku NFZ zgodzi się, byśmy wykonywali taką operację co najmniej raz w miesiącu.

A chętnych nie brakuje. Już ustawiła się kilkunastoosobowa kolejka osób, dla których implant Baha to jedyna szansa na normalne słyszenie. Aparat nie jest tani - kosztuje 24 tysiące złotych, czyli pięciokrotnie przekracza stawki gwarantowane przez NFZ za jedną usługę.

W czwartek w Złotoryi pierwsze implanty dostały dwie kobiety. Starsza, 56-letnia, ma obustronny niedosłuch i nawet dźwięki o największym natężeniu docierają do niej jako szepty. Młodsza, 40-letnia, ma uszkodzony słuch z powodu ostrych stanów zapalnych jednego ucha. Obie operacje trwały niewiele ponad godzinę.

- Implant Baha stosuje się wtedy, gdy nie można zamontować aparatu słuchowego bądź implantu ślimakowego - tłumaczy Matuszczyk. - Pacjenci niedosłyszący często mają uszkodzoną małżowinę uszną i ucho środkowe. Jeśli pacjent przechodził wiele operacji, to w osłabionym narządzie nie przyjmie się żadna wkładka. Pozostaje więc implant w kości i tu Baha jest ratunkiem.

Implant montuje się w kości skroniowej nad uchem. Chirurdzy wywiercają w niej mały otwór, w którym montują mikroskopijne urządzenie. Precyzyjny zabieg wymaga od ortochirurga wyjątkowej dokładności. Tomasz Matuszczyk szkolił się w dwóch klinikach, nim podjął się przeprowadzenia swojej pierwszej operacji wszczepienia implantu Baha.

Rana u pacjenta goi się do trzech miesięcy. Dopiero po tym czasie lekarze przykręcają do wszczepionego implantu procesor, który zamienia sygnały akustyczne na dźwięki. Kość przenosi dźwięk bezpośrednio do ślimaka wewnątrz ucha.

- Dzięki temu urządzeniu można słyszeć dźwięki normalnie, bez sprzężeń, wyławiać głosy z tłumu, a nawet słuchać muzyki - dodaje Matuszczyk.

Na świecie implanty skroniowe wszczepia się od 1977 roku i ma je dziś ponad 80 tysięcy ludzi.
Do Polski metoda dotarła późno. Pierwszą operację przeprowadził w 1992 roku prof. Henryk Skarżyński z warszawskiego Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu. Obecnie zabiegi wykonuje się w klinikach w Lublinie, Poznaniu, Katowicach, w szpitalach - dziecięcym i Ministerstwa Obrony Narodowej w Bydgoszczy.

Osoby głuchonieme i niedosłyszące w Polsce

W Polskim Związku Głuchych zarejestrowanych jest obecnie 80 tysięcy osób dorosłych i 11 tysięcy dzieci z wadami słuchu. Ale w rzeczywistości może być ich nawet trzy razy więcej, ponieważ wiele osób rehabilituje się na własną rękę bez pomocy związku. Najczęstszą metodą poprawy słuchu nawet u osób niesłyszących jest wszczepienie implantu ślimakowego, który przez stymulowanie nerwów słuchowych pozwala rozróżniać i rozumieć słowa.

Tomasz Woźniak

IT-Medica Katowice 2009 - relacja z konferencji

11 lutego, tym razem w Katowicach, odbyła się kolejna edycja konferencji IT-Medica, którą to Polski Serwis Naukowy już po raz trzeci objął patronatem. Warto przypomnieć iż jest to cykl imprez informatyczno-medycznych adresowany do menedżerów ośrodków ochrony zdrowia, informatyków, lekarzy (zwłaszcza radiologów) oraz wszystkich zainteresowanych szeroko rozumianą tematyką IT w medycynie.

W budynku Wydziału Teologii Uniwersytetu Śląskiego, w którym zorganizowana została konferencja, zebrało się blisko 100 uczestników. Mieli oni możliwość zapoznania się z nowoczesnymi rozwiązaniami informatycznymi dla placówek ochrony zdrowia - w trakcie sesji plenarnej oraz trzech równoległych sesji warsztatowych (informatyczna, menedżerska oraz poświęcona systemom AutoID). Tematyka poruszana w trakcie wykładów mogła zainteresować zarówno osobę zarządzającą sporym szpitalem czy niewielką przychodnią – a pewna część wykładów także lekarza-praktyka.

Grzegorz Siwiec (GaBoS) ukazał złożoność problemu rozliczeń z NFZ po wprowadzonych ostatnio systemu JGP czyli jednorodnych grupach pacjentów.

Dr Wojciech Glinkowski (prezes Polskiego Towarzystwa Telemedycyny) zaprezentował kompendium telemedycyny, której to koncepcja zrodziła się w 1996 roku a obecnie niczym niezwykłym nie są już videokonferencje naukowe (październik 2008 – wspólna videokonferencja: Ukraina, Polska, USA, Australia) czy też video-tutoring (np. w chirurgii).

Aktualność telemedycyny gwarantuje wykorzystanie niezwykle popularnej EBM czyli medycyny opartej na faktach (ang. evidence based medicine). Współpraca specjalistów z dziedzin politechnicznych oraz lekarzy nadaje telemedycynie wymiar interdyscyplinarny.

Dość szeroko zobrazowane zostały także zastosowania (także te potencjalne) telemedycyny – m.in. teleedukacja medyczna, telekonsultacje, telemonitoring czy rozwijające się ostatnio teleopieka, telerehabilitacja.

W trakcie prezentacji dr Glinkowski poruszył również zagadnienia eZdrowia oraz dość nowe jakim jest niewątpliwie pacjento-centryzm - czyli nowa wizja świadczenia usług medycznych (skupienie się na pacjencie czyli - „pacjent w centrum zainteresowania systemu opieki zdrowotnej”).

Swoiste „preludium” do wykładu dr Glinkowskiego - czyli wystąpienie dr Grażyny Kamińskiej-Winciorek, która umożliwiła zgromadzonym poznanie potencjalnych możliwości teledermatalogii.

Systemy informatyczne stosowane w teleradiologii (RIS, PACS) oraz korzyści płynące z ich stosowania przedstawił Tomasz Adamczyk (Alteris).

W programie konferencji znalazły się także m.in.: autoidentyfikacja pacjentów oraz prezentacja internetowych usług medycznych (platformę iMed24, targi medyczne online, rejestracja pacjentów online).

Na zakończenie warto wspomnieć o stojącej na wysokim poziomie organizacji konferencji od strony logistycznej, rozbudowanej tematyce, braku opłat za uczestnictwo oraz unikalności (imprez tego typu jest w naszym kraju zaledwie kilka).

Następna edycja konferencji z cyklu IT-Medica odbędzie się 15 kwietnia w Łodzi.

patronat honorowy nad konferencją objęli: Piotr Uszok Prezydent Miasta Katowice, Bogusław Piotr Śmigielski Marszałek Województwa Śląskiego, prof. Ryszard Tadeusiewicz Przewodniczący Międzywydziałowej Komisji Nauk Technicznych Polskiej Akademii Umiejętności, Polskie Towarzystwo Telemedycyny oraz Polskie Towarzystwo Informatyczne Oddział Górnośląski

firmy sponsorujące konferencję: Gabos (sponsor główny), KonceptL, iMed24, Alteris, Fortinet/NBIT, Simple, DNV, COIG

patroni medialni: Medyczni.pl, Infor-Med - Informacja Medyczna, Borgis - Wydawnictwo Medyczne , Centrum Informacji o Leku, targi medyczne.pl, Eurofirma,Służba Zdrowia, Polski Serwis Naukowy, Medicina Futura, Softy.pl

Ciąże bez opieki

Ciąże bez opieki
Olga Sobolewska, mar2007-08-08, ostatnia aktualizacja 2007-08-08 20:51

Nawet co czwarte-piąte dziecko w Polsce zaraz po urodzeniu wymaga pomocy lekarskiej. Rośnie też liczba zagrożonych ciąż. Specjaliści alarmują: Wciąż za mało opiekujemy się przyszłymi matkami

Lekarze zajmujący się kobietami "przy nadziei" i noworodkami ostrzegają: Przybywa kobiet, u których ciąża przebiega nieprawidłowo i wymagają stałej opieki lekarskiej; coraz więcej jest też noworodków, które pozostają w szpitalu - wcześniaków i dzieci z wadami rozwojowymi. - To duży problem, ale nie jestem w stanie określić skali. W mojej klinice dotyczy to 25 proc. kobiet - mówi prof. Ryszard Lauterbach, kierownik Kliniki Neonatologii Collegium Medicum UJ. - Z roku na rok jest coraz gorzej - potwierdza prof. Krzysztof Sodowski, ordynator Oddziału Ginekologiczno-Położniczego w Rudzie Śląskiej. - Nie dziwi mnie, że nikt nie jest w stanie określić skali zjawiska - podsumowuje Anna Otffinowska, prezes fundacji Rodzić po Ludzku. - Ministerstwu Zdrowia statystyki kiepsko wychodzą.

Rutynowa wizyta

Jakie są przyczyny? - Nie widzielibyśmy w tym nic nienormalnego, gdyby (jak w Europie) ilość takich przypadków zwiększała się z powodu dokładniejszego wykrywania wad u dzieci - mówi prof. Krzysztof Sodowski. Postęp światowej medycyny jest tak szybki, że lekarze są w stanie zdiagnozować chorobę i rozpocząć leczenie dziecka jeszcze w czasie ciąży.

Jednak nie w Polsce. U nas wykrywa się zaledwie 15 proc. wad podczas życia płodowego.

- Kobietą w ciąży prawie nikt się w naszym kraju nie interesuje - uważa prof. Grzegorz Bręborowicz, szef Kliniki Perinatologii i Ginekologii poznańskiej AM. - I to jest największy dramat.

- W ministerstwie czy NFZ nikt nie kontroluje, co się dzieje z kobietą w ciąży - dodaje Anna Otffinowska. - Dostanie się do lekarza z przychodni graniczy z cudem. Uświadomione kobiety wybierają prywatne gabinety.

Ania z Katowic, mama dwuletniego Kuby, opowiada nam: - Jeśli już uda ci się dostać na wizytę, to jest ona najczęściej szybka i rutynowa. Lekarz zbywa cię. Nie ma szansy na jakikolwiek kontakt z ginekologiem z przychodni poza godzinami jego urzędowania, a przecież nawet jeśli ciąża przebiega bez powikłań, nigdy nie wiesz, czy coś się nie wydarzy.

Źle w dużych miastach

Specjaliści alarmują: Jeśli lekarz nie poinstruuje kobiety, co powinna robić i jak się zachowywać w czasie ciąży, automatycznie rośnie ryzyko. Takie niedomówienie to największy grzech polskiego położnictwa. Najprostszy przykład: Jeżeli na początku ciąży mama nie będzie łykać kwasu foliowego, znacznie wzrośnie prawdopodobieństwo, że noworodek urodzi się z wadą cewy nerwowej. To zespół ciężkich, często śmiertelnych schorzeń. - W Polsce są jednymi z najczęstszych - potwierdza prof. Anna-Latos Bieleńska z Polskiego Rejestru Wrodzonych Wad Rozwojowych. - Notujemy ich średnio aż 8,61 na 10 tys. żywych urodzeń, a w Europie jest ich zaledwie 2,97.

Kiedyś dobrze funkcjonował program zapobiegania wrodzonym wadom cewy nerwowej, ale ministerstwo zabrało na niego pieniądze.

To nie koniec. - W Polsce najwięcej dzieci z wadami rodzi się w dużych miastach, a ich matkami są zazwyczaj kobiety o podstawowym wykształceniu - mówi prof. Anna-Latos Bieleńska. Bez bezpłatnej pomocy ginekologa i położnika nie zrobią nic, by urodzić zdrowe dziecko.

I tu znów państwo nie pomaga - zamknięto system bezpłatnych szkół rodzenia. Powód identyczny - brak środków.

Co na to wszystko Ministerstwo Zdrowia? Odsyła do krajowego konsultanta w dziedzinie położnictwa i ginekologii. Jednak prof. Stanisław Radowicki problemu nie dostrzega. - W kraju systematycznie zwiększa się ilość porodów, dlatego naturalnym jest, że zwiększa się ilość komplikacji podczas ciąży czy przy porodzie - bagatelizuje.

- A jeśli chodzi o opiekę nad kobietami w ciąży, to mają one zapewnione wszystkie potrzebne świadczenia. Nie wiem, gdzie problem.

Artykuł

Śląski NFZ nie wykorzystuje pieniędzy...

Dla mnie jest karygodnym to, co się dzieje w śląskim NFZ! Jak można nie wykorzystać pieniędzy na badania profilaktyczne! Były kasy chorych, komuś się to nie podobało, że śląska kasa może przynieść dochód, że pieniądze, które ona zarobi zostają na Śląsku, zarzucano Sośnierzowi, że źle zarządza kasą. To teraz mamy w śląskim NFZ super menagerów, którzy jak nikt inny znają się na rzeczy! A winę najlepiej zwalić na centralę...

Z ponad 11 mln zł przeznaczonych na profilaktykę zdrowotną śląski NFZ wyda niespełna połowę. Pieniądze zamiast ratować życie chorych, wrócą do Warszawy.

W tym roku śląski NFZ realizuje pięć programów profilaktycznych. Chodzi w nich o wczesne wykrywanie najcięższych chorób, by pacjenci mieli jak największe szanse na przeżycie.

O tym, jak programy są realizowane, najlepiej mówią liczby. Z prawie 2 mln zł na profilaktykę chorób układu krążenia, np. zawałów, trzeba będzie zwrócić aż połowę. Na wykrywanie raka piersi NFZ wyda tylko 60 proc. tego, co planował. Podobnie będzie w przypadku badań prenatalnych dla matek, które obawiają się ciężkiej wady u swojego dziecka. Najgorzej wypadają programy wczesnego wykrywania raka szyjki macicy i tzw. przewlekłej obturacyjnej choroby płuc (chorzy umierają, dusząc się, bo ich płuca nie są zdolne do oddychania). W pierwszym przypadku fundusz będzie musiał zwrócić dwie trzecie pieniędzy (ok. 2 mln zł), w drugim - aż trzy czwarte! Łącznie do centrali wróci 6 mln zł, które mogły służyć ratowaniu życia.

Śląski oddział NFZ zwala winę na Ministerstwo Zdrowia. - Dopiero w marcu dostaliśmy pieniądze na realizację tych programów. Poza tym rok w rok resort obejmuje programem tę samą grupę wiekową pacjentów, co zmniejsza liczbę osób spełniających kryteria do badań - wyjaśnia Ryszard Stelmaszczyk, rzecznik śląskiego NFZ.

Tymczasem lekarze obarczają winą fundusz. - Limit na badania prenatalne przekroczyliśmy o 30 proc. Fundusz, widząc, kto badania robi, a kto nie, powinien już w połowie roku skierować pieniądze tam, gdzie jest szansa na ich wykorzystanie - mówi prof. Krzysztof Sodowski, kierownik Kliniki Położnictwa oraz szef poradni Genom w Rudzie Śląskiej.

W przypadku chorób płuc też zawiódł fundusz - twierdzą lekarze. NFZ wymyślił, że tylko lekarze podstawowej opieki mogą badać pacjentów, robić im spirometrię, a potem na własny koszt wysyłać do specjalisty. Koniec końców ze stawki oferowanej przez fundusz zostają im marne grosze. - Nie rozumiem, dlaczego pacjenci nie mogą od razu trafiać do specjalistów - dziwi się prof. Jerzy Kozielski, wojewódzki konsultant w dziedzinie chorób płuc.

W innych przypadkach winni są specjaliści ustalający wygórowane kryteria dla ośrodków realizujących programy profilaktyczne. Tak jest w przypadku wykrywania raka piersi. Teraz trwa spór towarzystwa ginekologów i towarzystwa patomorfologów o to, kto ma oglądać szkiełka z wymazem i ostatecznie diagnozować raka szyjki macicy. - Na Śląsku do tej pory robili to głównie przeszkoleni ginekolodzy. Patomorfolodzy przeforsowali jednak swoją opcję i teraz nie ma u nas komu robić badań - mówi prof. Bogdan Michalski, wojewódzki konsultant w dziedzinie ginekologii onkologicznej.

- To skandal. Wygórowane kryteria sprawiają, że organizowanie całej profilaktyki traci sens. Powinna być dostępna dla jak największej liczby osób, a nie w kilku ośrodkach dla wybranych - twierdzi Anna Knysok, wicedyrektorka Zespołu Szpitali Miejskich w Chorzowie (oferta placówki w programie raka szyjki macicy też została odrzucona).

Wiceminister zdrowia Bolesław Piecha czarno widzi przyszłość. - Bitwa o pieniądze szkodzi, sprawia, że są marnowane, a pacjenci nie mają badań. Trzeba z tym zrobić porządek, ale nie wiem, kiedy się to uda zrobić - przyznaje.

Bez zdrowia i bez ... rozumu !!!

Medialna fikcja
Przeczytałem w ostatniej Panoramie krytyczny artykuł o służbie zdrowia. Rozumiem, że autor ma pretensję za ten stan do obecnego rządu, bo wspomina coś o pewnych „Braciach”. Ja, próbuję nie zajmować się problematyką czysto polityczną i wolę społeczną. Twierdzę, że prawda o części polskiej służby zdrowia jest brutalniejsza, niż panika i propaganda, jaką sieje część polityków i dziennikarzy. Wiadomo, że temat zadłużenia szpitali rozpoczął się na nowo od incydentu z komornikami i Akademickim Szpitalem Klinicznym we Wrocławiu. Prasa i media huczą, że „szpitale są zadłużone, bo komornicy zabierają pieniądze”! Śpieszę wyjaśnić, że to nie komornicy zadłużają szpitale, tylko dyrekcje i zarządy szpitali, przy współpracy (bierności) ich właścicieli, czytaj - samorządów. To nie komornicy zakupują zbyt drogi lub niepotrzebny sprzęt, to nie komornicy nie potrafią planować wydatków, to nie komornicy wykonują na szpitalnym sprzęcie prywatne zabiegi, operacje i badania, za co NFZ nie zwraca poniesionych kosztów. W dodatku, długi nie mają kilku lub kilkunastu miesięcy, a występują cyklicznie od kilkunastu lat. Strach przed zamykaniem najbardziej zadłużonych placówek paraliżuje lokalne władze, które jako właściciele, ukrywają część długów i część prawdy o służbie zdrowia przed ministerstwem i przed opinią publiczną.

Zadłużeni do bólu
Wrocławski przypadek jest z jednej strony spektakularny (płaczące przed kamerą matki i dzieci na oddziale onkologii), z drugiej tragiczny i kuriozalny. Na przykładzie najgorszego przypadku (szpitala) próbowano ocenić społeczną służbę zdrowia w Polsce. Osobiście uważam, że jest gorzej niż powszechnie się mówi i wie, ale warto przyjrzeć się ww. placówce bardziej z bliska. W Polsce zadłużonych jest połowa z ponad 800 szpitali. To bardzo dużo ale nie znaczy, że wszystkie. Jak widać, wiele z nich radzi sobie dobrze (nie ma długów), a ponad 15% dobrze zarabia na swojej działalności - czyli można! Omawiana Klinika ma swoje oddziały porozrzucane (uwaga!) aż w 10 miejscach miasta, przy czym, wiele z tych lokalizacji składa się z kilku odrębnych budynków. Okazuje się, że każdy z kilkunastu ordynatorów jest sobie sterem i żeglarzem. Organizacja szwankuje, planowanie nie istnieje, kontrola milczy, a pacjenci są tylko kwiatkiem do kożucha. Kierownictwo poszczególnych placówek robi sobie zakupy sprzętu, leków, środków medycznych, środków czystości... osobno i na własną rękę. Jak nie ma pieniędzy, to na krechę. Ta krecha trwa już kilka lat, kiedy odbyło się poprzednie, bezsensowne oddłużenie. Szpital, na 600 posiadanych łóżek, zatrudnia ponad 1600 osób plus sprzątaczki, ochronę itd. Jednym słowem - 3 osoby na jednego pacjenta. To bardzo dużo, jak na tak biedny kraj, jakim jeszcze długo będziemy.

Szpitalne imperium
Powszechnie wiadomo, że niesprawne kierownictwo placówek zdrowia w naszym kraju przekracza swoje budżety. Zamiast ekonomistów-menadżerów, setkami milionów złotych rządzą medycy. Wrocławska klinika ma za zadanie leczyć pacjentów z Dolnego Śląska, na co ma kontrakt z NFZ, zaś przyjmuje, nie wiedzieć czemu, ludziska z połowy kraju. Krytycy obecnego sytemu (a nie jest doskonały) żądają tylko... pieniędzy od ministra zdrowia. Pracownicy szpitala oraz część zdezorientowanych lub wystraszonych pacjentów także. Jednym słowem - żadnych zmian, dajcie tylko jeszcze więcej forsy, a my już sobie poradzimy. Mało kto wie, że byłe województwo wrocławskie i jego okolice, mają najwięcej szpitali w kraju. W czasie ostatniej wielkiej powodzi z 17 wrocławskich szpitali (siedemnaście!) zalanych było 5, i... nikt nie umarł. Wielkie szpitale mają także okoliczne miejscowości: Trzebnica, Wołów, Oleśnica, Syców, Środa Śląska, Oława, Strzelin, Ząbkowice, Milicz, Lwówek, Świdnica, Lubin, Oborniki, Legnica i jeszcze kilka mniejszych miejscowości. Tylko sam Wałbrzych ma ich aż 4. Większość placówek to stare, zdekapitalizowane i rozproszone budynki, pochłaniają więcej środków niż samo leczenie chorych. Kto ma na ten bałagan łożyć, pytam?! O Boże! Już mi niedobrze. Lekaaarzaaa !!!!

Marek Popowski

Witajcie w starej bajce

W poniedziałek protest lekarzy z OZZL na Śląsku

* Dziennik Zachodni/Rynek Zdrowia
* 2009-01-03 14:51:00

Kto ukradł moje pieniądze? NFZ czy rząd? - m.in. pod takim hasłem w poniedziałek (5 stycznia) wielki protest zaczynają lekarze z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy w województwie śląskim. To jedyny region w kraju, gdzie dojdzie do tak zdecydowanej akcji protestacyjnej.

- To reakcja na fatalne finansowanie lecznictwa szpitalnego. Będziemy pikietować przed siedzibą NFZ i szpitalami. Nie jest wykluczone, że w ostateczności niektóre placówki zastrajkują. Z naszych informacji wynika, że w styczniu placówki dostały o ok. 10 proc. mniej pieniędzy niż w grudniu, a przecież płacimy jako obywatele większą składkę na zdrowie. Ktoś nas okrada? Pytamy, kto i dlaczego to robi? – oburza się szef śląskiego OZZL, dr Maciej Niwiński.

Lekarze są oburzeni obniżającymi się nakładami na zdrowie. Ich zdaniem, podpisane na trzy pierwsze miesiące 2009 roku aneksy do umów NFZ ze szpitalami są niższe od tych, jakie obowiązywały w ubiegłym roku.

Co innego twierdzi natomiast Jacek Kopocz, rzecznik śląskiego oddziału NFZ. - Aneksy podpisały wszystkie placówki. Stawki w nich są wyższe, niż były w ubiegłym roku.

Aneksowanie poprzedniej umowy oznacza, że szpitale mają pracować normalnie. Ta normalność jest jednak pozorna. Dyrektorzy, nie znając wysokości budżetów na cały rok, nie mogą niczego dokładnie zaplanować. Kierowanie szpitalami jest mocno utrudnione.

- Prawdopodobnie już w przyszłym tygodniu ogłosimy nowy konkurs na świadczenie usług medycznych. Poprzedni został unieważniony z powodu błędów w formularzach zgłoszeniowych. Było ich bardzo dużo - wyjaśnia Jacek Kopocz.

Dyrektorzy szpitali twierdzą, że wina nie była po ich stronie. Zarzucają płatnikowi mnożenie zbędnych wymagań wobec sprzętu i dokumentacji. Interweniowali w tej sprawie, ale bez skutku. Teraz wszystkie dokumenty będą musieli wypełniać ponownie. Każda oferta to nawet kilka tysięcy stron.

Szefowie placówek podkreślali także nierealne warunki, stawiane przez płatnika. Na przykład oferta jednego z najlepszych w kraju oddziałów neurochirurgicznych w CSK została odrzucona tylko dlatego, że nie zaznaczono, iż oddział ma dostęp do endoskopu. Choć takie urządzenia w szpitalu są. Nic dziwnego, bo placówka jest gigantem, jeśli chodzi o endoskopię.

Zdaniem Jacka Kopocza, kwoty zawarte w aneksach są wyższe niż te, które obowiązywały w 2008 roku. O ile więcej pieniędzy dostaną szpitale? Tego rzecznik nie chciał ujawnić. To tajemnica handlowa. Stawki w każdym przypadku były indywidualnie negocjowane.

Czy dyrektorom wystarczy pieniędzy na podwyżki dla pracowników? Tzw. ustawa podwyżkowa gwarantowała środki na nie tylko do 31 grudnia 2008 roku. Co będzie dalej?

Oddziały Poradnie leczenia niepłodności

Kochani
W załączeniu przesyłam listę poradnii leczenia niepłodności, które mają podpisana umowę z NFZ. Informacje ściągnęłam ze stron regionalnych NFZ oraz dzwoniąc osobiście. Brakuje mi tylko wiedzy o oddziale Małopolskim i Kujawsko Pomorskim. Jesli chodzi o odział Lubuski to mam klinikę, która podpisała umowę na 2006 natomiast danych na 2007 nie posiadam. Jak bedę miała więcej informacji to doślę. Może komuś kto ma problemy przyda się moja robótka. Z góry zaznaczam, iz kliniki w ramach NFZ nie wykonują zabiegów InVitro. Mozecie co najwyżej liczyć na badania specjalistyczne oraz w niektórych przypadkach inseminacje. Odezwę sie jeszcze i przyśle ciekawostki w temacie. Powodzenia!

Dolnośląski
Wrocław Akademicki Szpital Kliniczny Im. Jana Mikulicza-Radeckiego ul. Dyrekcyjna 5/7 tel.: /71/3282532
Lubelski
Lublin Samodzielny Publiczny Szpital Kliniczny Nr 1 w Lublinie ul. Staszica 16
Samodzielny Publiczny Szpital Wojewódzki Im. Jana Bożego Ul. Biernackiego 9
Lubuski
Gorzów Wlkp Samodzielny Publiczny Szpital Wojewódzki ul. Walczaka 42 Poradnia Leczenia Niepłodności (kontrakt na 2006)
Łódzki
Łódź Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej Centrum Leczenia Niepłodności GAMETA
PORADNIA LECZENIA NIEPŁODNOŚCI ŁÓDŹ LESZCZYŃSKIEJ 20 O-42-645-77-77
SALVE ZAKŁAD OPIEKI ZDROWOTNEJ SP. Z O.O. PORADNIA LECZENIA NIEPŁODNOŚCI ŁÓDŹ A. STRUGA, 3 042 633 56 61
Instytut Centrum Zdrowia Matki Polki PORADNIA LECZENIA NIEPŁODNOŚCI Łódź Rzgowska 281/289 271-11-56
Mazowiecki
Warszawa Szpital Kliniczny im. Księżnej Anny Mazowieckiej ul. Karowa 2,
Instytut Matki i Dziecka ul. Kasprzaka 17A
Szpital Bielański im. ks. Jerzego Popiełuszki ul. Cegłowska 80
Szpital Kliniczny Dzieciątka Jezus CLO pl. Starynkiewicza 1/3
Poradnia Leczenia Niepłodności Warszawa , ul. Pl. Starynkiewicza 1/3 Tel. (22) 502-15-69
Poradnia Leczenia Niepłodności Warszawa , ul. Fieldorfa 40 Tel. 22 879 92 09
Radom Poradnia Leczenia Niepłodności ul.Aleksandrowicza5 tel 048 361 31 15 przy Wojewódzkim szpitalu Specjalistycznym
Warmińsko Mazurski
Olsztyn Poradnia Leczenia Niepłodności przy Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Olsztynie, przy ul. Żołnierskiej 18, tel. (089) 538 62 33
Wielkopolski
Poznań Poradnia Leczenia Niepłodności przy Gin.Poł Szpitalu Klinicznym Akademii Medycznej Jeżyce Polna 33 061 8419 311
Podkarpacki
Rzeszów Poradnia Ginekologiczna ul. Warzywna 3
Pomorski
Gdańsk Poradnia Leczenia Niepłodności Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej INVICTA Gdańsk Podwale Grodzkie 2 76-314-76,328-32-38
Poradnia Leczenia Niepłodności Samodzielny Publiczny Szpital Kliniczny Nr 1 Akademickie Centrum Kliniczne Akademii Medycznej w Gdańsku DĘBINKI 7 349-22-22
Śląski
Bytom Szpital Specjalistyczny Nr 2 w Bytomiu, Batorego 15 tel. (33)7861400
Katowice Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej SIGMA -BI Batorego 18 tel. (32)3897085
Wojewódzki Zespół Ochrony Zdrowia Matki, Dziecka i Młodzieży w Katowicach Powstańców 31 tel. (32)6032557
NZOZ VITA-MED Ziołowa 45/47 tel. 601500444
Częstochowa Wojewódzki Zakład Opieki Zdrowotnej nad Matką, Dzieckiem i Młodzieżą w Częstochowie Sobieskiego 7A tel. (34)3606132
Tarnowskie Góry Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej SANTI-MED Sp.z o. o. W Tarnowskich Górach Miarki 8/1 tel. (32)2858762
Wielospecjalistyczny Szpital Powiatowy im dr Bronisława Hagera w Tarnowskich Górach Pyskowicka 47-51 tel. (32)2854273
Świętokrzyski
Kielce Poradnia Leczenia Niepłodności przy Świętokrzyskie Centrum Matki i Noworodka Szpital Specjalistyczny PROSTA 30 (41) 3618525
Zachodniopomorski
Koszalin Szpital Wojewódzki Im. M. Kopernika w Koszalinie Por Andrologii i leczenia niepłodności CHAŁUBIŃSKIEGO 7, tel. 34-88-355
Szczecin Samodzielny Publiczny Szpital Kliniczny Nr 1 Im. Prof. Tadeusza Sokołowskiego UNII LUBELSKIEJ 1, tel. 091 4253002
[/b]

[ Dodano: 2007-05-28, 15:05 ]

newsy 2007

Zdrowie pod ciśnieniem - Od wczoraj we Wrocławiu jest czwarta w Polsce wieloosobowa komora hiperbaryczna

Wygląda jak połączenie cysterny ze statkiem kosmicznym. W jej wnętrzu panuje ciśnienie nawet kilka razy większe niż atmosferyczne. Pacjenci wchodzą do środka, wkładają maski i wdychają tlen. Po kilkunastu takich seansach wracają do zdrowia

Komorę do stolicy Dolnego Śląska przywieziono wczoraj wczesnym rankiem. Będzie służyć pacjentom Zakładu Medycyny Ratunkowej i Katastrof, jaki powstaje w budynkach nowej Akademii Medycznej przy ul. Borowskiej. Oddział ma być najnowocześniejszym tego typu miejscem w całej Polsce.
– Liczymy na to, że ruszymy już na jesień. Wtedy też zacznie działać komora hiperbaryczna – deklaruje prof. Juliusz Jakubaszko, szef Zakładu.
Kosztowała ponad 1,5 mln dolarów i ma być jednym z najważniejszych urządzeń w nowej placówce. Teraz podobny sprzęt mają tylko trzy polskie miasta – Gdynia, Siemianowice Śląskie i Warszawa.

Tlen leczy
W komorze panuje bardzo wysokie ciśnienie. Nawet kilkakrotnie wyższe od atmosferycznego. Dodatkowo pacjenci zakładają maseczki, dzięki którym oddychają czystym tlenem. To wszystko powoduje, że do organizmu trafia 15 razy więcej tlenu niż podczas normalnego oddychania.
– To może ratować życie. Na przykład bardzo szybko usunąć tlenek węgla z zaczadzonego organizmu – wyjaśnia prof. Jakubaszko. – Ale to nie koniec. Ta terapia przyspiesza gojenie ran i naprawę uszkodzonych tkanek.
W komorze może siedzieć nawet 12 osób. Ci w najcięższym stanie mogą leżeć i być podłączani do respiratora i pomp infuzyjnych.
– Poza tym stan wszystkich chorych cały czas jest kontrolowany na specjalnych monitorach przez lekarzy. To jedno z najnowocześniejszych urządzeń tego typu w Europie – ocenia Manfred Boese z firmy Technowa/Techtronik reprezentującej producenta urządzenia.
Jedna sesja w komorze trwa około 1,5 godziny. Liczba zabiegów zależy od schorzenia, na które cierpi pacjent. Waha się od jednego do 60.
– Przed wejściem pacjenci ubierają specjalne uniformy i dostają wodę do picia, która pozwala wyrównać ciśnienie – opowiada Monika Dutkiewicz, kierownik ds. administracyjnych Mazowieckiego Centrum Terapii Hiperbarycznej i Leczenia Ran. – Chorzy mogą nawet zabrać ze sobą książki i gazety, żeby się nie nudzić. Kiedy już wszyscy siedzą na krzesłach z maskami na twarzy, do komory wtłacza się sprężone powietrze.

Jedno to za mało

We Wrocławiu jest już urządzenie, które działa na podobnych zasadach. Jednak jest to tzw. monoplace, czyli komora jednoosobowa. Specjaliści podkreślają, że to za mało.
– Na Dolnym Śląsku jest mnóstwo starych kamienic, w których są nieszczelne piece – opowiada prof. Jakubaszko. – Efekt jest taki, że na oddział ratunkowy do szpitala przy Traugutta przywożą nam czasem całe rodziny zatrute tlenkiem węgla. A my musimy decydować, czy pierwszą ratować ciężarną matkę czy kilkuletnie dziecko. Teraz takiego dylematu nie będzie.

Jeszcze bez kontraktu

Profesor podkreśla, że urządzenie jest niezbędne również dlatego, że rośnie liczba wypadków samochodowych.
– I trafiają do nas pacjenci z rozległymi wielonarządowymi urazami. Czasem tylko natychmiastowe dostarczenie tlenu do tych uszkodzony organów może uratować życie – wyjaśnia specjalista. Zakład Medycyny Ratunkowej, który ruszy od września, będzie starał się o to, by za leczenie w komorze płacił Narodowy Fundusz Zdrowia.
– O wysokości kontraktu dopiero będziemy rozmawiać. Teraz czekamy na to, by zaczął funkcjonować oddział ratunkowy. Jesteśmy otwarci, więc na pewno podpiszemy umowę – zapewnia Joanna Mierzwińska, rzeczniczka dolnośląskiego oddziału NFZ-u.
Kontrakt z Funduszem ma już podpisane mazowieckie Centrum.
– Za jeden zabieg Fundusz płaci 500 zł. A cała terapia to zwykle około 30 sesji – wylicza Monika Dutkiewicz, kierownik w stołecznym ośrodku. – NFZ płaci za leczenie 12 pacjentów w ciągu doby. Potrzeby są jednak dużo większe, więc pacjenci na zaplanowane zabiegi muszą czekać około miesiąca w kolejce. •

Nie tylko na rany

Wskazania do leczenia tlenem hiperbarycznym:
* trudno gojące się rany,
* przewlekłe zapalenia kości,
* bakteryjne zakażenie tkanek,
* urazy wielonarządowe,
* choroba dekompresyjna,
* zatrucie tlenkiem węgla,
* rozległe oparzenia (powyżej 20 proc. powierzchni ciała).

http://wroclaw.naszemiasto.pl/wydarzenia/714482.html

[Dolny Śląsk] Inwestycyjny BOOM 2007...

Marzena Kasperska 2007-09-21, ostatnia aktualizacja 2007-09-21 18:44

Pierwszy w Polsce i drugi w Europie szpital dla chorych na Alzheimera otwarto wczoraj w Ścinawie na Dolnym Śląsku. - Przydział miejsca u nas będzie graniczył z cudem - przewiduje jego dyrektor Michał Hajtko.

Ośrodek jest przygotowany na przyjęcie 67 pacjentów, ale już wpłynęło prawie 150 podań, głównie od chorych z Dolnego Śląska. - Aż boję się pomyśleć, co będzie, gdy informacja o nas rozejdzie się po Polsce - mówi dyrektor Hajtko.

W Polsce dramatycznie brakuje miejsc dla osób dotkniętych chorobą Alzheimera. W Warszawie działa jedynie oddział dzienny, nie ma ani jednego specjalistycznego szpitala.

Na chorobę Alzheimera choruje na świecie około 20 mln osób, w Polsce 250 tys. Szacuje się, że będzie ich przybywać, bo społeczeństwo starzeje się w bardzo szybkim tempie - co pięć lat liczba osób powyżej 60. roku życia zwiększa się o kilkaset tysięcy. Choroba degraduje ośrodkowy układ nerwowy, upośledza pamięć, mowę, rozumienie i wykonywanie podstawowych zadań. Wraz z upływem czasu chory popada w demencję, nie może samodzielnie funkcjonować, wymaga całodobowej opieki. Umiera z powodu powikłań pozamózgowych, najczęściej infekcji. Geneza schorzenia wciąż nie jest znana.

Dlatego szpital w Ścinawie będzie nie tylko ośrodkiem leczniczym, ale także centrum badawczo-naukowo-dydaktycznym Akademii Medycznej we Wrocławiu. - Chcemy tu szkolić lekarzy rodzinnych, neurologów, pielęgniarki i rehabilitantów oraz prowadzić badania nad chorobami otępiennymi - mówi rektor wrocławskiej AM prof. Ryszard Andrzejak.

Szpital jest świetnie wyposażony. Pacjenci, którzy będą się leczyć na oddziale psychogeriatrycznym i neurologicznym, mają do dyspozycji w pełni monitorowane jedno- i dwuosobowe pokoje z łazienkami oraz sale do rehabilitacji, muzykoterapii i zajęć ruchowych. Przygotowano też kilkanaście miejsc hotelowych dla ich rodzin. - Najbardziej zależy nam na leczeniu osób, które chorują od niedawna. Nie chcemy zamienić się w zakład opiekuńczo-leczniczy - mówi dyr. Hajtko.

Remont budynku, w którym przed drugą wojną światową mieścił się szpital, a potem dom dziecka, trwał półtora roku i kosztował blisko 9 mln zł. Ponad 5,5 mln zł pochodzi z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego, resztę dała Akademia Medyczna, resort zdrowia oraz sponsorzy. W akcję zbierania pieniędzy włączył się m.in. kardynał Henryk Gulbinowicz, członek honorowy Fundacji Alzheimerowskiej, która zainicjowała budowę ośrodka.

Pierwsi pacjenci pojawią się w Ścinawie na początku października, gdy dyrektor szpitala zakończy negocjacje finansowe z dolnośląskim oddziałem Narodowego Funduszu Zdrowia. Pertraktacje przeciągają się, bo pierwszy wniosek został przez szpital źle przygotowany. - Mam nadzieję, że w następnej ofercie nie będzie już błędów i od 1 października będziemy mogli płacić za leczenie - mówi Violetta Plebanek-Sitko, dyrektorka regionalnego oddziału NFZ.

Nie wiadomo, ile będzie kosztowało utrzymanie ośrodka. Dyrektor Hajtko: - To się okaże po miesiącu lub dwóch. Marzeniem jest kontrakt miesięczny na poziomie 300 tys. zł. Liczę też na dotacje z Komitetu Badań Naukowych przy Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

W szpitalu znajdą pracę 54 osoby. Wśród nich są psychiatrzy, neurolodzy oraz psycholog kliniczny.

Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław

http://miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,4510411.html